Co spadło w Lubelskiem? Prokuratura: rakieta zawierała materiał wybuchowy w znacznej ilości

1 godzina temu

Prokuratura o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej

O aktualnych postępach w śledztwie poinformował na popołudniowym briefingu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak. - Wiemy na pewno, iż mamy do czynienia z rakietą - nie z dronem, nie z żadnym Geraniem, tylko z rakietą. Najprawdopodobniej jest to rakieta o oznaczeniach CH-101. Zawierała ona materiał wybuchowy w znacznej ilości - sprecyzował rzecznik.

Śledczy badają w tej chwili miejsce wybuchu, tj. w leju o szerokości ok. dziesięciu metrów i pięciu metrów głębokości. Zabezpieczane są odłamki, elementy rakiety oraz pobierane są próbki ziemi. - Materiał dowodowy będzie skierowany do biegłych z laboratorium z Żandarmerii Wojskowej, aby mieć pełną i ostateczną wiedzę, z jakim rodzajem środka powietrznego mamy do czynienia - dodał prok. Kozak.

Na miejsce przybyło również ok. 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy będą pomagać w przeczesywaniu terenu, który wcześniej został zmapowany dronem. W oględzinach miejsca zdarzenia będzie uczestniczyć też strona ukraińska, która zaproponowała swoje wsparcie. W drodze do Tarnawy-Kolonii jest ekspert z Ukrainy, który ma pomóc polskim służbom w zidentyfikowaniu obiektu znalezionego w tej miejscowości.

Czynności prokuratorskie mają zakończyć się w czwartek przed zmrokiem.

Trwa śledztwo, na miejscu był premier Donald Tusk

Śledztwo Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym. W czwartek o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano F-16; o godz. 3:46 obiekt zanikł. Prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia - poinformowało w czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Na Lubelszczyznę udał się rano premier Donald Tusk, który zwołał zespół koordynacyjny z udziałem m.in. szefa MON i odpowiednich służb, które - jak zaznaczył szef rządu - "od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach". Szef rządu poinformował, iż wszystko wskazuje, iż mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym, a wojsko było gotowe do jego zestrzelenia, gdyby kontynuował lot.

Idź do oryginalnego materiału