Dostał 10 lat

2 godzin temu

Sąd Okręgowy w Koninie wydał wyrok w sprawie 39-latka oskarżonego o usiłowanie zabójstwa w Unii w gminie Strzałkowo.

Do dramatycznych wydarzeń doszło 1 listopada 2024 r. w jednym z domów w Unii. Pierwsze ustalenia śledczych wskazywały, iż podczas szarpaniny pomiędzy dwoma mężczyznami, którzy byli w stanie nietrzeźwości, 39-latek chwycił leżący na stole nóż kuchenny i zadał nim co najmniej dwa ciosy w obrębie klatki piersiowej i brzucha. Kiedy doszło do ugodzenia, w domu były również inne osoby, w tym naoczni świadkowie zdarzenia. Ugodzony nożem mężczyzna karetką został zabrany do szpitala, gdzie przeszedł zabieg. 39-latek uciekł z miejsca zdarzenia, ale jeszcze tego samego dnia policjanci go zatrzymali. Badanie wykazało, iż miał w organizmie ok. 2 promile alkoholu. Kiedy wytrzeźwiał, usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Nie przyznał się do winy. Na wniosek prokuratora słupecki sąd go aresztował. Mężczyzna konsekwentnie nie przyznaje się do winy. O jego niewinności zapewniała też jego partnerka. W wywiadzie udzielonym nam trzy miesiące po aresztowaniu jej partnera szczegółowo przedstawiła własną wersję zdarzenia. – Tego dnia razem z moim partnerem i znajomym byliśmy na grzybach. Ten znajomy był kierowcą. Kiedy wróciliśmy do domu w Unii, doszło do małej awantury. Przyjechał chłopak mojej córki, zaczął szarpać się z chłopakiem, który u nas wynajmował pokój. Córka im obu się podobała i o nią się pobili. Rozdzieliśmy ich, a po chwili ten znajomy, który z nami był na grzybach z piskiem opon odjechał spod naszego domu. Późnym wieczorem wrócił do nas, z dwoma kolegami. Ci dwaj koledzy to bracia. Wpadli do naszego domu, krzyczeli: „co tu się kur… dzieje?!”. W kuchni, gdzie wszystko się rozgrywało, byłam tylko ja i mój syn. No i weszli ci dwaj bracia i ten znajomy, co wcześniej był z nami na grzybach. Kiedy wykrzykiwali, mój syn zwrócił im uwagę, żeby byli ciszej, bo w domu są małe dzieci, spały w pokoju. Jeden z tych braci podszedł do syna i uderzył go pięścią. Zaczęli się szarpać, a po chwili ten facet, co wtargnął do naszego domu wybiegł na dwór. Był zakrwawiony, krzyczał, iż ktoś go dźgnął nożem. Później, razem z bratem uciekli, ale wcześniej wezwali policję – opowiadała kobieta zapewniając, iż jej partnera nie było wtedy w tym pomieszczeniu. Twierdziła, iż był w kotłowni i wyszedł dopiero, gdy usłyszał krzyki przed domem. Jako sprawcę ugodzenia nożem wskazywała swojego 14-letniego syna. – Jak ten facet, co wtargnął do naszego domu zaczął się awanturować, syn go próbował uciszyć. To osobiście widziałam. Widziałam też, jak syn dostał z pięści twarz. Próbowałam go ratować, stanęłam między nimi, plecami do syna. W tym czasie syn chwycił stojący obok nóż i trzy razy dźgnął nożem tego faceta. Dwa razy w okolice brzucha, raz na wysokości barku. Po tym wszystkim syn zabrał ten nóż i uciekł z domu – mówiła kobieta dodając, iż syn sam jej o tym wszystkim powiedział.

Nastolatek był przesłuchiwany w tej sprawie. – To samo syn powiedział podczas przesłuchania – zapewniła jego mama. Jego zeznania uznane zostały jednak za niewiarygodne. O usiłowanie zabójstwa oskarżony został 39-latek. – Zebrany materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodobnił, iż sprawcą usiłowania zabójstwa jest ustalona osoba. Jednocześnie wykluczył, żeby tego czynu dokonała osoba inna, niż pierwotnie wskazana przez pokrzywdzonego – po zakończeniu śledztwa informował prokurator Grzegorz Budziński.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Koninie. Podczas kilku rozpraw przesłuchano świadków. Generalnie, podtrzymali oni zeznania złożone w toku śledztwa. Oskarżony nie przyznał się do winy, a pokrzywdzony właśnie jego wskazywał jako sprawcę. Jedną z kluczowych kwestii, którą musiał rozstrzygnąć sąd była ocena wiarygodności zeznań nastolatka, który twierdził, iż to on zadał ciosy nożem. – Powołany przez prokuratora biegły psycholog na etapie postępowania przygotowawczego ocenił, iż zeznania syna partnerki mojego klienta są niewiarygodne. Tymczasem inny psycholog, który wypowiadał się na jego temat w innym postępowaniu nie wykluczał, iż nastolatek może mówić prawdę. W mojej ocenie, konieczne było powołanie kolejnego biegłego psychologa, który oceniłby wiarygodność nastolatka. Złożyłem taki wniosek na rozprawie, ale sąd go odrzucił – mówi Michał Liczbiński, obrońca oskarżonego, który w mowie końcowej wnosił o uniewinnienie swojego klienta, ewentualnie o zmianę kwalifikacji czynu na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokurator z kolei domagał się uznania oskarżonego za winnego usiłowania zabójstwa i wymierzenia mu za to 12 lat pozbawienia wolności. W grudniu, krótko przed świętami Bożego Narodzenia sąd wydał wyrok. Uznał, oskarżonego za winnego usiłowania zabójstwa i skazał go na 10 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca oskarżonego zapowiada złożenie apelacji.

Idź do oryginalnego materiału