Jeszcze dzień po pożarze służby mówiły ostrożnie o kilku możliwych przyczynach i sprawdzały, czy mogło dojść do sabotażu. Teraz status sprawy wyraźnie się zmienił. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Polsce, dokonania aktu dywersji oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Co jeszcze ważniejsze, według prokuratury dotychczasowe ustalenia wskazują, iż pożar stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu był wynikiem podpalenia. Śledczy mówią również o uzasadnionym podejrzeniu, iż sprawcy mogli działać na polecenie rosyjskich służb specjalnych.
Interwencja policji i straży pożarnej. | Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro.Prokuratura formalnie wszczęła śledztwo dotyczące dywersji i działania na rzecz obcego wywiadu
Nowe informacje przekazał 25 września prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej. Jak poinformował Onet, prokurator z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie wszczął śledztwo dotyczące zdarzenia z 23 września 2026 roku. Postępowanie obejmuje działanie na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, dokonanie aktu dywersji oraz przestępstwo o charakterze terrorystycznym poprzez spowodowanie pożaru na terenie naziemnej stacji bazowej łączności satelitarnej Starlink.
„Z dotychczasowych ustaleń wynika, iż pożar był wynikiem podpalenia” – przekazał Onetowi prok. Przemysław Nowak. Rzecznik dodał, iż w sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż sprawcy działali na polecenie rosyjskich służb specjalnych i na rzecz obcego wywiadu przeciwko Polsce. Według prokuratury celem ich działania miało być zakłócenie ruchu i łączności internetowej systemu Starlink w Polsce oraz innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej. To właśnie tak należy dziś przedstawiać rosyjski wątek – jako oficjalnie wskazane przez prokuraturę uzasadnione podejrzenie, a nie jako prawomocnie ustaloną odpowiedzialność konkretnych osób.
Jeszcze 24 września ABW badała kilka wersji. Dzień później sprawa wyglądała już inaczej
Zmiana jest istotna, bo bezpośrednio po zdarzeniu służby były znacznie ostrożniejsze. Pożar wybuchł w środę wieczorem, 23 września, na terenie instalacji Starlink w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim. Zgłoszenie wpłynęło po godzinie 21. Na miejsce przyjechały 3 zastępy straży pożarnej, a ogień objął obudowę skrzynki zasilającej instalację. Pożar został gwałtownie ugaszony i nie było osób poszkodowanych. Już wtedy charakter obiektu spowodował jednak, iż o zdarzeniu zostały poinformowane służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa.
24 września funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego analizowali informacje zebrane na miejscu. Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, mówił wówczas Radiu dla Ciebie, iż badane są różne wersje i pozostało zbyt wcześnie, by mówić o szczegółach. Wśród sprawdzanych możliwości znajdowały się zarówno celowe podpalenie, jak i przyczyna techniczna. Wicepremier Krzysztof Gawkowski mówił z kolei, iż nie można wykluczyć sabotażu. Na tym etapie był to jednak jeden z rozpatrywanych scenariuszy. Dzień później Prokuratura Krajowa nie mówiła już wyłącznie o sprawdzaniu hipotezy – wszczęła postępowanie w konkretnym kierunku dotyczącym dywersji i obcego wywiadu.
Śledczy wskazali konkretną kwalifikację. Za taki czyn grozi choćby dożywocie
Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 130 § 7 Kodeksu karnego w zbiegu z art. 163 § 1 pkt 1. Pierwszy z tych przepisów dotyczy osoby, która działając na rzecz obcego wywiadu dokonuje dywersji, sabotażu albo dopuszcza się przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Ustawowe zagrożenie za taki czyn jest wyjątkowo surowe – co najmniej 10 lat więzienia albo dożywotnie pozbawienie wolności. Drugi przepis dotyczy sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, między innymi poprzez wywołanie pożaru.
Nie oznacza to oczywiście, iż ktokolwiek został już skazany albo choćby iż ustalono wszystkie osoby odpowiedzialne za zdarzenie. Według informacji dostępnych po wszczęciu śledztwa nikomu nie przedstawiono jeszcze zarzutów. Kwalifikacja prawna określa kierunek prowadzonego postępowania i to, jakie przestępstwa badają prokuratorzy oraz służby. Dopiero zebrane dowody mają pozwolić ustalić wykonawców, ewentualnych zleceniodawców oraz dokładny przebieg przygotowania podpalenia.
Monitoring i ślady z miejsca pożaru są teraz częścią materiału dowodowego
Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, iż teren stacji nie posiadał stałej fizycznej ochrony, ale znajdował się tam monitoring, którego zapis został zabezpieczony i był analizowany przez służby. Wcześniejsze doniesienia medialne mówiły również o zabezpieczaniu śladów w rejonie spalonej infrastruktury. W takich sprawach znaczenie mogą mieć nie tylko same nagrania, ale również ślady pozostawione na miejscu, analiza sposobu wzniecenia ognia, dane telekomunikacyjne oraz ustalenie, kto i kiedy przebywał w pobliżu obiektu.
Prokuratura w komunikacie przekazanym mediom mówi o spowodowaniu szkody w mieniu w wielkich rozmiarach. Jednocześnie sam pożar z zewnątrz nie wyglądał spektakularnie – strażacy informowali przede wszystkim o płonącej obudowie elementu zasilającego. To pokazuje, iż przy infrastrukturze telekomunikacyjnej nie można oceniać potencjalnych skutków wyłącznie na podstawie powierzchni objętej ogniem. Znaczenie ma funkcja urządzenia oraz skutki uszkodzenia dla działania całego systemu.
