Dziś wyrok w sprawie Sebastiana Majtczaka. Kanał Zero przypomina niewyjaśnione wątki tragedii na A1

2 godzin temu

Tragiczny wypadek na A1. Co wydarzyło się we wrześniu 2023 roku?

Do tragedii doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1. W wypadku zginęły trzy osob, podróżujące samochodem marki Kia, w tym małe dziecko. W sprawie oskarżony został kierowca BMW, Sebastian Majtczak, któremu grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów sprawy były pierwsze komunikaty policji. Początkowo funkcjonariusze informowali jedynie o samochodzie Kia, który miał uderzyć w bariery energochłonne, a następnie stanąć w płomieniach. Nie wspomniano o udziale BMW.

Dopiero 23 września, po opublikowaniu w internecie nagrania z miejsca tragedii, Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi oficjalnie potwierdziła, iż w zdarzeniu uczestniczyły dwa samochody.

Jak przypomina Łukasz Zboralski w artykule opublikowanym 6 października na portalu Zero.pl, podczas procesu ujawniono również, iż pierwsi policjanci pracujący na miejscu wypadku pochodzili z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Następnie zastąpili ich funkcjonariusze komendy wojewódzkiej.

Według dziennikarza nie wyjaśniono publicznie, dlaczego doszło do takiej zmiany i kto podjął tę decyzję.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/sebastian-m-przed-sadem-w-piotrkowie-biegly-wyjasni-co-stalo-sie-na-a1/ZLjFvMeQdWj6daXRG4v8

Dwie notatki o wypadku. Jedna przedstawiała inną wersję zdarzenia

Kolejny wątek dotyczy dokumentacji sporządzonej po tragedii. W październiku 2023 roku „Rzeczpospolita” ujawniła, iż powstały dwie notatki opisujące okoliczności wypadku.

Według ustaleń przywołanych przez Kanał Zero pierwsza uwzględniała udział BMW w zdarzeniu. Druga miała powstać z inicjatywy wysokiego rangą funkcjonariusza policji, jeszcze przed przesłuchaniem Sebastiana Majtczaka, i przedstawiać przebieg wypadku w sposób korzystniejszy dla kierowcy BMW.

Nie ustalono publicznie, dlaczego sporządzono dokumenty zawierające odmienne opisy zdarzenia.

Sprawą działań funkcjonariuszy zajmowały się organy ścigania. Jak wskazuje Zboralski, Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziła odrębne postępowania dotyczące schematy czynności policji, ale nie stwierdziła nieprawidłowości ani matactwa. Podobne stanowisko zajęła Prokuratura Okręgowa w Katowicach.

Na decyzje o umorzeniu składano zażalenia, jednak Sąd Rejonowy w Częstochowie odrzucił je z przyczyn formalnych, uznając, iż bliscy ofiar nie byli uprawnieni do ich wniesienia.

Kim był tajemniczy „wujek” w policji?

Jednym z najgłośniejszych wątków, które pojawiły się po wypadku, były doniesienia o rzekomych znajomościach rodziny Sebastiana Majtczaka w łódzkiej policji.

W internecie krążyły informacje, iż kierowca BMW może mieć krewnego wśród funkcjonariuszy. Ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński zaprzeczył takim powiązaniom.

– Kategorycznie zaprzeczam. Żadnych związków. Żadnych powiązań. Absolutnie zaprzeczam – oświadczył w październiku 2023 roku.

Łukasz Zboralski opisuje jednak ustalenia, które mogą rzucać nowe światło na tę sprawę. Według informatorów dziennikarza na weselu Sebastiana Majtczaka miał przebywać policjant związany z wewnętrznymi służbami policyjnymi. Świadkowie mieli słyszeć, jak Majtczak zwracał się do niego słowem „wujku”.

Z ustaleń Kanału Zero wynika jednocześnie, iż mężczyźni nie są ze sobą spokrewnieni. Samo używanie takiego określenia nie dowodzi więc rodzinnych powiązań ani jakiegokolwiek wpływu funkcjonariusza na działania policji po wypadku.

Dziennikarz próbował skontaktować się ze wskazanym policjantem za pośrednictwem mediów społecznościowych, jednak nie otrzymał odpowiedzi.

W opublikowanym materiale nie przedstawiono dowodów potwierdzających, iż znajomość ta miała wpływ na przebieg czynności prowadzonych po tragedii.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/sprawa-sebastiana-m-dlaczego-matka-ofiary-wyszla-z-sali-wiemy-kiedy-zapadnie-wyrok/KLMQDhDDEGLWeaDNAQkE

Dlaczego policjanci wozili Majtczaka po kilku miejscowościach?

Kanał Zero przypomina również okoliczności pobierania krwi od kierowcy BMW po wypadku. Według ustaleń przywołanych przez Zboralskiego policjanci zabrali Sebastiana Majtczaka do radiowozu i przemieszczali się z nim pomiędzy miejscowościami. Oficjalnym powodem miało być poszukiwanie specjalnego zestawu niezbędnego do pobrania krwi do badań laboratoryjnych.

Dziennikarz zastanawia się, dlaczego funkcjonariusze nie ustalili wcześniej telefonicznie, gdzie znajduje się odpowiedni zestaw, aby pojechać bezpośrednio w to miejsce. Zwraca też uwagę, iż nie sprawdzono, czy podczas tych przejazdów policjanci wykonywali połączenia telefoniczne, a jeżeli tak, to z kim się kontaktowali.

Według relacji Kanału Zero prokuratorzy nie dopatrzyli się w tych działaniach okoliczności wymagających dalszego badania.

Wyrok nie musi zakończyć wszystkich pytań

Dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim maz zapaść wyrok w sprawie Sebastiana Majtczaka za tragedię na autostradzie A1.

Nie rozstrzygnie on jednak automatycznie wszystkich wątpliwości dotyczących działań policji po wypadku. Wśród nich pozostają okoliczności zmiany patrolu, rozbieżności w policyjnych notatkach oraz sposób przeprowadzenia czynności z udziałem kierowcy BMW.

Materiał Kanału Zero nie przesądza, iż doszło do celowego tuszowania okoliczności tragedii. Wskazuje jednak na kwestie, które zdaniem dziennikarza nie zostały dostatecznie wyjaśnione, mimo prowadzonych w tej sprawie postępowań.

Idź do oryginalnego materiału