12-latka tonęła na dnie basenu, ratownicy rozmawiali! Czterech oskarżonych stanie przed sądem

7 godzin temu

Dziewczynka przebywała pod wodą przez ponad 3 minuty. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zakończyła śledztwo w sprawie tragedii na pływalni MOSiR.

Ponad 3 minuty na dnie. Na alarm uderzyła inna pływaczka

Do tragicznego zdarzenia doszło podczas rodzinnego wyjścia na basen. Podczas gdy ojciec opiekował się młodszymi dziećmi w strefie rekreacyjnej, 12-latka udała się na nieckę sportową, gdzie próbowała przepłynąć długość basenu pod wodą. W pewnym momencie dziewczynka straciła siły i zaczęła opadać na dno.

Pokrzywdzona przebywała pod wodą dokładnie przez 3 minuty i 20 sekund. Żaden z pełniących dyżur ratowników nie zauważył tonącego dziecka. Niebezpieczeństwo dostrzegła dopiero kobieta płynąca na sąsiednim torze i to ona zaalarmowała obsługę. Na wezwanie zareagował tylko jeden z ratowników, wyciągając nieprzytomną 12-latkę na brzeg. Poszkodowana w stanie ciężkim trafiła do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie, gdzie przebywała do połowy stycznia 2025 roku z powodu ostrej niewydolności oddechowej oraz krążeniowej.

Czytaj więcej:

Druzgocąca opinia biegłego. Całkowity brak nadzoru i błędy w reanimacji

Kluczowa dla postawienia zarzutów okazała się opinia biegłego z zakresu ratownictwa wodnego, która ujawniła pasmo rażących uchybień. Z ustaleń wynika, iż od godziny 16:30 nikt nie pełnił faktycznego dyżuru przy niecce sportowej. Jedna z ratowniczek przebywała w tym czasie w pomieszczeniu służbowym poza halą basenową, natomiast pozostali ratownicy zamiast obserwować taflę wody, byli zajęci rozmowami między sobą i ignorowali łamanie regulaminu obiektu.

Ekspertyza wykazała również poważne błędy podczas samej akcji ratunkowej na brzegu, w tym zbyt późne podanie tlenu, nieprawidłowe ułożenie poszkodowanej oraz brak zastosowania koców termicznych.

Sąd w Mielcu zdecyduje o karze. Grozi im do 5 lat więzienia

Oskarżeni to dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn w wieku od 21 do 37 lat, pochodzący z powiatu mieleckiego, Kolbuszowej oraz Kielc. Prokuratura zarzuca im umyślne narażenie dziewczynki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Troje z nich przyznało się do winy i złożyło wyjaśnienia, natomiast 21-letnia mieszkanka Kielc nie przyznała się do zarzucanych czynów i odmówiła składania zeznań. Żaden z oskarżonych nie był wcześniej karany. O ich dalszym losie zadecyduje Sąd Rejonowy w Mielcu, a grożąca im kara to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Czytaj również:

Idź do oryginalnego materiału