13 stycznia 1996 roku, Arlington w Teksasie. Chłodna sobota, parking przed opusz…

migranciwpolsce.pl 1 miesiąc temu


13 stycznia 1996 roku, Arlington w Teksasie. Chłodna sobota, parking przed opuszczonym sklepem Winn-Dixie. 9-letnia Amber Hagerman jeździ na rowerze ze swoim bratem. Chwilę później dochodzi do ataku, który zmienił Amerykę na zawsze i nie, nie wyolbrzymiam. Mężczyzna w czarnym pickupie wyskakuje z szoferki, porywa dziewczynkę i odjeżdża. Świadek, 78-letni Jimmie Kevil, dzwoni na policję, ale jest już za późno….
Cztery dni później ciało Amber zostaje znalezione w potoku Forest Hill. Tylko cztery mile od parkingu na którym zaginęła. Późniejsza autopsja wykazuje, iż dziewczynka żyła jeszcze przez co najmniej dwa dni od chwili porwania.

Dokładnie wczoraj minęło 30 lat od tamtych wydarzeń. Nazwisko Amber stało się synonimem systemu, który uratował ponad 1200 dzieci. Ale sama Amber wciąż nie doczekała się sprawiedliwości. Jej morderca prawdopodobnie wciąż jest na wolności. Rodzinie Amber, pozostały jednak ogromny ból, nadzieja i wyrzuty sumienia. Wspominam o wyrzutach sumienia nie bez powodu, Ricky Hagerman, którego widzisz na zdjęciu, w 1996 roku miał 5 lat. To on namówił Amber, żeby pojechali na rowerach kawałek dalej, pod opuszczony sklep, bo inne dzieci zbudowały tam rampę. Przez lata zmagał się z poczuciem winy, iż zostawił siostrę samą na te kilka minut.

Dziś wiele osób zadaje sobie pytanie: skoro technologia poszła tak do przodu, dlaczego sprawca wciąż nie siedzi za kratami? Odpowiedź jest bolesna. To walka z czasem i biologią. Ciało dziewczynki leżało w wodzie przez cztery dni, w tym czasie czasie też nad Arlington przechodziły ulewne deszcze. Woda i wilgoć to najwięksi wrogowie DNA. W 1996 roku technologia kryminalistyczna potrzebowała dużej, czystej próbki, by stworzyć profil. W przypadku Amber ślady były zanieczyszczone i szczątkowe. Tym razem to nie jest tak, iż śledczy odpuścili, po prostu musieli czekać. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę ale próbki DNA są zasobem wyczerpalnym. Gdyby zużyto je wtedy na wątpliwe testy, dziś nie byłoby już czego badać. Arlington PD celowo wstrzymywało się z niektórymi badaniami, czekając na moment, w którym nauka pozwoli wycisnąć informacje z niemal niczego.

Ten moment nadszedł kilka lat temu wraz z rozwojem genealogii genetycznej. To ta sama metoda, która pozwoliła schwytać Josepha DeAngelo, mordercę z Golden State. Nie szukamy już tylko bezpośredniego trafienia w policyjnej bazie CODIS. Szukamy kuzynów, dalekich krewnych, kogokolwiek, kto kiedykolwiek wysłał swoje DNA do baz komercyjnych. W 2021 roku policja z Arlington przyznała, iż pracuje nad nowym profilem DNA sprawcy. Nie ujawniają szczegółów, by nie spłoszyć podejrzanego, ale wiadomo, iż technologia sekwencjonowania SNP pozwala dziś stworzyć portret genetyczny. Wiemy już, jak sprawca mógł wyglądać, jakie miał pochodzenie, a może choćby jaki kolor oczu.

