Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota wszczęła śledztwo w sprawie możliwego przyjmowania korzyści majątkowych przez osoby pełniące funkcje publiczne zatrudnione w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. To reakcja na publikację Onetu dotyczącą działalności prywatnego zakładu pogrzebowego na terenie szpitala.
Afera w kolejnym warszawskim szpitalu? Prokuratura reaguje na doniesienia

"W związku z informacjami ujawnionymi w publikacji portalu Onet.pl Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przyjęcia korzyści majątkowych przez osoby pełniące funkcje publiczne zatrudnione w UCK WUM w związku z ich pełnieniem" - przekazała w piątek prokuratura.
Na obecnym etapie śledczy nie informują o postawieniu komukolwiek zarzutów. Postępowanie zostało wszczęte po ujawnieniu przez dziennikarzy relacji rodzin zmarłych pacjentów, byłych pracowników szpitala oraz przedstawicieli branży pogrzebowej.
Pogrzeb oferowany już w prosektorium. Rodziny zmarłych ujawniają szczegóły
Z ustaleń Onetu wynika, iż bliscy pacjentów zmarłych w szpitalach należących do UCK WUM mieli być od lat zachęcani do korzystania z usług prywatnego Domu Pogrzebowego Nadzieja. Propozycje organizacji pogrzebu miały padać między innymi podczas identyfikowania zwłok w prosektorium.
- Przed chwilą pan, który okazywał ciało taty, mówił, iż mogą nam zorganizować cały pogrzeb - powiedział dziennikarzom mężczyzna, który przyszedł zidentyfikować ciało zmarłego ojca.
ZOBACZ: Kolejne ustalenia ws. Szpitala Południowego. Media o "handlu" w prosektorium
Inna osoba relacjonowała, iż pracownica prosektorium miała przekonywać ją, iż w przypadku wyboru wskazanego zakładu nie będzie musiała płacić za przechowywanie ciała w chłodni.
- Pani w prosektorium powiedziała, iż jeżeli zrobię pogrzeb u niej, to nie zapłacę za chłodnię. Bo w innym zakładzie sporo mi za to policzą, a tu nic. Próbowała mnie namówić na swój zakład - mówiła osoba z najbliższej rodziny jednego ze zmarłych.
Pieczątka zakładu na dokumencie szpitala. Dyrekcja zaprzecza nieprawidłowościom
Jeden z rozmówców pokazał dziennikarzom Onetu dokument, który otrzymał ze szpitala: "Oświadczenie dotyczące osoby zmarłej". Miała się na nim znajdować pieczątka Domu Pogrzebowego Nadzieja z numerem telefonu (posługuje się nim wspomniana Patrycja Kinaszczuk).
- Dla mnie to jest kuriozum, iż na oficjalnym dokumencie UCK WUM jest pieczątka prywatnego zakładu pogrzebowego - skomentował mężczyzna, nie kryjąc dezaprobaty.
ZOBACZ: "Największy skandal w historii". Czeski szpital miał wykonać setki zbędnych zabiegów
- Ten zakład wciska tutaj swoje usługi. Przed chwilą pan, który okazywał nam ciało taty, mówił, iż mogą nam zorganizować cały pogrzeb. Reklamował, iż jeżeli ich wybierzemy, to nie będziemy płacić za chłodnię. A jeżeli inny zakład pogrzebowy, to owszem pierwsze trzy dni są za darmo, bo to wynika z ustawy, ale potem 160 zł za dobę. Pan mówił, iż u nich jest najprościej, bo oni raz, dwa wszystko załatwią. To nie powinno tak wyglądać - dodał.
W ocenie dyrekcji szpitala, w chłodni nie dochodzi do nieprawidłowości, w tym do "nagabywania pogrążonych w żałobie rodzin zmarłych pacjentów".
Szpital Południowy. Liczne nieprawidłowości w prosektorium
To kolejny głośna sprawa, której przedmiotem są nieprawidłowości dotyczące zwłok pacjentów w warszawskich szpitalach. Jak opisywał serwis Zero.pl, kierujący prosektorium Szpitala Południowego Artur Habowski miał promować firmę pogrzebową należącą do swojej wspólniczki.
Według ustaleń portalu publikował również w mediach społecznościowych zdjęcia ciał i szczątków ludzkich, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy.
Z kolei Onet informował, iż w prosektorium miało dochodzić do procederu określanego jako "handel zwłokami". Według ustaleń portalu Habowski miał regularnie pobierać od rodzin zmarłych opłaty za czynności, które nie powinny być wykonywane w szpitalu.
Jak podano, wydanie ciała zmarłego, do którego zobowiązana jest placówka, miało kosztować 100 zł. Przygotowanie ciała do pochówku, obejmujące jego ubranie i umalowanie, wyceniano na 500 zł. Habowski miał pobierać również 1000 zł za balsamację ciała, a także od 1500 zł za "polecenie" rodzinie konkretnego zakładu pogrzebowego.


1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·