Przez ponad dekadę był jeden pewnik: za drastyczne przekroczenie prędkości tracisz prawo jazdy tylko w mieście. Poza obszarem zabudowanym obowiązywały mandaty i punkty karne, ale „prawka” nikt nie zabierał. 3 marca 2026 r. ten stan się kończy – i to z konkretnym adresem: chodzi o drogi, na których giną ludzie najczęściej.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie – Gemini)
Co dokładnie się zmienia od 3 marca
Dotychczas art. 135 ust. 1 pkt 2 lit. a ustawy Prawo o ruchu drogowym przewidywał obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy wyłącznie za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym. Nowelizacja z 17 października 2025 r. (Dz.U. poz. 1676) rozszerza ten przepis o nową kategorię: drogi jednojezdniowe dwukierunkowe poza obszarem zabudowanym.
W praktyce dla typowej drogi krajowej z limitem 90 km/h oznacza to, iż prędkość 141 km/h i wyższa skutkuje automatycznym zatrzymaniem dokumentu na 3 miesiące. Do tego dochodzi mandat w wysokości 1500 zł – a w przypadku recydywy: 3000 zł i do 15 punktów karnych.
Nowy przepis nie obejmuje autostrad ani dróg ekspresowych dwujezdniowych – czyli tras, gdzie ruch w przeciwnych kierunkach jest fizycznie oddzielony. Jest jednak jeden haczyk, na który warto zwrócić uwagę: część budowanych odcinków S3 czy S19 ma na razie tylko jedną jezdnię. Taka droga ekspresowa, mimo oznakowania, formalnie spełnia definicję drogi jednojezdniowej – i nowe przepisy tam też obowiązują.
Wypadki poza miastem: mniej zdarzeń, więcej trumien
Wybór akurat tych dróg nie jest przypadkowy. Według danych Komendy Głównej Policji za 2024 r. poza obszarem zabudowanym dochodzi do zaledwie 30 proc. wszystkich wypadków, ale ginie w nich aż 63 proc. ofiar. Potrącenie pieszego na trasie pozamiejskiej sześciokrotnie częściej kończy się śmiercią niż analogiczny wypadek w mieście. W przypadku rowerzysty ta dysproporcja pozostało bardziej drastyczna – dziewięciokrotnie.
Ten paradoks – mniej wypadków, więcej ofiar – to bezpośredni efekt wyższych prędkości. Przy zderzeniu z 140 km/h energia kinetyczna jest ponad dwa razy większa niż przy 100 km/h. Deformacje karoserii, czas reakcji, skuteczność hamowania – wszystko przegrywa z fizyką. Ustawodawca uznał, iż presja prawna ma tu sens.
Jedenaście lat skuteczności: cyfry, które trudno zbagatelizować
Zasada „50+ w mieście” weszła w życie w maju 2015 r. W tym samym roku w wypadkach drogowych w Polsce zginęły 2938 osoby. W 2025 r. – 1651. Spadek o 44 proc. w ciągu dekady nie mógł być tylko efektem poprawy infrastruktury czy bezpieczniejszych samochodów. Zaostrzenie prawa realnie zmieniło zachowania kierowców.
Skala stosowania przepisu pozostaje przy tym ogromna. Według danych serwisu OTOMOTO tylko w ubiegłym roku na 3 miesiące zatrzymano ponad 26 tys. praw jazdy za przekroczenie prędkości. Teraz ta liczba nieuchronnie wzrośnie.
Jazda po zatrzymaniu prawa jazdy: już nie przedłużenie, ale cofnięcie
Nowelizacja przynosi też drugą, mniej nagłośnioną, ale równie poważną zmianę. Do tej pory kierowca, który wsiadał za kółko mimo zatrzymanego dokumentu, ryzykował przedłużeniem zakazu do 6 miesięcy. Od 3 marca mechanizm działa inaczej: policjant wydaje decyzję o cofnięciu uprawnień.
