Czy Żurek i Tusk nadali Kralowi status pokrzywdzonego?

1 godzina temu

Kombinacje, kazuistyka, obrotowość i szukanie furtek prawnych, to specjalność prawie wszystkich prawników, a już w wydaniu prawników „procesowych” jest absolutną normą. Waldemar Żurek na tym polu osiągnął wiele sukcesów, zresztą jego poprzednik Adam Bodnar też ma się czym pochwalić, ale co najbardziej istotne obaj odkrywali nowe lądy, nieznane żadnym systemom prawnym. Jest to o tyle ważna informacja, iż przy tych „zdolnościach” nie można wykluczyć żadnego scenariusza w ramach „przywracania praworządności”.

Adam Bodnar z Bartłomiejem Sienkiewiczem siłą przejęli TVP, by w następnym kroku postawić media publiczne w stan likwidacji, co zresztą trwa do dziś. Inna głośna i brawurowa akcja, to odwołanie i powołanie Prokuratora Krajowego z pominięciem ustawowej zgody Prezydenta RP, a wszystko odbyło się bez podstawy prawnej, Bodnarowi wystarczyła opinia „eksperta”. Waldemar Żurek nie zamierzał oddawać pola poprzednikowi i zaczął od czystek w sądach, wymieniając prezesów bez konsultacji z KRS. W kolejnym ruchu poszedł jeszcze dalej i rozporządzeniem zniósł wymóg losowania sędziów, chociaż jest to zapisane w ustawie i tylko ustawą można stan prawny zmienić. Powołanie nowej KRS na podstawie starych „niekonstytucyjnych” przepisów, wprawdzie nie było bezpośrednim łamaniem prawa, ale za to szczytem hipokryzji i żenady. Nic jednak nie przebije „ślubowania” sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Sejmie, bez udziału Prezydenta RP, to była prawdziwa prawna tragikomedia.

W świetle przedstawionych faktów i okolicznościach, bez większego wysiłku, można sobie wyobrazić kolejną woltę „prawną” w wykonaniu ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. Polska opinia publiczna od wielu dni żyje sztucznie rozdmuchaną aferą Zondacryopto. Sztuczność polega na tym, iż prokuratura i rząd zajmują się wątkiem politycznym, posługując się przy tym manipulacjami, niedomówieniami i insynuacjami, natomiast najważniejsze wątki związane z zaginięciem lub zabójstwem byłego właściciela firmy i oszukaniem 30 tysięcy klientów, co najwyżej są dodatkiem. Gołym okiem widać, iż celem Żurka i Tuska jest zdobycie haków na przeciwników politycznych, a tych może dostarczyć Przemysław Kral, który w ostatnim czasie został drugim Jackiem Murańskim. Determinację obozu rządzącego dobitnie pokazuje sejmowe wystąpienie Donalda Tuska i ujawniony fragment protokołu, ale do dziś nie wiadomo, czy to był fragment zeznań, czy może wyjaśnień.

Jest to kluczowa kwestia, ponieważ zeznania składają świadkowie i pokrzywdzeni w sprawie, natomiast podejrzani i oskarżeni składają wyjaśnienia. W rozmowie z Renatą Grochal Waldemar Żurek nie chciał ujawnić w jakim charakterze występuje Przemysław Kral, oświadczył jedynie, iż nie jest świadkiem i nie jest świadkiem koronnym. Po tym wykluczeniu pozostają już tylko dwie możliwości, pierwszą jest podejrzany, drugą pokrzywdzony. W tym miejscu trzeba przypomnieć, iż Przemysław Kral przez cały czas przebywa poza granica Polski, a zatem nie zgłosił się dobrowolnie do prokuratury, żeby w takim samym trybie odpowiedzieć ze swoje czyny. Co więcej w dalszej części rozmowy z Renatą Grochal Waldemarowi Żurkowi wyrwało się, iż Przemysław Kral ZEZNAJE, czyli nie może też być „małym świadkiem koronnym”, bo formalnie taka osoba ma status podejrzanego lub oskarżonego.

Drogą eliminacji dochodzimy do sensacyjnego finału. Waldemar Żurek mógł nadać Przemysławowi Karlowi status PORZYDZONEGO i wystarczy do tego bardzo prosty zabieg. Roman Giertych w imieniu klienta składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, w takim przypadku zawiadamiający standardowo jest przesłuchiwany w roli świadka, czyli ZEZNAJE. Przedmiotem zawiadomienia nie ma znaczenia, na przykład Kral mógł wskazać, iż Zbigniew Ziobro mu groził. Liczy się coś zupełnie innego, mianowicie to, iż w ramach postępowania pokrzywdzony ma prawo do swobodnej wypowiedzi, a prokurator może zadawać dowolne pytania. Przemysława Krala w ogóle nie musi być w postępowaniach związanych z Zondacrypto, za to przy pomocy prawnych sztuczek dostarcza politycznych kwitów w ramach postępowania, w którym jest pokrzywdzony. Czy tak jest rzeczywiście Waldemar Żurek i Donald Tusk wcześniej, czy później będą musieli odpowiedzieć, ale już teraz pewne jest, iż obaj kręcą w całej sprawie i w sprawie statusu prawnego Przemysława Krala, który w oficjalnych komunikatach cięgle nie jest Przemysławem K.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału