Dom Göringa w Wilczym Szańcu — willa marszałka Rzeszy Hermanna Göringa (1893–1946) w dawnej kwaterze głównej Adolfa Hitlera w Gierłoży pod Kętrzynem — został w 1944 roku postawiony na terenie cmentarza. Ustalili to w lipcu 2026 roku archeolodzy z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, którzy odkryli pod budynkiem pięć kolejnych pochówków i dwa skupiska kości. To pierwsze profesjonalne badania archeologiczne na terenie Wilczego Szańca i zarazem koniec dwuletniej zagadki szkieletów pozbawionych dłoni i stóp.
Pięć pochówków i dwa skupiska kości. Co znaleźli archeolodzy
Prace trwały trzy tygodnie. Ekipa pod kierunkiem mgr. Jakuba M. Niebylskiego z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, wspólnie z dr. Bartłomiejem Sz. Szmoniewskim, weszła w lipcu 2026 roku do niepodpiwniczonej części budynku i zaczęła od miejsc, których dwa lata wcześniej nikt nie ruszał. Efekt przerósł oczekiwania: pięć kolejnych pochówków, dwa skupiska kości kończyn, a do tego drobne fragmenty szkieletów odkrytych w 2024 roku — te, których wtedy nie odnaleziono.
Obok kości leżały przedmioty związane z samym budynkiem: gwoździe, elementy konstrukcyjne, fragmenty wyposażenia. Nic, co przypominałoby ślad zbrodni. Za to na obwodzie jam grobowych archeolodzy zarejestrowali coś, co przesądziło sprawę — gwoździe trumienne.
„Dom Göringa został zbudowany na cmentarzu. Nie wiemy jeszcze, jak stary jest to cmentarz, ale z całą pewnością najpierw w tym miejscu był cmentarz, a dopiero potem zbudowano na nim dom Göringowi” — powiedział Jakub M. Niebylski w rozmowie z Polską Agencją Prasową. I dodał argument, którego nie da się podważyć: „Jeden ze szkieletów znajduje się pod fundamentem tego domu, co dobitnie dowodzi tego, iż budynek posadowiono na terenie cmentarza”.
Głowami na zachód, w trumnach z gwoździami
Układ pochówków mówi więcej niż jakikolwiek dokument. Wszystkie szkielety leżały równolegle do ścian budynku, na osi wschód–zachód, z głowami skierowanymi ku zachodowi. To klasyczna orientacja grobu chrześcijańskiego — zmarły spoczywa twarzą ku wschodowi, skąd według tradycji ma nadejść Zmartwychwstanie. Nikt tak nie układa ciał, których chce się pozbyć.
W dwóch przypadkach przetrwały fragmenty drewna. Jedną z trumien wyciosano z pnia drzewa, na kształt dłubanki — techniką znaną w Europie Środkowej od średniowiecza i stosowaną na wsi jeszcze w czasach nowożytnych. Razem z gwoździami trumiennymi na obrzeżach jam daje to obraz normalnego, wiejskiego cmentarza, użytkowanego przez pokolenia.
Wiek nekropolii archeolodzy określają na razie szeroko: od późnego średniowiecza po czasy współczesne. Precyzyjniejszej odpowiedzi nie da się dziś udzielić, bo w grobach nie ma wyposażenia — ani guzików, ani klamer, ani monet, czyli rzeczy, po których zwykle datuje się pochówek.
Dlaczego szkielety nie miały dłoni i stóp?
To pytanie napędzało spekulacje przez dwa lata. Odpowiedź okazała się brutalnie prozaiczna i wynika z budowlanej logiki Niemców.
Przed postawieniem willi teren splantowano — ścięto warstwę ziemi o grubości około półtora metra. Pochówki, które wcześniej leżały na normalnej głębokości, znalazły się nagle tuż pod powierzchnią, kilkanaście do dwudziestu centymetrów pod przyszłą podłogą. Maszyny i narzędzia zebrały przy tym górne partie grobów. Kości dłoni i stóp — najdrobniejsze i leżące najpłycej w rozproszeniu — po prostu zniknęły w urobku. Ten sam mechanizm tłumaczy brak jakiegokolwiek wyposażenia i ślady osmalenia na części czaszek, o których informowały media po zakończeniu prac.
Zdaniem badaczy niemieccy budowniczowie musieli zdawać sobie sprawę z tego, na czym stawiają dom. Trudno ściąć półtora metra ziemi na cmentarzu i tego nie zauważyć. Ekshumacji nie przeprowadzono. Niebylski wskazuje na okoliczności: willę wznoszono w 1944 roku, gdy Niemcy przegrywali już wojnę, a kwatera dożywała ostatnich miesięcy.