Prokuratura mówi o próbie zakłócenia Starlinka w Polsce i regionie
Według prok. Przemysława Nowaka celem sprawców miało być zakłócenie łączności internetowej Starlink w Polsce oraz innych państwach Europy Środkowej i Wschodniej. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, iż instalacja w Woli Krobowskiej jest jedyną lub kluczową stacją Starlinka w Polsce. „Rzeczpospolita” ustaliła, iż nie jest to ani jedyny taki obiekt w kraju, ani pojedynczy punkt, od którego zależy działanie całej usługi. Śledczy badają natomiast, czy celem ataku było uderzenie właśnie w infrastrukturę odpowiedzialną za funkcjonowanie systemu satelitarnej łączności.
Starlink ma szczególne znaczenie również dlatego, iż system jest wykorzystywany do zapewniania łączności w Ukrainie. W tym kontekście prokuratura bada motyw i ewentualne powiązanie sprawców z rosyjskimi służbami. Na obecnym etapie nie ujawniono jednak, na jakich konkretnie dowodach oparto podejrzenie dotyczące zlecenia ze strony rosyjskich służb specjalnych. Takie informacje mogą być objęte prowadzonym postępowaniem i nie muszą zostać publicznie przedstawione przed ewentualnym zatrzymaniem podejrzanych.
To kolejna sprawa dywersyjna prowadzona przez Prokuraturę Krajową. Nie ma jednak informacji, iż sprawy są połączone
Polskie służby prowadzą już szereg odrębnych postępowań dotyczących działań dywersyjnych i sabotażowych. W kwietniu Prokuratura Krajowa informowała między innymi o akcie oskarżenia dotyczącym podpaleń obiektów wielkopowierzchniowych, w tym sklepu OBI przy ul. Radzymińskiej oraz Centrum Handlowego Marywilska 44 w Warszawie. W tamtej sprawie śledczy ustalili, iż grupa miała działać na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej. W 2025 roku prokuratura postawiła również zarzuty dotyczące aktów dywersji przeciwko infrastrukturze kolejowej.
Nie ma jednak w tej chwili podstaw, żeby automatycznie łączyć pożar w Woli Krobowskiej z którąkolwiek z tych grup czy wcześniejszych spraw. Prokuratura nie poinformowała, iż chodzi o tych samych wykonawców, ten sam kanał werbunku albo jedno wspólne postępowanie. Wspólnym elementem jest charakter badanego czynu oraz podejrzenie działania na rzecz obcego wywiadu. Dopiero dalsze ustalenia mogą pokazać, czy istnieje związek z którymś ze znanych już śledczym mechanizmów rekrutowania wykonawców do działań sabotażowych.
Najważniejsza zmiana nastąpiła w ciągu zaledwie 24 godzin
W tej sprawie trzeba więc rozdzielić 2 etapy. Bezpośrednio po pożarze ABW i inne służby sprawdzały możliwość sabotażu, jednocześnie nie wykluczając przyczyn technicznych. Po przeprowadzeniu pierwszych czynności prokuratura uznała, iż istnieją podstawy do wszczęcia śledztwa dotyczącego aktu dywersji, przestępstwa terrorystycznego i działania na rzecz obcego wywiadu. Według jej dotychczasowych ustaleń sam pożar był wynikiem podpalenia.
Rosyjski wątek pozostało bardziej precyzyjny. Prokuratura Krajowa nie stwierdziła prawomocnie, iż konkretni funkcjonariusze rosyjskich służb wydali polecenie podpalenia, ponieważ postępowanie dopiero trwa. Oficjalnie mówi natomiast o uzasadnionym podejrzeniu działania sprawców na polecenie rosyjskich służb specjalnych. To znacznie dalej idące stanowisko niż wcześniejsza informacja, iż ABW bada jedną z kilku możliwych wersji wydarzeń.
Śledztwo dopiero się zaczyna. Teraz najważniejsze będą ustalenia dotyczące sprawców
Dla mieszkańców nie wiąże się to w tej chwili z żadnymi szczególnymi zaleceniami ani ograniczeniami. Sam system Starlink nie został wyłączony w Polsce, a prokuratura nie informowała o konieczności podejmowania dodatkowych działań przez jego użytkowników. Najważniejsza zmiana dotyczy charakteru prowadzonego postępowania. Zdarzenie, które początkowo mogło być awarią, przypadkowym pożarem albo celowym podpaleniem, jest w tej chwili przedmiotem śledztwa dotyczącego jednych z najpoważniejszych przestępstw opisanych w Kodeksie karnym.
Teraz najważniejsze będzie ustalenie, kto fizycznie wzniecił ogień, w jaki sposób dotarł do obiektu, czy działał samodzielnie i czy otrzymywał instrukcje lub wynagrodzenie od innych osób. Dopiero te ustalenia pozwolą odpowiedzieć na najważniejsze pytanie o rzeczywiste pochodzenie zlecenia. Na dziś wiadomo natomiast jedno: prokuratura nie traktuje już pożaru wyłącznie jako niewyjaśnionego incydentu technicznego. Formalne śledztwo obejmuje dywersję, terroryzm oraz działanie na rzecz obcego wywiadu, a podejrzenie udziału rosyjskich służb zostało publicznie wskazane przez rzecznika Prokuratury Krajowej.

46 minut temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·