To było upalne lato 1997 roku, czas żniw. 17 sierpnia rolnik z Krzywej koło Ropczyc kończył koszenie, gdy na rżysku zauważył ludzkie szczątki. Zwłoki, w zaawansowanym rozkładzie, natychmiast skojarzono z poszukiwaną od trzech miesięcy 24-letnią Iwoną Tytulską z Sędziszowa Małopolskiego. Obdukcja i znalezione przy ciele rzeczy potwierdziły tożsamość. Ustalono, iż zginęła od uderzenia twardym przedmiotem – deską lub sztachetą. Zniknęły też trzy złote pierścionki. Nie było wątpliwości: doszło do zabójstwa, najpewniej na tle seksualnym. Wskazywało na to ułożenie ciała, podarta odzież, miejsce porzucenia zwłok i okoliczności jej zniknięcia. Ostatni raz widziano Iwonę w nocy z 24 na 25 maja na zabawie w remizie w Krzywej.
Dziewczyna miała bardzo trudne dzieciństwo. Porzucona przez matkę wychowywała się pod opieką babci. W podstawówce stwierdzono u niej lekką ociężałość umysłową – skutek dawnego urazu – dlatego uczyła się w szkole specjalnej w Mielcu. Jako dorosła pracowała krótko w spółdzielni „Wspólnota” w Ropczycach, z której odeszła, gdy dostała trzecią grupę inwalidzką. Była skryta i małomówna, choć lubiła towarzystwo rówieś ników. Babcia bardzo jej pilnowała – Iwona była łatwowierna, naiwna i gwałtownie ulegała wpływom. Marzyła tylko o jednym: poznać chłopaka i założyć rodzinę.
Tragedia zaczęła się 24 maja 1997 roku. Iwonę – świeżo po imieninach – odwiedziła koleżanka Marta. Wypiły po lampce wina, a wychodząc z mieszkania, spotkały chłopaka Marty, który zaproponował wyjazd na zabawę do Wolicy Piaskowej. Na miejscu okazało się, iż imprezy nie ma, więc około godz. 23 pojechali do Krzywej, gdzie zabawa trwała w najlepsze. Towarzystwo Iwony nie miało jednak ochoty na tańce i wyszło z remizy. Dziewczyna postanowiła zostać – umówiła się tylko, iż chłopak Marty wróci po nią około pierwszej.
Bawiła się z jednym z miejscowych chłopaków. Piła alkohol, ale – jak później zeznawali uczestnicy zabawy – nie wyglądała na pijaną. Około pierwszej pojawili się znajomi, ale Iwona, wciąż rozbawiona, stwierdziła, iż zostaje dłużej i sama wróci do domu. Znajomi odjechali. To był ostatni raz, kiedy widziano ją żywą.
Kiedy Iwona nie wróciła na noc, babcia zgłosiła zaginięcie. Kilkudniowe poszukiwania nic nie dały, więc ruszyło śledztwo. Policja sporządziła listę uczestników zabawy w Krzywej i szczególnie przyjrzała się tym, którzy plątali się w zeznaniach. Większość twierdziła, iż podczas przerwy w grze orkiestry Iwona wyszła zaczerpnąć powietrza i przepadła. Przesłuchania nie przyniosły przełomu. Sprawdzono też wszystkich znanych jej mężczyzn – również bez efektu.
Przez pewien czas brano pod uwagę uprowadzenie. Babcia mówiła o rozmowie młodych mężczyzn w jednym z ropczyckich barów, z której wynikało, iż dziewczyna jest gdzieś przetrzymywana. Pojawiały się kolejne anonimowe sygnały: iż widziano ją na balkonie w Rzeszowie, iż więzi ją ktoś w Przedborzu, iż chory psychicznie mężczyzna trzyma ją w komórce. Wszystkie okazały się plotkami. Zwłoki odnaleziono ponad dwa miesiące później.
Śledczy przyjęli, iż Iwonę zabił sprawca o motywach seksualnych, który wypatrywał ofiary na zabawie. Po miesiącach eliminowania kolejnych mężczyzn na celowniku pozostał żołnierz zatrzymany we wrześniu przez policję w Zamościu. 21-letni Mariusz S. przyznał się do zgwałcenia i zabicia czterech kobiet, a także do uduszenia pięciu krów, z którymi wcześniej odbył stosunki seksualne. Policjanci byli przekonani, iż to on zamordował Iwonę, jednak dokładna analiza jego służby wykazała, iż w tamtą tragiczną noc pełnił służbę. Do dziś sprawca tej zbrodni – jeżeli żyje – pozostaje na wolności.

5 godzin temu



![Lany poniedziałek dla morsów. Dobromierz i Olszany nie poddały się pogodzie! [FOTO/VIDEO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/04/20260406_Lany_poniedzialek_w_Dobromierzu_i_Olszanach-15.jpg)




English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·