Sprawą ponownie zajęli się funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu tworzący tzw. Poznańskie Archiwum X. W działania włączyli się również kryminalni z KWP oraz Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.
Śledczy wrócili do materiałów zgromadzonych w trwającym od lat postępowaniu. Ich ponowna analiza oraz kolejne czynności miały pozwolić na odtworzenie przebiegu wydarzeń i wytypowanie osób podejrzewanych o udział w uprowadzeniu.
Według obecnych ustaleń policji za zniknięciem przedsiębiorcy miał stać tzw. gang „Borusia”. Jako osobę stojącą na czele grupy śledczy wskazują Michała B., pseudonim „Boruś”.
Mężczyzna przez lata przebywał poza Polską. Został zlokalizowany w Hiszpanii, gdzie następnie doszło do jego zatrzymania. Było to możliwe dzięki współpracy polskich funkcjonariuszy z zagranicznymi służbami.
Po zakończeniu procedury ekstradycyjnej Michał B. został przewieziony do Polski i doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Tam przedstawiono mu zarzuty. We wtorek, 22 września, sąd – na wniosek prokuratora – zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Nie jest to jedyna osoba, którą śledczy wiążą ze sprawą. Wcześniej zarzuty usłyszał Sebastian Rz., pseudonim „Uśmiech”.
Kolejny podejrzewany członek grupy, Damian W., pseudonim „Donald”, przebywa w tej chwili w areszcie w Hiszpanii i oczekuje na ekstradycję do Polski. Sebastian Sz. pozostaje poszukiwany.
W komunikacie policji pojawia się również Krzysztof K., pseudonim „Kosa”. Nie przedstawiono mu zarzutów dotyczących uprowadzenia Andrzeja Dziamskiego. Według śledczych jest natomiast, podobnie jak pozostali wskazani członkowie grupy, podejrzewany o udział w co najmniej kilkunastu napadach na kierowców luksusowych samochodów oraz ciężarówek przewożących wartościowe towary.
Sprawa, do której wrócili policjanci, rozpoczęła się wiosną 2001 roku. Andrzej Dziamski był zamożnym mechanikiem i przedsiębiorcą. 18 kwietnia wyjechał samochodem ze swojego domu.
Wkrótce później jego auto odnaleziono w okolicach Poznania. Na pojeździe znajdowały się ślady wskazujące na użycie broni palnej.
Sam Dziamski zniknął. Osoby odpowiedzialne za jego uprowadzenie miały skontaktować się z rodziną i zażądać okupu. Po krótkim czasie kontakt jednak ustał.
Mężczyzny nigdy nie odnaleziono. Śledczy biorą pod uwagę, iż został zamordowany, jednak jego los przez ćwierć wieku pozostawał niewyjaśniony.

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·