Ofiary NKWD, rozstrzelana rodzina, okultyzm. Wersje, które upadły
Szczątki znaleźli 24 marca 2024 roku badacze z gdańskiej Fundacji Latebra, współpracujący z Nadleśnictwem Srokowo. Pod podłogą domu Göringa natrafili na kości pięciu osób: niemowlęcia, dziecka w wieku około dziesięciu lat i trojga dorosłych, w tym osoby starszej. Później mówiono już o sześciu szkieletach. Leżały płytko, kilkanaście centymetrów pod powierzchnią, bez ubrań, bez guzików, bez klamer — i bez dłoni oraz stóp.
W takiej scenerii domysły rodzą się same. W mediach pojawiły się trzy wersje: ofiary NKWD, rozstrzelana rodzina mówiąca po niemiecku oraz — to już czysta legenda, powtarzana przy każdym niemal odkryciu związanym z III Rzeszą — rzekome praktyki okultystyczne nazistów. Żadna z nich nie miała oparcia w dokumentach. Wszystkie upadły w lipcu 2026 roku.
Co ustaliła prokuratura
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie. Biegli, którzy badali szczątki, stwierdzili, iż należą one do czterech różnych osób — trzech mężczyzn w średnim wieku i dziecka nieokreślonej płci — a do zgonu doszło „kilkadziesiąt lat temu”. Nie znaleziono obrażeń wskazujących na udział osób trzecich. Dochodzenie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci nieustalonych osób umorzono w maju 2024 roku, a szczątki miały trafić do gminy w celu godnego pochówku.
Rozbieżność jest tu istotna, bo pokazuje, jak ostrożnie trzeba czytać wczesne doniesienia: Fundacja Latebra i nadleśnictwo mówiły o pięciu, potem sześciu osobach, biegli prokuratury — o czterech. Różnica bierze się najpewniej stąd, iż kości były przemieszane i niekompletne, a analiza antropologiczna liczy osobników, nie „szkielety”. Rozstrzygną to dopiero badania laboratoryjne.
Kalendarium sprawy
– 1944 — Niemcy plantują teren w Gierłoży i stawiają dom Hermanna Göringa na terenie cmentarza
– 24 marca 2024 — badacze Fundacji Latebra znajdują pod podłogą willi szczątki pięciu osób
– maj 2024 — Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie umarza dochodzenie; biegli mówią o czterech osobach i zgonach sprzed kilkudziesięciu lat
– lipiec 2026 — archeolodzy z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN rozpoczynają trzytygodniowe badania, pierwsze profesjonalne prace archeologiczne w Wilczym Szańcu
– 24 lipca 2026 — naukowcy ogłaszają, iż dom Göringa stanął na cmentarzu starszym od budynku
Wilczy Szaniec — kwatera Hitlera w mazurskim lesie
Kompleks w lesie gierłoskim, osiem kilometrów na wschód od Kętrzyna, powstał jako Wolfsschanze — kwatera główna Adolfa Hitlera i Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu na czas wojny ze Związkiem Sowieckim. Zajmował około 250 hektarów, składał się z blisko dwustu budynków i schronów, a w 1944 roku mieszkało tam ponad dwa tysiące ludzi. Sam schron Hitlera miał 36 metrów długości, 32 metry szerokości i 10 metrów wysokości, przy stropie grubym na osiem metrów i masie przekraczającej pięćdziesiąt tysięcy ton.
Drewniany drogowskaz przy wejściu na teren kwatery w Gierłoży. Fot. materiały własneHitler przyjechał do Gierłoży 24 czerwca 1941 roku, dwa dni po rozpoczęciu operacji „Barbarossa” — niemieckiego ataku na Związek Sowiecki — i spędził tu w sumie około ośmiuset dni. Kwaterę opuścił 20 listopada 1944 roku i nigdy do niej nie wrócił. To w tutejszym baraku odpraw płk Claus Schenk von Stauffenberg zdetonował 20 lipca 1944 roku bombę, która miała zabić dyktatora.
W nocy z 24 na 25 stycznia 1945 roku, na rozkaz feldmarszałka Wilhelma Keitla, niemieccy saperzy wysadzili osiem ciężkich schronów, kilkanaście lżejszych oraz kilkadziesiąt ceglanych i drewnianych baraków. Zrobili to niedokładnie. „Wysadzenie Wilczego Szańca było przedsięwzięciem, któremu niemieccy saperzy z braku czasu i odpowiedniej ilości materiałów wybuchowych nie sprostali. Efekty ich działań możemy oglądać współcześnie” — ocenia historyk Daniel Chraniuk. Dzięki temu potrzaskane betonowe bryły stoją w lesie do dziś i ściągają rocznie kilkaset tysięcy zwiedzających.
