Po wejściu Polski do UE policja zyskała nowe narzędzia – europejski nakaz aresztowania i współpracę w ramach Schengen, a później ENFAST – co znacznie ułatwiło zatrzymywanie poszukiwanych za granicą. Już wcześniej powstały Zespoły Poszukiwań Celowych, znane jako łowcy głów, działające dziś w każdej komendzie wojewódzkiej i współpracujące z policjami całej Europy. To dzięki nim ukrywanie się stało się dla gangsterów znacznie trudniejsze. A jednym z przykładów ich pracy jest właśnie sprawa Trojana, którego po latach zatrzymano dzięki współpracy z policjantami z Luksemburga, Belgii i Holandii.
Płock, 8 października 2008 r., ok. 18. Okolice sklepu Top Market przy ul. Otolińskiej. Na parking podjeżdża Mazda 626, w środku trzech osiłków, wyraźnie kogoś wypatrują – tak zaczynała się publikacja sprawy Trojana w „997”. Chwilę później ze sklepu wychodzi młody mężczyzna. Trójka natychmiast wysiada z auta. To, co wydarzyło się później, trudno sobie wyobrazić. W środku miasta, na oczach wielu osób, skatowano człowieka. Nikt nie zareagował. W ruch poszły dwa noże i trzonek od siekiery. 34-letni Maciej P. próbował się bronić – bezskutecznie. Mimo reanimacji zmarł. Miał liczne powiązania ze światem przestępczym, wielokrotnie wchodził w konflikt z prawem, a rok wcześniej wyszedł z więzienia po wieloletnim wyroku.
Późniejsze oględziny wykazały, iż ofierze zadano 20 ran kłutych i ciętych w klatkę piersiową i kończyny. Bezpośrednią przyczyną śmierci było wykrwawienie wewnętrzne. Kilka miesięcy później, gdy bardzo realistycznie odtwarzaliśmy tę scenę na łódzkich Bałutach, mieszkańcy zareagowali po trzech minutach i wezwali policję. Płock leży niedaleko Łodzi, a jednak…
Powróćmy do sprawy. Przez blisko miesiąc policja nie mogła znaleźć świadków. Jedynym tropem była Mazda 626, poszukiwana bezskutecznie. gwałtownie jednak wyszło na jaw coś zaskakującego: zamordowany był kumplem napastników. Znano go jako Miro. Ustalono personalia sprawców, choć wszyscy zapadli się pod ziemię. Gdy dowiedzieli się o śmierci Miro, ukryli Mazdę, a ubrania z linczu wrzucili do Wisły i postanowili uciekać – każdy do innego kraju. Jeden z nich wpadł ponad miesiąc po zbrodni. Okazało się, iż to członek płockiej grupy przestępczej kierowanej przez 31-letniego Jerzego Wiktora T., ps. Trojan. Do tej samej grupy należał Miro. Drugi z napastników został zatrzymany rok później w Hiszpanii. Sam Trojan pozostawał nieuchwytny przez kolejne lata.
Jerzy T. nie pracował, ale utrzymywał się z działalności przestępczej. Wcześniej był karany za pobicia i wymuszenia, wielokrotnie trafiał do więzienia. W Płocku miał szerokie kontakty w półświatku. Nie miał rodziny. Tuż przed zabójstwem przebywał w Holandii, gdzie poznał czarnoskórą dziewczynę i przyjechał z nią do Polski.
Tyle wynikało z akt. Co ciekawe, początkowo brakowało w nich jasnej odpowiedzi, dlaczego zabito Miro. Nie ustalono też, czym zajmowała się ekipa Trojana – mówiono o narkotykach i sutenerstwie.
Jak ustalili śledczy, tuż przed zabójstwem Miro opowiadał, iż „odstrzeli Trojana”, a jednemu z ludzi z grupy podpalił drzwi. To wystarczyło, by Trojan wydał na niego wyrok – wykonany 8 października 2008 r.
Gdy publikowałem jego list gończy, ukrywał się najprawdopodobniej w Holandii. Poszukiwano go listem gończym Prokuratury Rejonowej w Płocku z 5 lutego 2009 r., a jego nazwisko trafiło na listę 10 najbardziej poszukiwanych polskich przestępców. Sprawą zajęli się policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych KWP w Radomiu. Tropili każdy ślad, a wszystko wskazywało, iż Trojan zaszył się za granicą. W 2012 r. do działań dołączyli funkcjonariusze Biura Służby Kryminalnej KGP oraz policjanci z Belgii, Holandii i Luksemburga. Ustalono, iż posługuje się fałszywymi dokumentami. Przełom nastąpił na początku sierpnia 2012 r., gdy radomscy łowcy głów ustalili, iż ukrywa się w Antwerpii. Zmienił nazwisko i wygląd, ale mimo to polscy i belgijscy funkcjonariusze byli niemal pewni, iż to on. Do zatrzymania przygotowano specjalny zespół belgijskiej policji.
Policjanci obserwowali jego mieszkanie i czekali na odpowiedni moment. Gdy ten nadszedł, łowcy głów wraz z belgijskimi siłami specjalnymi weszli do środka. Trojan nie miał szans na jakikolwiek opór i po kilku minutach był zatrzymany. gwałtownie potwierdzono wszystkie wcześniejsze ustalenia. Jego prawdziwych danych nie znały choćby osoby z najbliższego otoczenia. Nie miały też pojęcia, iż w jego ujęcie zaangażowano policjantów z czterech państw Europy.

15 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·