W jakich gęstych oparach absurdu funkcjonuje polski wymiar sprawiedliwości, to widzi prawie każdy obywatel kraju położonego pomiędzy Bugiem i Wisłą. W tych warunkach wielce ryzykowne byłoby stwierdzenie, iż jakiś konkretny przykład to już szczyt absurdu, niemniej jednak w przypadku listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego istnieje taka silna pokusa. Sprawa ciągnie się od stycznia 2024 roku, a pierwszy wniosek o aresztowanie pojawił się dopiero w grudniu tego samego roku i tylko ta okoliczność wskazuje na klasyczne „gonienie króliczka”.
Usprawiedliwianie zachowania Romanowskiego, czy próba budowania męczeńskiego wizerunku, to zajęcie jałowe i bardzo wątpliwe moralnie, jednak w najmniejszym stopniu nie zmienia to faktu, iż prokuratura Adama Bodnara i potem Waldemara Żurka urządziła sobie polityczne polowanie z nagonką i to jest celem samym w sobie. Marcin Romanowski od dwóch lat skutecznie ośmiesza wysiłki śledczych i ich politycznych mocodawców, a zaczęło się od postanowienia sądu, który nakazał natychmiastowe zwolnienie z aresztu Romanowskiego, bo prokuratura „nie zauważyła”, iż aresztowany posiada dwa immunitety. Ucieczka na Węgry to kolejny blamaż organów ścigania nadzorowanych przez koalicję trzynastego grudnia. Gdy sam premier przekazał informację o tym, iż Romanowski przebywa w Naddniestrzu, wydawało się, iż w końcu władza ośmieszyła zbiega, ale nic z tych rzeczy.
Słowa Donalda Tuska zweryfikowała sama prokuratura, potem dziennikarze i na końcu jeszcze „detektyw” Rutkowski. Waldemar Żurek, pomimo licznych sugestii i aluzji na temat stanu wiedzy prokuratury, co do miejsca pobytu Romanowskiego, przez cały czas nie ma pojęcia, gdzie ścigany przebywa. W tych okolicznościach za całkowicie niezrozumiałe należy uznać działania prokuratury, która rękoma i nogami broni się przed wydaniem Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego. Taki list, zgodnie z nowymi przepisami wprowadzonymi przez Zbigniewa Ziobrę, wydaje sąd na wniosek lub za zgodą prokuratury. Jest to przepis ewidentnie niezgodny z konstytucją i jakimkolwiek porządkiem logicznym. Żaden inny przepis nie pozwala stronie postępowania na blokowanie postanowień sądu, oczywiście z wyłączeniem wniosków dowodowych i środków odwoławczych. Równie dobrze sąd musiałby uzyskać zgodę prokuratury na wydanie wyroku.
W normalnym świecie nie jest ważne kto ten przepis wprowadził i kto uznał go za niekonstytucyjny, ale w polskich realiach politycznych są to najważniejsze „argumenty”, dlatego też od wczoraj w powietrzu fruwają te same mantry o „neosędziach” i „ziobryzacji”. Waldemar Żurek, który wielokrotnie uznawał zmiany ustawowe wprowadzane w wymiarze sprawiedliwości za niekonstytucyjne i jako sędzia sam stosował „rozproszona kontrolę konstytucyjności”, rzucił się na „neosędziego” Konrada Mielcarka, bo ten wydał ze wszech miar rozsądne postanowienie, ale całkowicie sprzeczne z politycznym interesem ministra i rządu. List żelazny to jedyna skuteczna metoda na postawienie podejrzanego przed sądem, w świetle bezskutecznych działań prokuratury zmierzających do aresztowania. Jednocześnie w uzasadnieniu postanowienia pojawiło się oczywiste podkreślenie, iż list żelazny w żadnym wypadku nie zwalnia od odpowiedzialności karnej i surowego wyroku, o ile wina oskarżonemu zostanie wykazana.
Waldemar Żurek powinien Bogu i sędziemu dziękować za podanie tej pomocnej dłoni, po serii kompromitujących porażek, ale zamiast wdzięczności nastąpił wściekły atak. Stało się tak dlatego, że upolować króliczka można tylko raz, a w dodatku prokuratura nie ma takiej możliwości. Ostatecznie to sąd będzie weryfikował zarzuty prokuratorskie i linię obrony „króliczka”, czego minister z resztą rządu boją się najbardziej. Niekoniecznie chodzi tu o sam wyrok, bo wyrok wcześniej niż za kilka lat na pewno nie zapadnie, ale chodzi o Marcina Romanowskiego swobodnie wędrującego po Polsce i prawicowych mediach, co byłoby wizerunkową katastrofą „szeryfa” Żurka. W konsekwencji prokuratorzy w politycznych togach działają wbrew prawnym interesom prokuratury i wbrew logice procesowej, za to w interesie politycznym swoich mocodawców.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·