Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Mord na łódzkim Widzewie

6 godzin temu

18 maja 2018 r. dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi późnym popołudniem otrzymał zgłoszenie o znalezieniu zwłok kobiety w jednym z mieszkań w bloku przy ul. Bartoka na Widzewie. Ofiarą była starsza kobieta, którą znaleziono martwą, w kałuży krwi, w mieszkaniu córki. Denatka miała wiele ran kłutych. Lekarz pogotowia potwierdził zgon, a przybyli na miejsce policjanci nie mieli wątpliwości, iż to była zbrodnia.

Ofiara to Barbara L., jeszcze kilka lat temu mająca gospodarstwo rolne w okolicach Moszczenicy i tam też mieszkająca. Jednak po śmierci męża postanowiła sprzedać gospodarkę i przeprowadzić się do Łodzi. Tam bowiem mieszkała jej córka i ukochane wnuki. Dość długo szukała nowego lokum, chcąc kupić kawalerkę na łódzkim Widzewie, w pobliżu mieszkania córki. Od momentu zamieszkania w Łodzi większość czasu poświęcała wnukom. Codziennie odprowadzała wnuczkę do szkoły, a wnuka do przedszkola. To wyznaczało jej codzienny rytm życia. Tak było prawie każdego dnia, z wyjątkiem 28 września 2009 r. Wnuczka była chora i pani Barbara została z nią w domu córki. Pojawiły się dziwne sygnały, być może zwiastujące późniejszą tragedię. Kiedy obie oglądały po południu telewizję, ktoś próbował się włamać do mieszkania na tzw. pasówkę. Pani Barbara usłyszała odgłos kluczy wkładanych do zamka. Kiedy cicho podeszła do drzwi i spojrzała przez wizjer, nikogo nie zobaczyła. Podobnie było, kiedy otworzyła drzwi na klatkę schodową. Słychać było jedynie tupot kogoś zbiegającego po schodach. Kobieta była osobą nader ostrożną i próbę włamania do mieszkania córki zgłosiła policji. I jak się okazało, nie było to bezzasadne, bowiem badania mechanoskopijne przeprowadzone przez specjalistów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi potwierdziły, iż ktoś próbował się dostać do mieszkania. Niestety, policji nie udało się znaleźć sprawcy tego nieudanego włamania. Rodzina pani Barbary przez wiele miesięcy zachowywała daleko idącą ostrożność.

Nic złego się nie wydarzyło aż do 18 maja 2010 r. Babcia odprowadziła wnuki i około południa zjawiła się na widzewskim ryneczku, gdzie zrobiła zakupy i rozmawiała ze znajomą. Być może ta rozmowa miała wpływ na dalszy bieg wydarzeń. Barbara opowiadała, iż od lat zbiera pieniądze dla córki na zakup większego mieszkania i co jakiś czas przynosi je córce. Do dziś rodzina pani Barbary ani łódzcy śledczy nie ustalili, dlaczego kobieta po dokonaniu zakupów zamiast pójść do swego mieszkania, poszła do bloku córki. Nie wiadomo też, czy pani Barbara szła do mieszkania córki sama, czy towarzyszył jej przyszły morderca. Kilka godzin później, kiedy w domu pojawiła się córka, znalazła matkę martwą, leżącą w kałuży krwi. Mieszkanie nie było splądrowane. Brakowało jedynie odkładanych przez lata pieniędzy. Nie stwierdzono też śladów włamania do mieszkania. Przyjęto trzy hipotezy dotyczące pojawienia się mordercy w tym mieszkaniu. W pierwszej, sądzę, iż najmniej prawdopodobnej, zabójca czekał na ofiarę w środku i został zaskoczony. W kolejnej przyjęto, iż mógł zostać wpuszczony przez gospodynię. I wreszcie trzecia z hipotez zakładała, iż kobieta przyszła do mieszkania córki z przyszłym zabójcą. Nie ma wątpliwości, iż bandyta musiał katować ofiarę, aby ta wskazała mu miejsce ukrywanych pieniędzy. Bestia zadała kobiecie kilkadziesiąt ciosów nożem. Nie było wątpliwości, iż mamy do czynienia z rabunkowym tłem zbrodni. Nie wiemy do dziś, kto jest mordercą.

Blisko rok po zbrodni odwiedziłem mieszkanie córki pani Barbary. Wspólnie zastanawialiśmy się, kto mógł być zabójcą i dlaczego zabójca był tak brutalny. Czy był to szaleniec, psychopata? Raczej nie – bo to była klasyczna zbrodnia na tle rabunkowym. Być może ofiara znała swego oprawcę i dlatego musiała zginąć. Sądzę jednak, iż tej tragedii można było uniknąć. Mieszkanie nie jest bowiem dobrym miejscem do przechowywania większych sum pieniędzy. Tym bardziej nie należy się tym chwalić. Kiedy publikowałem tę sprawę w telewizji w 2011 roku, adekwatnie nie napłynęły od widzów żadne wartościowe informacje.

Wiesz coś o tej zbrodni – pisz: [email protected]

Idź do oryginalnego materiału