Byli policjanci sądzeni bez kamer i mediów. Rodzina Michała Sylwestruka oburzona wyrokiem

1 godzina temu

Interwencja policji w Inowrocławiu zakończyła się śmiercią Michała Sylwestruka. Dwóch byłych funkcjonariuszy usłyszało wyroki więzienia, ale rodzina zmarłego nie kryje rozczarowania. Bliscy twierdzą też, iż śledczy i sąd zrobili wiele, by sprawa nie była szeroko komentowana publicznie. Dziennikarze Polsat News Ujawnia dotarli do niepublikowanych wcześniej informacji.

Polsat News
Były policjant Radosław P. wysłał do ówczesnej partnerki zdjęcie z dopiskiem "ciekawe czy się spierze"

Sąd skazał byłych policjantów z Inowrocławia. Przemysław D. usłyszał wyrok siedmiu lat więzienia, a Radosław P. - sześciu lat. Obaj przebywają już za kratami. Sprawa trafi teraz do sądu drugiej instancji.


Michał Sylwestruk zmarł po policyjnej interwencji. W reportażu "Śmierć Michała Sylwestruka - Wyrok" dziennikarze Jacek Smaruj i Monika Gawrońska przypomnieli drastyczne nagrania z kamer nasobnych funkcjonariuszy.

Gdy walczył o życie w szpitalu, Radosław P. miał wysłać swojej ówczesnej partnerce zdjęcie zakrwawionych spodni z dopiskiem: "ciekawe czy się spierze". Jak ustalili dziennikarze Polsat News Ujawnia, śledczym nie udało się odblokować telefonu byłego policjanta. Dziennikarze dotarli jednak do rozmów między nim a ówczesną partnerką.

ZOBACZ: Nowe wątki i nagrania. Śmierć Michała Sylwestruka


W jednej z nich Radosław P. pisał, iż jedzie "na interwencję bzdurną", po czym dodał: "ale grubo, gościu nam prawie zmarł". Na pytanie partnerki, co się stało, odpowiedział: "rzucał się".


Kobieta przekazała reporterom, iż rozmawiała z nim także w dniu śmierci Michała Sylwestruka. Jak relacjonowała, były policjant był przestraszony i przejęty sytuacją.

"W jego oczach widziałam strach, był strasznie przejęty całą tą historią i co będzie dalej. Momentami trząsł się ze stresu, prawie się popłakał" - przekazała była partnerka Radosława P.


Według niej Radosław P. miał mówić, iż Michał Sylwestruk był niespokojny, a największe jego obawy wzbudziło zatrzymanie akcji serca. Kobieta stwierdziła jednak, iż były policjant "nie wykazywał się agresją", a sytuację miał "nakręcać" drugi z funkcjonariuszy.

Utajniony proces. Wyrok bez kamer

Rodzina Michała Sylwestruka podkreśla, iż ma żal do śledczych i sądu za utajnienie procesu. Już na pierwszej rozprawie organizacyjnej zdecydowano o wyłączeniu jawności postępowania. Oznaczało to brak możliwości informowania o przebiegu procesu, przesłuchaniach świadków czy wyjaśnieniach oskarżonych. - Chciałem pokazać światu, co tak naprawdę się stało. Co oni zrobili, ci policjanci, iż zabili mi syna - mówił Maciej Sylwestruk, ojciec zmarłego.


Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uzasadniał decyzję względami bezpieczeństwa i możliwością zakłócenia porządku publicznego z uwagi na emocje wokół sprawy. Dziennikarze Polsat News informują również, iż gdy jeszcze w marcu pytali rzecznika sądu, czy 13 kwietnia może zapaść wyrok, usłyszeli, iż wyznaczony termin jest terminem rozprawy, a nie publikacji orzeczenia. Wyrok zapadł właśnie tego dnia - bez kamer i relacji dziennikarskich.

- Było to prawidłowe, zgodne z procedurą. Nie był to termin publikacji wyroku, tylko ostatni termin rozprawy, o czym ani strony, ani ja i inne osoby nie wiedziały, iż to będzie ostatni dzień czynności dowodowych i iż to będzie dzień, kiedy sąd podejmie decyzję o ogłoszeniu wyroku - tłumaczył przed kamerą rzecznik sądu w Bydgoszczy.

ZOBACZ: "Lex Szarlatan" - kulisy działalności internetowych "uzdrowicieli" w Polsat News Ujawnia


W trakcie śledztwa prokuratura zmieniła też kwalifikację czynu. Początkowo byli policjanci mieli odpowiadać za pobicie ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 15 lat więzienia. Ostatecznie zarzuty zmieniono na nieumyślne spowodowanie śmierci, zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.


Po wyroku prokuratura przekazała w mailowym komentarzu, iż uznaje orzeczenie za słuszne zarówno pod względem kwalifikacji prawnej, jak i wymiaru kary. Z tym nie może pogodzić się rodzina zmarłego. - Pomyślałam, iż nie ma w Polsce sprawiedliwości. Nie rozumiem polskiego prawa - mówiła Irena Sylwestruk, babcia Michała. - Świat mi się zawalił, jak usłyszałam wyrok - dodała.


Śledczy prowadzą też osobne postępowanie dotyczące ujawnienia materiałów z postępowania przygotowawczego po emisji reportażu na antenie Polsat News.

Niewyjaśniony wątek. Rola byłej dziewczyny

Rodzina Michała Sylwestruka zapowiada, iż w drugiej instancji będzie chciała wyjaśnienia kolejnego wątku sprawy. Chodzi o relacje byłej dziewczyny Michała z byłymi policjantami. Bliscy zmarłego uważają, iż kobieta mogła znać jednego z funkcjonariuszy.


Była partnerka Radosława P. mówiła reporterom, iż skłania się ku wersji, iż znajomość mogła dotyczyć drugiego z funkcjonariuszy - Przemysława D. Zwróciła uwagę, iż była dziewczyna Michała pojawia się na nagraniach i przyszła do mieszkania, gdy Michał przebywał jeszcze w szpitalu.

ZOBACZ: Ojciec Michała Sylwestruka wyproszony z komisji w Sejmie. "Policja zabrała mi syna"


Wspomniana kobieta opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym zaprzeczyła, by znała funkcjonariuszy uczestniczących w interwencji. "Nie łączyły mnie z nimi żadne relacje, ani osobiste, ani towarzyskie, ani zawodowe" - napisała.


Jak ustalili reporterzy, była partnerka zmarłego nie została przesłuchana podczas śledztwa. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie wzięła ślub.


Od policyjnej interwencji, podczas której zginął Michał Sylwestruk, minęły dwa lata. Mężczyzna miał 27 lat.

WIDEO: Bosak ostro o emeryturach dla artystów, skrytykował Cienkowską. "Kaskada absurdów"
Idź do oryginalnego materiału