Nie odmawiał także rodzinie i znajomym pożyczek. Szwagierce i jej mężowi zafundował lot do Stanów Zjednoczonych, a później zabrał ich ponownie do Ameryki z okazji swoich urodzin. Zastanawiano się tylko, skąd ma tyle pieniędzy – pracował jako urzędnik w sądzie. Tomasz R. znalazł jednak sposób na zarobek. Przez wiele lat podrabiał orzeczenia i podpisy sędziów i zlecał wypłaty sądowych pieniędzy na swoje rozliczne konta bankowe. Pierwszy raz zrobił to 11 lat temu, a zakończył swój przestępczy proceder po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w ubiegłym roku.
Luki w procedurze?
Na przesłuchaniach mężczyzna szczegółowo przedstawiał mechanizm swojego działania.
– Pierwszego oszustwa dopuściłem się chyba 11 lat temu. Wówczas zorientowałem się, iż mogę wykorzystać luki w procedurze. Dopisywałem do wyroków koszty, które sąd później przelewał stronom postępowań. Ja typowałem takie sprawy, w których sąd nie orzekł jednak o zwrocie kosztów. Przerabiałem wyroki, dopisując nakaz zwrotu kosztów, a później wysyłałem dokumenty do wydziału finansowego. Wskazywałem numer rachunku własnych kont bankowych, których założyłem około 20. Po wykonaniu tych czynności usuwałem zapisy, żeby nie było śladu. W ogóle zacząłem to robić, bo skromnie wówczas zarabiałem, a spłacałem kredyt na studia. Chciałem też wszystkim imponować, czuć się kimś i udowodnić, iż jestem coś wart. A później to już się od tego uzależniłem.

8 godzin temu
















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·