Awantura o tańsze paliwo. Policjanci po służbie w centrum skandalu. Czy w mundurze przez cały czas tkwi mentalność milicji?

1 godzina temu

Zwykła kolejka do dystrybutora zamieniła się w gorszące widowisko. Na stacji paliw w Wałbrzychu doszło do szarpaniny, podczas której użyto pałki teleskopowej. Najbardziej bulwersujące jest jednak to, iż w zdarzeniu uczestniczyło aż trzech funkcjonariuszy policji. Wśród nich znajdował się pełniący obowiązki komendanta miejskiego policji w Jeleniej Górze.

Bójka o miejsce przy dystrybutorze

Do zdarzenia doszło trzydziestego pierwszego sierpnia na stacji paliw przy ulicy Wieniawskiego w Wałbrzychu. Kierowcy czekali w kolejce, aby zatankować tańsze paliwo. Spór o miejsce przy dystrybutorze przerodził się w wyzwiska, przepychanki i szarpaninę.

Na nagraniu, które trafiło do internetu, widać grupę kłócących się osób. Kobieta próbuje rozdzielić mężczyzn. Po chwili pojawia się kolejny mężczyzna, wyciąga pałkę teleskopową i uderza nią jednego z uczestników zajścia.

Jak potwierdziła dolnośląska policja, mężczyzna z pałką był funkcjonariuszem po służbie. Oficjalnie miał podjąć interwencję, aby przerwać konflikt. To jednak nie zamyka sprawy. Policyjna kontrola powinna jednoznacznie ustalić, czy użycie środka przymusu było konieczne, zgodne z prawem i proporcjonalne do zagrożenia.

Trzech policjantów na miejscu awantury

Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu potwierdziła, iż w zdarzeniu uczestniczyło trzech funkcjonariuszy. Jednym z nich był pełniący obowiązki komendanta miejskiego policji w Jeleniej Górze.

Wstępne ustalenia kontroli dały podstawę do wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego. Funkcjonariusz został odwołany ze stanowiska oraz zawieszony w czynnościach służbowych. Informowały o tym między innymi „Rzeczpospolita” i Wirtualna Polska.

To nie jest więc wyłącznie historia o zdenerwowanych kierowcach. To sprawa dotycząca ludzi, którzy na co dzień mają pilnować porządku, egzekwować prawo i dawać obywatelom przykład opanowania.

Czy funkcjonariusz po służbie może użyć pałki?

Policjant również poza godzinami służby nie przestaje być funkcjonariuszem. Może podjąć interwencję, kiedy widzi zagrożenie dla życia, zdrowia albo porządku publicznego. Nie oznacza to jednak prawa do dowolnego stosowania siły.

Każde użycie pałki musi być konieczne, proporcjonalne i zgodne z przepisami. Powinno zostać dokładnie udokumentowane i ocenione. Szczególnie wtedy, gdy policjant zna uczestników zdarzenia albo sam jest w jakikolwiek sposób związany z konfliktem.

Społeczeństwo ma prawo poznać odpowiedzi na podstawowe pytania:

Czy policjant wyraźnie przedstawił się jako funkcjonariusz?

Czy wydał uczestnikom awantury polecenia?

Czy ostrzegł przed użyciem pałki?

Czy uderzenie było niezbędne?

Czy funkcjonariusz rzeczywiście rozdzielał uczestników, czy sam stał się częścią awantury?

Dlaczego w zdarzeniu uczestniczyło aż trzech policjantów?

Czy mentalność milicji przez cały czas żyje?

To pytanie musi paść, chociaż odpowiedzialność zawsze powinna być indywidualna. Nie wolno na podstawie zachowania kilku osób oskarżać wszystkich funkcjonariuszy. W policji pracuje wielu ludzi, którzy każdego dnia uczciwie wykonują trudną i niebezpieczną służbę.

Jednocześnie nie można udawać, iż nic się nie stało. Kiedy policjanci po służbie znajdują się w centrum ulicznej awantury, a przy dystrybutorze pojawia się pałka teleskopowa, obraz całej formacji zostaje poważnie nadszarpnięty.

Obywatele nie mogą odnosić wrażenia, iż funkcjonariuszowi wolno więcej tylko dlatego, iż ma legitymację, szkolenie i znajomości w środowisku. Państwowa pałka nie może być argumentem w prywatnym sporze. Mundur nie może tworzyć kasty stojącej ponad prawem.

Jeżeli policjant interweniował prawidłowo, powinny to wykazać przejrzyste czynności wyjaśniające. o ile jednak przekroczył uprawnienia, musi ponieść takie same, a choćby surowsze konsekwencje niż zwykły obywatel. Od funkcjonariusza wymaga się przecież większego opanowania, odpowiedzialności i znajomości prawa.

Potrzebne jest niezależne wyjaśnienie

Sprawa nie powinna zakończyć się lakonicznym komunikatem przygotowanym przez kolegów osób uczestniczących w zdarzeniu. Nagrania z monitoringu, zeznania świadków oraz zachowanie każdego z funkcjonariuszy powinny zostać dokładnie przeanalizowane.

Odwołanie i zawieszenie komendanta to ważna decyzja, ale nie może zastąpić pełnego wyjaśnienia sprawy. Opinia publiczna powinna dowiedzieć się, kto rozpoczął awanturę, jaką rolę odegrali poszczególni policjanci oraz czy użycie pałki teleskopowej było legalne.

Policja domaga się od obywateli poszanowania prawa. Musi więc zacząć od siebie. Bez taryfy ulgowej, bez zamiatania sprawy pod dywan i bez korporacyjnej solidarności.

Tylko prawda jest ciekawa.

Najczęściej zadawane pytania

Gdzie doszło do awantury?

Do zdarzenia doszło na stacji paliw przy ulicy Wieniawskiego w Wałbrzychu.

Dlaczego wybuchł konflikt?

Według medialnych ustaleń przyczyną był spór o miejsce w kolejce do dystrybutora z tańszym paliwem oraz wzajemne wyzwiska.

Czy w awanturze uczestniczyli policjanci?

Dolnośląska policja potwierdziła udział trzech funkcjonariuszy, w tym pełniącego obowiązki komendanta miejskiego policji w Jeleniej Górze.

Kto użył pałki teleskopowej?

Pałki użył policjant po służbie. Policja przedstawia jego działanie jako interwencję mającą zakończyć konflikt. Prawidłowość i proporcjonalność użycia siły powinny zostać ocenione w toku czynności wyjaśniających.

Jakie konsekwencje poniósł komendant?

Został odwołany ze stanowiska, zawieszony w czynnościach służbowych i objęty postępowaniem dyscyplinarnym.

Pałka, bójka i policjanci. Czy to przez cały czas mentalność milicji? AI

KIA SPORTAGE DLA STRAŻY MIEJSKIEJ W ŚWINOUJŚCIU ZA PONAD 127 TYSIĘCY ZŁOTYCH. CZY MIESZKAŃCY ZOBACZĄ WIĘCEJ PATROLI?

PILNUJCIE ŚWINOUJŚCIA! INTERESUJCIE SIĘ SWOIM SĄSIEDZTWEM

Idź do oryginalnego materiału