Pieniądze rzeczywiście wpływają na konto, a ktoś zaraz dzwoni z prośbą o ich oddanie. Taki przelew BLIK może być początkiem oszustwa, w którym uczciwy odbiorca przekazuje dalej środki wyłudzone od innej osoby. Polskie banki ostrzegają przed prośbami o zwrot na inny numer telefonu lub rachunek.
Radiowóz na sygnale. Zdjęcie poglądowe. | Fot. Shutterstock.W tym wariancie odbiorca nie musi klikać podejrzanego linku ani podawać hasła. Nie wystawia też żadnego przedmiotu na sprzedaż i nie umawia się z nieznajomym na transakcję. Po prostu zauważa obcą wpłatę. Zanim zdąży zastanowić się nad jej pochodzeniem, odzywa się osoba przekonująca, iż doszło do błędu. Prośba brzmi rozsądnie, bo pomyłki przy wpisywaniu numerów rzeczywiście mogą się zdarzyć. Oszust liczy, iż odbiorca skupi się na obowiązku oddania cudzej kwoty, a pominie pytanie, komu w rzeczywistości przekazuje pieniądze.
PKO Bank Polski opisał taki schemat w komunikacie. Według banku po niespodziewanym przelewie na telefon kontaktuje się osoba, która tłumaczy wpłatę pomyłką, ale wskazuje do zwrotu zupełnie inny numer telefonu albo konta. Niekiedy rozmówca twierdzi, iż kupił przedmiot i przesłał za dużo. Pojawia się presja czasu oraz argument, iż środki są pilnie potrzebne, na przykład na rachunki. To sygnały opisane w oficjalnym ostrzeżeniu, a nie dowód, iż każdy przypadkowy przelew jest oszustwem. O pochodzeniu wpłaty nie można jednak przesądzać wyłącznie na podstawie rozmowy z obcą osobą.
Ktoś kupuje fikcyjny towar, a zapłata trafia do Ciebie
Początek oszustwa odbywa się poza wiedzą właściciela konta. Przestępca publikuje fałszywe ogłoszenie sprzedaży i znajduje osobę zainteresowaną zakupem. Następnie proponuje zapłatę przelewem BLIK na telefon. Podaje jednak numer przypadkowej osoby, której zamierza później powiedzieć, iż pomylił odbiorcę. Bank Pocztowy opisał to w ostrzeżeniu z 20 stycznia 2026 r. Numer użyty w ogłoszeniu nie należy do sprzedającego, a jego właściciel nie wie, iż właśnie ma otrzymać zapłatę za nieistniejący towar. Pieniądze pochodzą od kupującego, który spodziewa się przesyłki.
Przykładowo ktoś znajduje ofertę konsoli za 500 zł i wysyła tę kwotę na wskazany telefon. Przelew trafia na konto osoby, która nie sprzedaje konsoli i nie zna kupującego. Oszust kontaktuje się z odbiorcą pieniędzy, opowiada o pomyłce i wskazuje inny numer do „zwrotu”. Gdy odbiorca prześle tam 500 zł, przestępca dostaje zapłatę, choć nie dostarczył żadnego towaru. Kupujący przez cały czas czeka na konsolę, a człowiek wykorzystany do przekazania środków uważa sprawę za zamkniętą. To przykład pokazujący przepływ pieniędzy, nie informacja o konkretnej ofierze ani typowej wartości takich oszustw.
Warto prześledzić, kto w tym przykładzie komu zapłacił. Pierwszy przelew wykonał kupujący do przypadkowego odbiorcy. Drugi przelew wykonał ten odbiorca na dane wskazane przez oszusta. Rozmówca nazwał go zwrotem, chociaż pieniądze nie wróciły do osoby, która je wpłaciła. Z punktu widzenia kupującego jego 500 zł przez cały czas pozostaje zapłatą za niedostarczony przedmiot. Wykorzystany pośrednik nie dostaje prowizji i nie zarabia, co może dodatkowo uśpić jego czujność. Oszustowi wystarcza, iż przekazuje środki dalej i tym samym umożliwia ich przejęcie.
Do odbierania przelewów na telefon numer musi być zarejestrowany w tej usłudze w aplikacji bankowej. Wyjaśnia to sam operator BLIKA w poradnikach dla użytkowników. Funkcja pozwala wysłać pieniądze na numer telefonu zamiast przepisywać numer rachunku. W opisanej pułapce przestępca korzysta z tej wygody, ale nie potrzebuje uprawnień do obsługi konta odbiorcy. Z ostrzeżenia Banku Pocztowego wynika, iż numer może zostać użyty bez wiedzy jego właściciela. Sam nieoczekiwany wpływ nie oznacza więc, iż ktoś włamał się do bankowości. Najbardziej ryzykowna jest późniejsza decyzja o przesłaniu kwoty według prywatnych instrukcji.
Ślad zapłaty prowadzi do niewinnego odbiorcy
Komenda Miejska Policji w Świnoujściu w ostrzeżeniu z 12 stycznia 2026 r. wskazała dalszy ciąg tego schematu. Kupujący nie otrzymuje towaru i zgłasza sprawę policji. Osoba, na której konto trafiła pierwotna płatność, może zostać wskazana jako pośrednik. Dla niej historia nie kończy się zatem na przywróceniu wcześniejszego salda. Może trzeba będzie wyjaśnić, skąd wzięła się wpłata, kto zadzwonił i dlaczego pieniądze zostały przesłane na kolejne konto. Policja zaleca kontakt bezpośrednio z bankiem oraz działanie według jego instrukcji.
