„Zwycięstwo”, które przyniosło terror. Gwałty, mordy i rabunek polskiego mienia przez Armię Czerwoną.

sokolka.tv 14 godzin temu

W historiografii okresu PRL temat zbrodni popełnianych przez żołnierzy Armii Czerwonej na ziemiach polskich był przez dziesięciolecia przemilczany lub marginalizowany. Oficjalna propaganda przedstawiała wkroczenie Sowietów jako akt „wyzwolenia” spod niemieckiej okupacji. Tymczasem dla setek tysięcy mieszkańców Polski oznaczało to nową falę przemocy: gwałty, rabunki, zabójstwa, deportacje i systematyczny demontaż polskiego majątku.

Wraz z przesuwaniem się frontu na zachód w 1944 i 1945 roku na ziemiach polskich pojawiały się miliony żołnierzy sowieckich. Wielu mieszkańców początkowo liczyło, iż zakończenie niemieckiej okupacji przyniesie upragniony spokój. Bardzo gwałtownie okazało się jednak, iż czerwonoarmiści często traktowali zdobyte tereny jako obszar podboju i łupu wojennego.

Zjawisko to obejmowało praktycznie całe terytorium kraju: Pomorze, Śląsk, Mazowsze, Małopolskę, Kielecczyznę, Podlasie i ziemie zachodnie. Szczególnie dramatyczna sytuacja panowała tam, gdzie oddziały Armii Czerwonej stacjonowały przez dłuższy czas.

Jednym z najbardziej traumatycznych doświadczeń ludności cywilnej były gwałty dokonywane przez żołnierzy sowieckich. Według badań historyków problem miał charakter masowy, choć dokładnej liczby ofiar prawdopodobnie nigdy nie uda się ustalić z powodu milczenia ofiar i zniszczenia części dokumentacji.

Szczególnie dobrze udokumentowana została sytuacja w Gdańsku. Historyk Krzysztof Filip z Instytutu Pamięci Narodowej opisał, iż symbolem pobytu Sowietów w zdobytym mieście stała się „plaga gwałtów, często zbiorowych i wielokrotnych”. W maju 1945 roku służby sanitarne informowały, iż zgwałconych zostało około 40 procent kobiet i dziewcząt do 50. roku życia.

Podobne relacje pochodziły z Górnego Śląska, Pomorza Zachodniego i Warmii. Kobiety ukrywały się w piwnicach, lasach lub przebierały za starsze osoby, próbując uniknąć napaści. W wielu miejscowościach gwałty odbywały się publicznie, na oczach rodzin. Część ofiar była mordowana po dokonaniu przestępstwa.

Historycy podkreślają, iż przemoc seksualna była często tolerowana przez dowództwo Armii Czerwonej. W praktyce sprawcy pozostawali bezkarni, a polska administracja nie miała realnych możliwości reagowania.

Obok gwałtów dochodziło do licznych zabójstw. Ofiarami byli zarówno cywile, jak i członkowie Armii Krajowej czy lokalnej administracji. Często mordowano osoby próbujące bronić kobiet lub własnego majątku.

W wielu regionach funkcjonowały również obozy NKWD, do których trafiali żołnierze podziemia niepodległościowego, urzędnicy i osoby uznane za „wrogów władzy ludowej”. Tysiące Polaków wywożono w głąb Związku Sowieckiego.

Jednym z najmniej znanych aspektów obecności Armii Czerwonej był gigantyczny rabunek majątku znajdującego się na ziemiach polskich. Sowieci traktowali znaczną część infrastruktury jako „zdobycz wojenną”, choćby jeżeli była ona własnością państwa polskiego lub polskich obywateli.

Rabunek miał często charakter systemowy. Sowieckie komendantury wojskowe organizowały transporty wywożące wyposażenie przemysłowe do ZSRR. W praktyce oznaczało to dalsze wyniszczenie kraju zrujnowanego wcześniej przez niemiecką okupację.

W okresie PRL mówienie o zbrodniach Armii Czerwonej było praktycznie zakazane. Ofiary gwałtów milczały z powodu wstydu i strachu, a świadkowie obawiali się represji politycznych. Oficjalna narracja państwowa przedstawiała Związek Sowiecki wyłącznie jako „wyzwoliciela” Polski.

Dla wielu Polaków koniec II wojny światowej nie oznaczał odzyskania pełnej wolności. Niemiecką okupację zastąpiła dominacja sowiecka, a wraz z nią nowy aparat represji i fala przemocy. Gwałty, mordy i rabunek dokonane przez część żołnierzy Armii Czerwonej pozostawiły głęboką traumę społeczną, która przez dekady była wypierana z pamięci zbiorowej.

KP

Idź do oryginalnego materiału