Andrij Jermak pozostanie w areszcie. Nie udało mu się zebrać pieniędzy na kaucję

1 godzina temu

Podejrzany o korupcję, zaufany człowiek prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i były szef jego kancelarii Andrij Jermak, nie zebrał kaucji, którą wyznaczył mu sąd i pozostaje w areszcie. Pieniądze na jego uwolnienie wpłacił m.in. były piłkarz Serhij Rebrow - doniosły w piątek ukraińskie media.

PAP/Vladyslav Musiienko
Jermak podejrzany o udział w grupie przestępczej i legalizację pieniędzy

Według agencji Interfax-Ukraina na kaucję dla Jermaka wpłynęło dotąd prawie 55 mln hrywien z wymaganych przez sąd 140 mln. Jest to, odpowiednio, równowartość ok. 4,5 mln oraz ok. 11,5 mln złotych.

"W tej chwili suma, która nadeszła na konto WAKS (Wyższy Antykorupcyjny Sąd Ukrainy - PAP) wynosi 54,8 mln hrywien" - usłyszała agencja w sądzie.

Jermak nie wyjdzie z aresztu. Nie zebrał na kaucję

Portal Ukrainska Prawda zwrócił uwagę, iż Jermak miał czas na wniesienie kaucji w piątek do godziny 17 (godz. 16 w Polsce), kiedy to kończy się dzień transakcji bankowych.

"W związku z tym, iż w WAKS sobota i niedziela są dniami wolnymi od pracy, sąd nie może sprawdzić, czy nadeszła odpowiednia suma pieniędzy (…), by Jermaka wypuszczono z aresztu śledczego w sobotę czy w niedzielę" - napisał portal.

ZOBACZ: Głośna dymisja w otoczeniu Zełenskiego. Kto zamiast Jermaka przy negocjacyjnym stole?

Ta sama Ukrainska Prawda powiadomiła z powołaniem na źródła w organach ścigania, iż 30 mln hrywien (prawie 2,5 mln złotych) za uwolnienie Jermaka wpłacił były piłkarz i do kwietnia trener ukraińskiej reprezentacji piłkarskiej, Rebrow.

W poniedziałek Jermak, który przez lata uznawany był za najbardziej wpływowego urzędnika w Ukrainie, usłyszał zarzuty ze strony Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP).

Człowiek Zełenskiego podejrzany o poważne przestępstwa

Śledczy podejrzewają go o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i legalizację 460 mln hrywien (około 37,9 mln zł) przy budowie luksusowego osiedla pod Kijowem.

W aferę zaangażowani są także były wicepremier Ołeksij Czernyszow oraz biznesmen, dawny partner biznesowy Zełenskiego, Tymur Mindicz. Afera została ujawniona w ramach operacji specjalnej "Midas", która odbiła się szerokim echem zarówno w Ukrainie, jak i za granicą, uderzając w wizerunek ukraińskich elit politycznych, w tym samego prezydenta.

ZOBACZ: Były szef biura Zełenskiego aresztowany. W tle korupcja i miliony hrywien

Wcześniej ujawniono informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w branży energetycznej. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez które - jak ustalono - przeszło około 100 mln dolarów.

We wtorek sprawa nabrała nowego wymiaru po tym, gdy SAP oceniła, iż Jermak może próbować uciec z kraju, gdyż posiada cztery paszporty dyplomatyczne oraz wystarczające środki finansowe. Prokuratura podkreśliła również, iż przez sześć lat pełnienia funkcji szefa kancelarii prezydenta Ukrainy Jermak utrzymywał rozległe kontakty z elitami politycznymi innych państw.

Idź do oryginalnego materiału