O możliwej konieczności składania zeznań na policji lub w prokuraturze informuje również Rzecznik Finansowy. Nie należy z tego robić sensacyjnego twierdzenia, iż każda osoba otrzymująca przypadkowy przelew staje się przestępcą. Ostrzeżenie dotyczy wciągnięcia w przepływ cudzych pieniędzy i późniejszego wyjaśniania zdarzeń. W opisanym przykładzie odbiorca chciał pomóc, ale przekazał środki komuś innemu niż rzeczywisty wpłacający. Dlatego pełna korespondencja ma większą wartość niż samo zapewnienie, iż pieniądze zostały już oddane. Pokazuje, kto wskazał numer do kolejnej płatności i jak tłumaczył swoją prośbę.
Podobny komunikat opublikował BNP Paribas 12 stycznia 2026 r. Bank przestrzegał przed zwrotem niespodziewanej wpłaty na inny numer i zalecał zgłoszenie przelewu do banku. Daty tych ostrzeżeń są istotne: schemat został opisany w Polsce już na początku 2026 r. Nie ma podstaw, by przedstawiać go jako metodę, która pojawiła się dopiero teraz, ani dopisywać niepotwierdzonej liczby ofiar. Z komunikatów wynika natomiast, iż zagrożenie jest znane polskim instytucjom i dotyczy zwykłych użytkowników rachunków, a nie wyłącznie osób handlujących w internecie.
Różnica względem oszustwa z wpłatą ze skradzionej karty jest ważna dla oceny skutków. W opisanym wariancie BLIK pieniądze pochodzą z zapłaty osoby oszukanej przy zakupie. Nie trzeba zakładać, iż po „zwrocie” bank automatycznie odejmie odbiorcy tę samą kwotę drugi raz. Ostrzeżenia dotyczą przede wszystkim przekazania wyłudzonych środków dalej. Bank Pocztowy wyjaśnia, iż oszust wskazuje do tego inny telefon albo rachunek niż źródło otrzymanej wpłaty. Rzeczywisty kupujący i rozmówca podający się za nadawcę to w tym schemacie różne osoby.
Nie jest to również klasyczna historia z prośbą o podanie 6-cyfrowego kodu BLIK. Tym razem przestępca może poprosić o przelew, który odbiorca sam zleci i zatwierdzi w swojej aplikacji. Technicznie operacja może wyglądać zupełnie zwyczajnie, bo błąd dotyczy zaufania do rozmówcy i wybranego odbiorcy. Operator BLIKA zwraca uwagę w materiałach o bezpieczeństwie na weryfikowanie kontaktu z osobami podającymi się za przedstawicieli banku oraz na zagrożenia związane z instalowaniem systemu na cudzą prośbę. Przy wyjaśnianiu obcej wpłaty należy zachować tę samą ostrożność, także gdy po pierwszej rozmowie pojawi się kolejny „konsultant”.
Zwrot wyjaśnij z bankiem, a korespondencję zachowaj
Po zauważeniu nieoczekiwanego przelewu należy skontaktować się z własnym bankiem przez jego aplikację, placówkę lub oficjalną infolinię. Zgłoszenie powinno obejmować nie tylko wpływ pieniędzy, ale także telefon, SMS albo wiadomość z prośbą o ich przekazanie dalej. Nie trzeba podawać rozmówcy danych logowania, kodów BLIK ani danych karty. PKO BP wyraźnie odradza również instalowanie aplikacji na jego prośbę. Warto zachować datę i kwotę wpłaty, potwierdzenie transakcji oraz numer wskazany do zwrotu. Taka dokumentacja pozwala opisać sytuację bez opierania się wyłącznie na pamięci.
Rzecznik Finansowy zaleca procedurę bankową zamiast samodzielnego zwrotu. Osoba twierdząca, iż popełniła błąd, powinna zgłosić omyłkowy przelew swojemu bankowi. Po uruchomieniu procedury bank kontaktuje się z odbiorcą, a zwrot odbywa się na specjalny rachunek techniczny. Dawid Rapkiewicz, dyrektor Departamentu Klienta Rynku Bankowego i Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego, wskazuje tę drogę jako najbezpieczniejszą. Chroni ona dane odbiorcy, a zwrot nie wiąże się dla niego z kosztami. Dane do takiej operacji trzeba uzyskać i potwierdzić w banku, nie przyjmować ich od nieznajomego jako rzekomego załącznika do procedury.
Przelanej kwoty nie należy wydawać, a sprawy zostawiać bez zgłoszenia. Gdy środki zostały już przesłane dalej, bankowi trzeba przekazać informacje o obu operacjach i zachowaną korespondencję. Podejrzenie oszustwa można zgłosić także policji. Rozmówcy proszącemu o pilny zwrot wystarczy przekazać, iż sprawa będzie wyjaśniana przez bank. Rzecznik Finansowy ostrzega, iż przestępcy potrafią naciskać, a choćby grozić. Presja nie potwierdza tożsamości nadawcy i nie jest powodem, by pominąć weryfikację. Prawdziwą pomyłkę można naprawić oficjalną drogą, bez wybierania nowego odbiorcy na podstawie cudzej wiadomości.

1 godzina temu
![Zawyły syreny. Hołd dla policjanta, który zginął na służbie [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/271-261484.jpg)












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·