Różnica jest fundamentalna. Cofnięte prawo jazdy nie „wraca” po upływie terminu kary. Kierowca musi zacząć od zera: kurs, egzamin teoretyczny, egzamin praktyczny, procedura administracyjna. Co więcej, przez 5 lat od orzeczenia cofnięcia nie można w ogóle ubiegać się o uprawnienia. To nie jest wydłużenie kary – to całkowite wyrzucenie z systemu.
Procedura, której nie można zaskarżyć jak mandatu
Warto też pamiętać o mechanizmie prawnym, który odróżnia tę karę od zwykłego mandatu. Policjant, który przyłapie kierowcę na jeździe z prędkością +50 km/h na objętej przepisem drodze, zabiera dokument natychmiast – jeszcze przed wydaniem decyzji administracyjnej starosty. Ta decyzja to formalność, a nie wyrok podlegający odwołaniu w tradycyjnym sensie.
Kierowca może odmówić przyjęcia mandatu i skierować sprawę do sądu, ale to nie wstrzymuje biegu 3-miesięcznego zatrzymania. W praktyce zanim sąd zdąży rozpatrzyć sprawę, zakaz już mija. Portal Prawo Drogowe@News zwraca uwagę, iż jest to jedna z bardziej kontrowersyjnych cech tego systemu egzekwowania prawa, która nie zmieniła się w nowelizacji.
Sieć fotoradarów i pomiar odcinkowy nie śpią
Nowe przepisy to jedno, narzędzia do ich egzekwowania – drugie. CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) dysponuje siecią 44 systemów odcinkowego pomiaru prędkości. W odróżnieniu od klasycznego fotoradaru, który mierzy prędkość w jednym punkcie, systemy OPP obliczają średnią prędkość na kilku- lub kilkunastokilometrowym odcinku. Gwałtowne hamowanie przed kamerą nie pomaga.
Część z tych systemów działa już poza obszarami zabudowanymi, właśnie na drogach jednojezdniowych. Od 3 marca każda taka instalacja staje się potencjalnym narzędziem do egzekwowania nowej sankcji – bez konieczności obecności patrolu drogowego.
Praktyczny przewodnik: co oznacza zmiana dla przeciętnego kierowcy
Sprawdź, po jakiej drodze jedziesz. jeżeli masz przed sobą drogę z jedną jezdnią i ruchem w obu kierunkach, nowy przepis dotyczy cię od 3 marca. Dotyczy to większości dróg krajowych, w tym popularnych tras DK1, DK7 czy DK8. Autostrada lub droga ekspresowa z fizycznie wydzielonymi jezdniami jest wyłączona – ale tylko pod warunkiem, iż naprawdę ma dwie jezdnie.
Zapamiętaj progi prędkości. Na drodze z limitem 90 km/h granica to 141 km/h. Na drodze z tymczasowym ograniczeniem np. do 70 km/h – zaledwie 121 km/h. Przepis liczy od faktycznie obowiązującego limitu, nie od standardowego.
Nie wsiadaj za kółko z zatrzymanym dokumentem. Dotychczasowa kara 6 miesięcy przedłużenia to przeszłość. Od 3 marca ryzykujesz cofnięciem uprawnień i 5-letnim zakazem ubiegania się o nowe prawo jazdy – co w praktyce oznacza konieczność przejścia pełnego kursu i egzaminów.
Odcinkowy pomiar prędkości nie daje się przechytrzyć. jeżeli trasa, którą regularnie pokonujesz, jest objęta systemem OPP, żadne hamowanie przed kamerą nie pomoże. System liczy średnią na całym odcinku.
Odmowa przyjęcia mandatu nie zamraża 3-miesięcznego zakazu. Policjant zabiera dokument na miejscu, a starosta wydaje decyzję administracyjną niezależnie od ewentualnego sporu sądowego o mandat. Odwołanie do sądu warto rozważyć w razie wątpliwości co do pomiaru, ale nie należy liczyć na to, iż wstrzyma ono bieg kary.

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·