Dom Göringa był jednym z ostatnich obiektów wzniesionych w kwaterze. Marszałek Rzeszy, który po wojnie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze i popełnił samobójstwo 15 października 1946 roku, korzystał z niego zaledwie przez kilka miesięcy.
Teren kwatery w Gierłoży z lotu ptaka — pozostałości zabudowy ukryte w lesie. Fot. materiały własneCo dalej z badaniami
Szczątki trafiły do Katedry Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Tam mają zapaść odpowiedzi na najważniejsze pytania: ile osób naprawdę pochowano, kiedy i kim byli. Naukowcy zapowiadają analizy dendrochronologiczne zachowanego drewna trumien oraz datowanie radiowęglowe, które powinno wyznaczyć wiek nekropolii z dokładnością do kilkudziesięciu lat.
Niebylski nie ukrywa, iż to początek drogi. Zapowiada kolejne sezony wykopaliskowe i rozpoznanie nie tylko cmentarza, ale całego zespołu Wilczego Szańca — miejsca, które przez osiemdziesiąt lat opisywano wyłącznie od strony architektury i polityki, nigdy łopatą.
Najczęstsze pytania
Czyje szkielety znaleziono pod domem Göringa?
Szkielety należą do osób pochowanych na cmentarzu, który istniał w tym miejscu przed budową willi w 1944 roku. Ich tożsamość pozostaje nieznana. Archeolodzy z PAN datują nekropolię ogólnie na okres od późnego średniowiecza po czasy współczesne; precyzyjniejsze ustalenia mają przynieść badania laboratoryjne w Szczecinie.
Ile osób pochowano pod domem Göringa?
W 2024 roku mówiono o pięciu, a następnie o sześciu osobach. W lipcu 2026 roku archeolodzy odkryli pięć kolejnych pochówków i dwa skupiska kości kończyn. Biegli powołani przez prokuraturę w Kętrzynie zidentyfikowali natomiast szczątki czterech osób. Ostateczna liczba zależy od trwających analiz antropologicznych.
Czy Niemcy wiedzieli, iż budują na cmentarzu?
Zdaniem badaczy PAN tak. Przed budową splantowano teren, ścinając około półtora metra ziemi, co musiało odsłonić groby. Ekshumacji jednak nie przeprowadzono — najpewniej dlatego, iż willę stawiano w 1944 roku, w schyłkowej fazie funkcjonowania kwatery.
Dlaczego szczątkom brakowało dłoni i stóp?
Wbrew wcześniejszym spekulacjom nie był to ślad okaleczenia. Drobne kości dłoni i stóp zostały zebrane wraz z warstwą ziemi podczas plantowania terenu pod budowę domu.
Czy dom Göringa w Wilczym Szańcu można zwiedzać?
Ruiny willi znajdują się na terenie muzeum Wilczy Szaniec w Gierłoży (gmina Kętrzyn, województwo warmińsko-mazurskie) i są dostępne dla zwiedzających. W czasie prac archeologicznych dostęp do wnętrza budynku bywa ograniczony.
Cmentarz, który przetrwał kwaterę Hitlera
Z kwatery, w której planowano zagładę narodów Europy Wschodniej, zostały pokruszone bloki betonu. Z cmentarza, który Niemcy zrównali z ziemią, żeby postawić dom drugiej osobie w państwie — zostały groby. Ułożone głowami na zachód, w trumnach zbitych gwoździami albo wyciosanych z pnia, dokładnie tak, jak układano zmarłych przez pokolenia w tej okolicy.
Nazwiska tych ludzi prawdopodobnie nie wrócą. Wróciła jednak wiedza, iż byli pochowani po ludzku i po chrześcijańsku, oraz to, iż pamięć o nich nie skończyła się w 1944 roku. Polska archeologia od lat robi tę samą pracę w miejscach, gdzie dwudziesty wiek próbował zatrzeć ślad po człowieku — od ofiar „Łączki” na warszawskich Powązkach, przez identyfikacje Żołnierzy Wyklętych prowadzone przez IPN, po dokumentowanie zbrodni w niemieckim obozie Stutthof i obozie w Potulicach. Wykopaliska w Gierłoży dopisują do tej listy kolejny rozdział — i przypominają rzecz najprostszą: zanim las gierłoski stał się kwaterą Hitlera, ktoś tam mieszkał, umierał i był chowany.
Badania mają być kontynuowane w kolejnych latach. Po ośmiu dekadach opowiadania o Wilczym Szańcu wyłącznie językiem betonu, ktoś wreszcie sięgnął po szpachelkę.

1 dzień temu


![Ukrywał się przed wyrokiem 7,5 roku więzienia. Zatrzymali go policyjni kontrterroryści [VIDEO]](https://www.infoprzasnysz.com/wp-content/uploads/2026/07/zatrzymanie-policja-scaled.webp)









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·