Saperzy pracują nad zabezpieczeniem "niekonwencjonalnego urządzenia wybuchowego i zapalającego" w pobliżu elektrowni węglowej Jänschwalde w Brandenburgii - przekazało we wtorek Deutche Welle. Na miejscu jest reporter Polsat News Tomasz Lejman, który potwierdził, iż najprawdopodobniej doszło do sabotażu. - Na pewno doszło do uszkodzenia infrastruktury - przekazał dziennikarz.
Atak u sąsiada Polski. Akcja saperów w okolicach elektrowni

Jak przekazało we wtorek "Deutsche Welle", policja zabezpieczyła w pobliżu elektrowni węglowej Jänschwalde w Brandenburgii "niekonwencjonalne urządzenie wybuchowe i zapalające". Odkryto je w podstacji elektrycznej w Turnow-Preilack, na południowy wschód od Berlina.
Policja otrzymała informację o zdarzeniu około godz. 8:00 rano. Śledztwo w sprawie tego zdarzenia przejęła brandenburska policja kryminalna. W Jänschwalde jest reporter Polsat News Tomasz Lejman.
- Mamy tu do czynienia najprawdopodobniej z sabotażem. (…) Chodzi o stację transformatorową niedaleko elektrowni na granicy pomiędzy Saksonią a Brandenburgią. Tam nad ranem znaleziono ładunek wybuchowy, a choćby policja mówi, iż może to być kilka ładunków wybuchowych - powiedział Tomasz Lejman.
- Nie ma potwierdzonej informacji dotyczącej tego, czy doszło do eksplozji, ale na pewno doszło do uszkodzenia infrastruktury - przekazał dziennikarz, zaznaczając, iż operator nie wstrzymał dostaw prądu, co oznacza, iż zarówno elektrownia, jak i stacja transformatorowa działają.
- Na razie policja wstrzymuje się, mówiąc o tym, iż nie wiemy, kto za tym stoi. Mogą się pojawić dwie teorie: z jednej strony to jest Rosja, ale nie zapomnijmy również, iż w ostatnich miesiącach szereg akcji sabotażowych (...) przeprowadzały organizacje skrajnie lewicowe - stwierdził reporter Polsat News.
Niemcy. Materiały wybuchowe w pobliżu elektrowni. Wezwano saperów
Urządzenie zostało znaleziono po wykryciu potencjalnego uszkodzenia linii energetycznej - poinformowała niemiecka agencja dpa. Nie wiadomo, jednak jak do nich doszło, biorąc pod uwagę, iż urządzenie nie wybuchło.
- Trwa zabezpieczanie dowodów. Na miejscu są saperzy - przekazała rzeczniczka miejscowej policji. Funkcjonariuszka zapewniła również agencję, iż nie ma bezpośredniego zagrożenia dla społeczeństwa i nikt nie został ranny.
ZOBACZ: Rosyjski minister zaproszony na szczyt G20. Europejczycy wykonali wymowny gest
Operator sieci 50Hertz Transmission GmbH, jeden z czterech głównych operatorów sieci energetycznych w Niemczech, udzielił komentarza agencji Reutera. Stwierdził, iż "przypuszcza się, iż jak dotąd niezidentyfikowani sprawcy spowodowali uszkodzenia kilku linii energetycznych w sieci przesyłowej firmy".
Zapewniono również, iż mimo chwilowej przerwy w dostawie prądu, wszystkie linie już działają.
Jak zauważyło "DW", to nie pierwsza próba ataku na sieć energetyczną w aglomeracji berlińskiej. Wtorkowy incydent miał miejsce po serii podobnych zdarzeń w ostatnim czasie. W styczniu osoby, którym przypisywano skrajnie lewicowe poglądy, podpaliły linie wysokiego napięcia w pobliżu elektrowni w południowo-zachodniej części Berlina. W ten sposób przerwały dostawy prądu do 45 tys. gospodarstw domowych.
Z kolei w marcu 2024 r. inna grupa podłożyła ogień pod dużym słupem energetycznym, który zasilał fabrykę Tesli w Grünheide, nieopodal niemieckiej stolicy. Spowodowało to kilkudniowe wstrzymanie produkcji.

3 godzin temu















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·