Doug Ford rozmontuje USA?

goniec.net 1 godzina temu

Premier Ontario Doug Ford, przemawiając 21 lipca 2026 r. w Charlottetown na Wyspie Księcia Edwarda podczas spotkania Rady Federacji, wygłosił jedną z najostrzejszych wypowiedzi w trwającej wojnie handlowej z administracją Donalda Trumpa. Stwierdził, iż zjednoczona Kanada „mogłaby rozmontować USA, gdybyśmy chcieli”, a Amerykanie „muszą poczuć ból”.

Dokładne słowa brzmiały: „Jesteśmy potęgą energetyczną i moglibyśmy rozmontować USA, gdybyśmy chcieli, gdybyśmy wszyscy działali razem. […] Bez względu na to, czy chodzi o elektryczność […] potaż, ropę — jesteśmy ich numerem jeden na świecie. Oni muszą poczuć ból, a nie my ciągle czujemy ból”.

Ford mówił w kontekście ogłoszonej dzień wcześniej przez Trumpa groźby nałożenia 50-procentowych ceł na szeroki zakres kanadyjskich towarów (w tym alkohol, papier, sprzęt hokejowy i inne). Waszyngton uzasadniał to m.in. prowincjonalnymi zakazami sprzedaży amerykańskiego alkoholu (w tym utrzymywanym przez Ontario banem w sklepach LCBO) oraz kanadyjskim systemem zarządzania podażą nabiału. Nowe cła mają wejść w życie za około 29 dni.

Premier Ontario wezwał do odpowiedzi „taryfa za taryfę”, nazwał Trumpa „bullym”, który „próbuje zabrać nam pieniądze na lunch”, i zażądał od premiera Marka Carney’a konkretnego planu. Podkreślił, iż Ontario nie może dłużej dźwigać ciężaru samo — potrzebna jest pełna jedność „Team Canada”. Jednocześnie zastrzegł, iż kocha Amerykanów i wie, iż wielu z nich nie zgadza się z polityką Trumpa.

Źródła kontrowersji

Wypowiedź gwałtownie stała się przedmiotem ostrej debaty z kilku powodów.

Po pierwsze, skala asymetrii gospodarczej. Amerykańska gospodarka jest wielokrotnie większa od kanadyjskiej. Krytycy wskazują, iż groźba „rozmontowania” USA brzmi jak retoryka nieproporcjonalna do realnych możliwości. Kanada jest mocno uzależniona od rynku amerykańskiego — zwłaszcza Ontario w sektorze motoryzacyjnym. Odcięcie dostaw energii (Ontario zasila ok. 1,5 mln domów i zakładów w Nowym Jorku, Michigan i Minnesocie) mogłoby uderzyć w wybrane stany USA, ale jednocześnie wywołać silny odwet i zaszkodzić samym Kanadyjczykom.

Po drugie, brak jedności prowincji. Premier Alberty Danielle Smith, której prowincja jest kluczowym eksporterem ropy i gazu, jednoznacznie zdystansowała się od pomysłu wykorzystywania surowców energetycznych jako broni. Stwierdziła, iż „to się nie wydarzy”. Smith stawia na intensywną dyplomację w najbliższych tygodniach i podkreśla, iż taryfy szkodzą obu stronom. Alberta cieszy się relatywnie korzystniejszą pozycją w handlu z USA (duża część towarów przekracza granicę bez ceł), co pogłębia różnice interesów między prowincjami energetycznymi a Ontario.

Po trzecie, charakter samej retoryki. Ford od początku wojny handlowej (2025 r.) regularnie eskalował język: groził odcięciem energii „z uśmiechem na twarzy”, banami na amerykańskie produkty i kontrakty, a także reklamami w USA. Część komentatorów i użytkowników mediów społecznościowych chwali go za „kręgosłup” i odmowę „przewracania się” przed Trumpem. Inni określają wypowiedź jako deluzjonalną, nieodpowiedzialną i eskalującą konflikt. Pojawiły się porównania do „nadętego ego” i zarzuty, iż takie słowa utrudniają negocjacje zamiast je ułatwiać.

Reakcje

Wśród premierów prowincji zarysował się wyraźny podział. Brytyjska Kolumbia (David Eby) stanowczo utrzymuje zakaz amerykańskiego alkoholu. Inne prowincje akcentują potrzebę intensywnych rozmów z Waszyngtonem w najbliższych 29 dniach. Dla premiera Carney’a sytuacja stanowi „delikatny taniec” — musi utrzymać wspólny front prowincji, jednocześnie nie zamykając drzwi do negocjacji.

W mediach społecznościowych dominują skrajne reakcje: od entuzjastycznego poparcia dla twardej linii po drwiny i zarzuty oderwania od rzeczywistości. Amerykańska strona dotychczas nie wydała oficjalnej, bezpośredniej odpowiedzi na konkretną wypowiedź Forda, ale administracja Trumpa traktuje kanadyjskie środki odwetowe (w tym ban alkoholu) jako uzasadnienie kolejnych ceł.

Wypowiedź Forda wpisuje się w dłuższy wzorzec jego stylu prowadzenia wojny handlowej: maksymalna presja, publiczne pokazywanie siły i nacisk na prowincjonalną i federalną jedność. Czy okaże się skuteczną taktyką negocjacyjną, czy tylko kolejnym elementem eskalacji, pokażą najbliższe tygodnie — do momentu, gdy upłynie termin wejścia w życie nowych amerykańskich ceł.

Idź do oryginalnego materiału