Dramatyczna sytuacja na Bałutach. Kobieta przez kilkanaście godzin była uwięziona w windzie

2 godzin temu

Do sytuacji doszło w niedzielę 18 stycznia. Przed północą na bałuckim komisariacie pojawił się mężczyzna zaniepokojony brakiem kontaktu z byłą żoną.

W niedzielę poszła do pracy i ślad po niej zaginął

Kobieta tego samego dnia, około 9 rano, wyszła z domu do pracy, jednak pomimo późnej pory, jeszcze z niej nie wróciła i nie było z nią kontaktu. Mężczyzna prowadził poszukiwania na własną rękę, ale gdy te nie przyniosły rezultatu, powiadomił o sprawie policję.

- Bałuccy stróże prawa natychmiast przystąpili do działania. Najpierw sprawdzili pogotowie i szpitale, żeby potwierdzić, czy kobiecie nie była udzielana pomoc medyczna, a kiedy wykluczyli tą możliwość, weryfikowali ostatnie miejsca logowania jej telefonu. Z uzyskanych danych wynikało, iż urządzenie może się znajdować w okolicy ulic Zbąszyńskiej i Grudziądzkiej i to tam funkcjonariusze skoncentrowali swoje działania

- informuje mł. asp. Maksymilian Jasiak z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Kilkanaście godzin w windzie

To jedna z bałuckich przychodni, w której pracuje 47-latka. Przez szybę policjanci zauważyli, iż alarm w budynku jest rozbrojony, a na jednym ze stołów znajduje się telefon. Gdy zadzwonili pod nr 47-latki, okazało się, iż to urządzenie zaginionej.

- Kiedy dobijali się do drzwi, w pewnym momencie, usłyszeli głos 47-latki, która krzyczała, iż została uwięziona w windzie. W związku z faktem, iż nie można było skontaktować się z nikim, kto miałby zapasowe klucze od wejścia, na miejsce zostali wezwani strażacy, którzy wspólnie z policjantami uwolnili kobietę

- dodaje Maksymilian Jasiak.

Kobieta na szczęście nie potrzebowała pomocy medycznej, ale sytuacja kosztowała ją wiele nerwów. W windzie spędziła kilkanaście godzin.

Łodzianka za uratowanie postanowiła podziękować komendantowi policji.

"Chciałabym podkreślić nadzwyczajny profesjonalizm, ogromne zaangażowanie oraz determinację, jakimi wykazali się wszyscy policjanci"

- napisała kobieta.

"Dzięki ich czujności, sprawnej analizie faktów i nieustępliwości w działaniu, udało się ustalić miejsce mojego przebywania i uwolnić mnie z pułapki"

- dodała.

https://tulodz.pl/na-sygnale/duzo-policji-na-a1-co-sie-stalo/IccuBIDnbFvFy921btU8
Idź do oryginalnego materiału