Parking pod płytą targowiska przy Placu Piłsudskiego w Gnieźnie wciąż pozostaje miejscem, które budzi więcej obaw niż zaufania. Wielokrotnie interweniowała tam policja. Tym razem jednak sprawa jest szczególnie bulwersująca – zniszczono nietypowe auto, Chevroleta Camaro z 1989 roku. Monitoring, mimo iż obejmuje teren, jak na razie nie pomógł w ustaleniu sprawców. Minęły już dwa tygodnie.
35-letni klasyk zniszczony
Chevrolet Camaro z 1989 roku to samochód, który dla wielu miłośników motoryzacji to prawdziwy klasyk. Tym bardziej bolesne jest to, iż został zniszczony przez wandali. Na razie nie wiadomo, kto i w jakich okolicznościach dopuścił się tego czynu. Wiadomo natomiast, iż monitoring nie przyniósł efektów – mimo iż teren jest objęty nadzorem kamer, sprawcy pozostają nieznani.
Kolejna skandaliczna sytuacja
To jednak nie wszystko. W ostatnich dniach doszło do kolejnej sytuacji, która nie przysparza dumy Pierwszej Stolicy Polski. Przy automacie do opłat za parking, który znajduje się pod płytą targowiska, ktoś załatwił swoją potrzebę fizjologiczną – i to nie chodzi o oddanie moczu, a o kał.
„Dwójeczki” nie sprzątnięto. Po dwóch dniach przysypano ją ziemią. I przez cały czas leży sobie pod ścianą.
Monitoring nie do końca sprawdza się
Chyba ten monitoring targowiska nie do końca się sprawdza – mówią mieszkańcy.
I trudno im się dziwić. W sytuacji, gdy kamery nie pomagają w identyfikacji sprawców zniszczenia zabytkowego auta, a na parkingu pod płytą przez kilka dni znajdują się ludzkie odchody, można mieć wątpliwości co do skuteczności systemu monitoringu.
Co dalej?
Parking przy Placu Piłsudskiego to miejsce, które powinno być wizytówką Gniezna – w końcu znajduje się w ścisłym centrum miasta. Tymczasem coraz częściej kojarzy się z brakiem bezpieczeństwa i brakiem porządku. Mieszkańcy mają już dość. Pytają: kiedy miasto wreszcie coś z tym zrobi? Na razie odpowiedzi brak. A kał pod ścianą wciąż leży.

4 dni temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·