Rysopis od 30 lat pozostaje ten sam: biały lub latynoski mężczyzna, w 1996 roku w wieku od 20 do 30 lat. Dziś to człowiek po sześćdziesiątce. Najbardziej przerażający jest fakt, iż oprawca prawdopodobnie doskonale znał okolicę. Potok Forest Hill, gdzie porzucono ciało, nie był miejscem, w które trafia się przypadkiem. To sugeruje, iż sprawca był lokalsem. Mógł mieszkać obok, pracować w Arlington, może choćby mijać śledczych na ulicy. Matka Amber, Donna Williams, co roku powtarza to samo, iż nie spocznie, dopóki nie dowie się, kto to zrobił. 30. rocznica to nie tylko bolesne wspomnienia. To czas, w którym nauka w końcu dogoniła zbrodnię. Policja wciąż otrzymuje setki zgłoszeń rocznie, a każdy nowy test DNA przybliża nas do nazwiska, które powinno pojawić się w nagłówkach gazet już trzy dekady temu.

Nazwa systemu, który zna dziś cały świat, nie jest dziełem przypadku. AMBER to akronim od America’s Missing: Broadcast Emergency Response. To termin stworzony tak, by jego litery układały się w imię dziewczynki, o której Ameryka nie mogła zapomnieć. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy po jej śmierci, gdy radiowcy z Dallas połączyli siły z policją, by stworzyć szybki system ostrzegania o porwaniach. Dziś to potężna, globalna maszyna. W USA system stał się standardem federalnym w 2003 roku. gwałtownie przekroczył granice i tak oto podobne mechanizmy działają w Kanadzie, Meksyku czy Australii. W Europie koordynuje je fundacja Amber Alert Europe, zrzeszająca ponad 20 państw. Polska ma swój odpowiednik od 2013 roku i jest to prawdopodobnie dobrze wam znany Child Alert. Zasada wszędzie jest ta sama: natychmiastowe uderzenie informacyjne. Zdjęcie dziecka pojawia się na telefonach, tablicach przy autostradach i w serwisach informacyjnych. To ważne, bo statystyki są nieubłagane – w sprawach porwań pierwsze trzy godziny są kluczowe. System AMBER kupuje ten czas.

System działa, bo Amber zginęła. To potężne dziedzictwo, ale też wieczny wyrzut sumienia dla śledczych. Uratowanie ponad 1200 dzieci w samych Stanach Zjednoczonych to sukces, który nie ma ceny, ale dla rodziny Hagermanów sprawiedliwość wciąż jest niekompletna. Teraz czas, by system spłacił dług swojej patronce. Sprawiedliwość dla Amber to już nie tylko kwestia chęci, to kwestia jednego, brakującego ogniwa w drzewie genealogicznym mordercy.
Mam nadzieje, ze niebawem usłyszymy, iż osoba odpowiedzialna za krzywdę rodziny Hagerman wpadła w ręce policji.

Z ciekawostek, to tuż obok parkingu, z którego porwano Amber, znajdowała się pralnia. Śledczy są przekonani, iż widziało to więcej osób niż tylko 78-letni Jimmie Kevil. W tamtym czasie okolica była zamieszkana przez wielu imigrantów, którzy prawdopodobnie bali się, iż kontakt z policją zakończy się dla nich deportacją. Policja do dziś apeluje: „nie interesuje nas wasz status, interesuje nas to, co widzieliście”.

Zdjęcie: Arlington, 13 stycznia 2021. Konferencja w 25. rocznicę porwania Amber Hagerman. Od lewej: Kevin Kolbye (policja w Arlington), Ricky Hagerman (brat Amber) oraz Donna Williams (matka Amber).

Fot. Yffy Yossifor / Fort Worth Star-Telegram / AP.

Powyższa historia ma charakter dokumentalny. Przedstawiam ją ku przestrodze, dbając o walor edukacyjny i informacyjny. Materiał nie zawiera zachęty do naśladowania opisywanych czynów. Publikacja służy wyłącznie analizie faktów i zwiększaniu bezpieczeństwa czytelników.

Źródło:
https://www.facebook.com/share/p/17xkXjzLnC/




Źródło: Zaginieni Cała Polska

Idź do oryginalnego materiału