Zdjęcie z wakacji, selfie na tle nowego auta, screen przelewu, dzieci w ogrodzie, ujęcie z salonu z telewizorem w tle — to wszystko może zostać wykorzystane przeciwko Tobie. W dobie mediów społecznościowych i coraz sprytniejszych metod oszustów, choćby pozornie niewinne publikacje mogą prowadzić do poważnych problemów.

Fot. Warszawa w Pigułce
Co Polacy wrzucają do sieci… i co przez to tracą?
Zdjęcia z urlopu — przestępcy mogą ustalić, iż nie ma Cię w domu i dokonać włamania.
Screeny z aplikacji bankowych lub kodami BLIK — wykorzystywane przez oszustów do przejmowania środków.
Ujęcia dzieci, wnętrz domów, numerów rejestracyjnych aut — dane te trafiają do baz marketingowych lub przestępczych.
Publiczne spory, wpisy polityczne lub emocjonalne wyznania — mogą być wykorzystywane przeciwko Tobie w sądzie, pracy lub przez… windykację.
Kto się interesuje Twoim profilem?
-
Windykatorzy i komornicy – przeglądają social media dłużników w poszukiwaniu dowodów na majątek lub styl życia.
-
Pracodawcy – sprawdzają aktywność kandydatów w sieci (również stare posty).
-
Oszuści i złodzieje tożsamości – używają zdjęć i danych do zakładania fikcyjnych kont, kredytów lub wyłudzeń.
-
Urzędy – np. ZUS może analizować publikacje w kontekście fałszywego zwolnienia lekarskiego.
Jak się chronić?
Nigdy nie publikuj screenów przelewów, zdjęć dokumentów, biletów czy kodów QR.
Zadbaj o prywatność – ogranicz widoczność postów i listy znajomych.
Zastanów się, zanim wrzucisz zdjęcie z wakacji – szczególnie w czasie ich trwania.
Zmień ustawienia prywatności konta – minimum to „tylko znajomi”.
Nie pokazuj dzieci, ich szkół, lokalizacji domu ani szczegółów życia rodzinnego.
Czy to legalne, by ktoś „szpiegował” nasz profil?
Tak — wszystko, co publikujesz jako publiczne, może być wykorzystane. choćby jeżeli nie zgadzasz się na „wykorzystanie wizerunku” — to nie wystarczy, by się obronić, jeżeli sam go udostępniasz.
-
Każde zdjęcie w sieci może zostać użyte przeciwko Tobie.
-
Przestępcy, firmy windykacyjne, a choćby urzędy analizują social media.
-
Ochrona prywatności to dziś obowiązek, nie wybór.
-
Zanim wrzucisz coś do sieci — pomyśl, kto to zobaczy. I do czego to wykorzysta.