Fikcyjne przeglądy wyszły na jaw. Koniec głośnego śledztwa w Nowym Tomyślu

1 godzina temu

To śledztwo zaczęło się od jednej informacji, a zakończyło postawieniem aż 89 zarzutów karnych. Po wielu miesiącach pracy nowotomyscy policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Nowym Tomyślu zakończyli sprawę dotyczącą wystawiania dokumentów potwierdzających pozytywny wynik badań technicznych pojazdów na terenie jednej stacji diagnostycznej w powiecie nowotomyskim bez faktycznego sprawdzenia ich stanu. Dwóm mężczyznom postawiono 89 zarzutów. Za poświadczenie nieprawdy w dokumentach grozi do 8 lat pozbawienia wolności.




Pierwsze sygnały o możliwych nieprawidłowościach trafiły do Prokuratury Rejonowej w Nowym Tomyślu pod koniec 2024 roku. Początkowo sprawa wydawała się dotyczyć pojedynczych przypadków. W miarę zbierania materiału dowodowego okazało się jednak, iż problem jest znacznie większy.

Praca operacyjna policji potwierdziła, iż pojazdy otrzymywały dokumenty potwierdzające przejście przeglądu technicznego, choć nigdy nie zostały poddane badaniu. Potwierdzono, iż część z nich nie pojawiła się choćby na terenie stacji diagnostycznej. Mimo to ich właściciele otrzymywali zaświadczenia dopuszczające pojazdy do ruchu.

W toku postępowania ujawniono kolejne osoby, których auta miały przejść „papierowy” przegląd. Sprawa stopniowo nabierała rozmiarów, a lista świadków stale się wydłużała.

Efektem wielomiesięcznej pracy operacyjnej było przedstawienie zarzutów dwóm mężczyznom w wieku 80 i 52 lat. Odpowiedzą oni za wystawianie dokumentów poświadczających nieprawdę. Łącznie usłyszeli 89 zarzutów. Mężczyźni przyznali się do winy. Za poświadczenie nieprawdy w dokumentach grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Ta sprawa pokazuje, iż bezpieczeństwo na drogach nie kończy się na przepisach. Przegląd techniczny to nie formalność, ale obowiązek, który ma chronić kierowców, pasażerów i innych uczestników ruchu. Jeden podpis złożony bez sprawdzenia pojazdu może w przyszłości kosztować znacznie więcej niż tylko odpowiedzialność karną.

Krótko mówiąc – samochód może i nie był na przeglądzie, ale sprawa do prokuratury dojechała bez problemu. A choć papier przyjmie wszystko, śledczy już niekoniecznie.

/ podkom. Barbara Sobieszek /

Idź do oryginalnego materiału