Był przekonany, iż jest 2006 rok. dzielnicowy nie minął go obojętnie

1 godzina temu

W chłodny, deszczowy poranek dzielnicowy ze Szczuczyna zauważył przy przystanku młodego mężczyznę w klapkach i dresie. Wszystko wskazywało na to, iż spędził tam całą noc. Kontakt z 25-latkiem był utrudniony, a on sam twierdził, iż jest 2006 rok. Policjant został przy nim i wezwał pogotowie.

Klapki i bluza przy kilku stopniach

Termometry pokazywały kilka stopni powyżej zera, do tego padało. Przy przystanku w Szczuczynie stał młody mężczyzna, na którym nie było nic poza bluzą, dresowymi spodniami i klapkami. Zwrócił na niego uwagę miejscowy dzielnicowy.

Nie był to odludny zakątek. W okolicy znajdowały się inne osoby, ale żadna wcześniej nie sprawdziła, w jakim ten człowiek jest stanie, ani nie zaproponowała mu pomocy.

Nie potrafił podać dnia ani daty

Funkcjonariusz zatrzymał się i zagadnął mężczyznę. Z rozmowy wynikało, iż 25-latek spędził przy przystanku najpewniej całą noc. Porozumienie z nim szło opornie, odpowiadał bez związku i nie umiał powiedzieć, jaki jest dzień tygodnia ani data. Twierdził, iż trwa 2006 rok.

Mówił też o planowanym wyjeździe do Warszawy, choć nie miał ze sobą żadnego bagażu. Na pytanie o ostatni posiłek i napój nie potrafił odpowiedzieć.

Dzielnicowy nie zostawił go samego. Zawiadomił dyżurnego jednostki i wezwał zespół ratownictwa medycznego, a następnie czekał z mężczyzną na przyjazd karetki. Ratownicy zdecydowali o przewiezieniu 25-latka do szpitala.

Wychłodzenie nie potrzebuje mrozu

Objawy opisane przez policjantów, czyli dezorientacja, niespójna mowa i mylenie dat, mogą być skutkiem wychłodzenia organizmu, ale mogą też mieć zupełnie inne przyczyny medyczne. Rozstrzygnięcie należy do lekarzy i właśnie dlatego na miejsce wezwano pogotowie.

Warto przy tym pamiętać, iż do wychłodzenia organizmu nie potrzeba mrozu. Kilka stopni powyżej zera w połączeniu z deszczem i wiatrem wychładza ciało szybciej niż sucha i bezwietrzna noc przy temperaturze ujemnej, ponieważ mokre ubranie przestaje chronić. Przy kilkunastu godzinach spędzonych na zewnątrz w cienkiej bluzie i klapkach zagrożenie jest realne.

Kim jest dzielnicowy

Dzielnicowy to policjant przypisany na stałe do konkretnego rejonu. Jego zadaniem jest nie tylko reagowanie na zgłoszenia, ale też znajomość terenu i mieszkańców oraz wyłapywanie sytuacji, które nie trafiły jeszcze na numer alarmowy. Ta interwencja jest przykładem właśnie takiej pracy. Nikt nie dzwonił, nikt niczego nie zgłaszał, a mimo to ktoś potrzebował pomocy.

Apel przed sezonem zimowym

Policjanci z Grajewa podkreślają, iż ta historia pokazuje, jak wiele znaczy zwykła uwaga. Chodzi o to, by zatrzymać się, zapytać, czy wszystko jest w porządku, i zareagować, kiedy widać, iż ktoś może potrzebować pomocy.

Funkcjonariusze przypominają, iż zbliża się okres zimowy, a niskie temperatury stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia, szczególnie dla osób samotnych, zagubionych lub znajdujących się w kryzysie. o ile widzimy kogoś, kto wygląda na wyziębionego, zdezorientowanego albo leży w miejscu publicznym, należy zadzwonić pod numer alarmowy 112. Jeden telefon i odrobina zainteresowania potrafią uratować komuś życie.

Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Grajewie

Idź do oryginalnego materiału