33-letnia kobieta regularnie odwiedzała sklepy w Nowym Tomyślu, z których wynosiła towar bez płacenia. Kradzieże obejmowały różne kwoty, jednak każdorazowo były kwalifikowane jako wykroczenia. Za powyższe czyny grozi jej grzywna do 5 tysięcy złotych, a choćby kara ograniczenia wolności do 3 miesięcy.
Mieszkanka powiatu nowotomyskiego przez kilka tygodni traktowała wizyty w dyskontach odzieżowych i drogeriach jak okazję do „dodatkowych oszczędności”.
Proceder trwał około 2 miesiące. W końcu czujne oko monitoringu zarejestrowało powtarzający się schemat działania. Nagrania gwałtownie trafiły do policyjnej analizy, a dzięki informacjom przekazanym przez lokalną społeczność udało się ustalić tożsamość kobiety.
Co ciekawe, 33-latka – najwyraźniej świadoma, iż sprawa nabiera tempa – sama zgłosiła się do Komendy Powiatowej Policji w Nowym Tomyślu, gdzie przyznała się do winy. Wszystko wskazywało na to, iż historia zakończy się klasycznym „spóźnionym rachunkiem sumienia”.
Jednak zanim przekroczyła próg komendy, postanowiła jeszcze „zahaczyć” o jeden ze sklepów odzieżowych. I tam ponownie dopuściła się kradzieży. Jak miała tłumaczyć, „to już ostatni raz”.
Za popełnione wykroczenia kobieta odpowie przed sądem. Grozi jej wysoka grzywna – choćby do 5 tysięcy złotych. Policjanci pouczyli ją również, iż jeżeli nie zaprzestanie podobnych działań, kolejne czyny mogą skutkować poważniejszymi konsekwencjami, w tym zbiegiem wykroczeń i odpowiedzialnością karną, zagrożoną karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Miejmy nadzieję, iż ta historia ostudzi zapał nie tylko bohaterki zdarzenia, ale i innych „cichych amatorów darmowych zakupów”.
Promocje się kończą, monitoring nie mruga, a „ostatni raz” w sklepie bywa początkiem najdroższych zakupów w życiu.
/ podkom. Barbara Sobieszek /

2 godzin temu





English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·