Zaczęło się od sygnału od mieszkańców, którzy mieli dość patrzenia na ciężarówki wyładowane odpadami i obawiali się o stan wód oraz gleby. Sprawą zakopanych w ziemi fragmentów boisk sportowych – sztucznej trawy, tartanu i gumowego granulatu – zajmuje się prokuratura oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W tle pojawia się znana w powiecie świdnickim firma, budująca m.in. obiekty sportowe i mocno osadzona w lokalnym krajobrazie gospodarczym oraz społecznym.

Sytuacja wokół działek w Bojanicach i Opoczce pęczniała od dawna. To właśnie tam swoje tereny oraz siedzibę ma znane przedsiębiorstwo, od lat realizujące duże inwestycje sportowe i infrastrukturalne – w tym m.in. nowoczesne boiska na terenie całego powiatu świdnickiego. Firma, postrzegana dotąd jako lokalny filar gospodarczy i podmiot aktywnie angażujący się w życie społeczności (szczególnie na terenie gminy Świdnica, ale także realizujaca wiele inwestycji w Świdnicy), według relacji sąsiadów miała pokazać mroczne oblicze.
„Zasypane razem z odpadami”
Początkiem sprawy stało się pismo, które prywatna osoba skierowała na początku roku do Urzędu Górniczego we Wrocławiu. Zawiadomienie, poparte szczegółowymi opisami, zdjęciami oraz mapami satelitarnymi, rysowało obraz budzącego obawy procederu trwającego na działkach należących do przedsiębiorstwa oraz jego współwłaściciela.
– Chciałem zawiadomić, iż firma (…) od kilku lat zatruwa środowisko poprzez spalanie i zakopywanie odpadów plastikowych, takich jak sztuczna trawa, tartan, rury plastikowe i gumowe w Bojanicach naprzeciw cmentarza. Przez kilka lat był wybierany piasek do głębokości około 20 m (…). Powstałe wyrobisko zostało zasypane razem z odpadami – czytamy w piśmie ze stycznia 2026 roku.
Autor wskazał, iż podobny scenariusz realizowano na terenie w Opoczce za budynkami przedsiębiorstwa. – W tych dziurach zakopane są spalone plastiki. Wg nas przyjechało tam w sumie kilkadziesiąt ciężarówek pianek, sztucznej trawy. Ponadto około 2 lata temu okoliczni wędkarze poszli do właściciela firmy z zapytaniem, dlaczego do małego stawu na terenie jego firmy sypie czerwony i czarny granulat, który spływa strumykami do rzeki Piławy? Na obecną chwilę, około 15 stycznia tego roku, przez kilka dni były zakopywane worki BIG-BAG, które zawartość jest spalana – opisywał.
W piśmie zawiadamiającym wprost wyrażono też obawę przed brakiem reakcji lokalnych organów, wskazując na silną pozycję firmy i jej dobre relacje z lokalnymi samorządowcami. Pozostający w poczuciu bezradności mieszkańcy poprosili o interwencję instytucje wojewódzkie.
Ciężki sprzęt i odkrywki
18 czerwca 2026 roku na teren w Bojanicach i Opoczce wkroczyli inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu w asyście funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy. 26 czerwca działania zostały opisane w komunikacie na stronie WIOŚ we Wrocławiu (choć wówczas nie podano dokładnej lokalizacji, pisząc tylko o powiecie świdnickim).
Na miejscu użyto ciężkiego sprzętu. Pod warstwą ziemi odnaleziono zdeponowane i zakopane odpady: sztuczną trawę, elementy tartanu oraz granulat gumowy – materiały jednoznacznie wskazujące na pochodzenie z remontów i budowy obiektów sportowych. Teren wcześniej był objęty obserwacją operacyjną, która udokumentowała zwożenie i zakopywanie gabarytów.
Zdjęcia pochodzą ze strony WIOŚ we Wrocławiu:
Prokuratura prowadzi śledztwo
W sprawie równolegle toczy się śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. – Postępowanie zostało wszczęte 25 marca tego roku. Jest to postępowanie w sprawie nielegalnego składowania odpadów, które mogłyby zagrażać życiu lub zdrowiu człowieka, bądź spowodować obniżenie jakości wody, powietrza, powierzchni ziemi albo zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Postępowanie jest prowadzone w kierunku art. 183 Kodeksu karnego – wyjaśnia prokurator rejonowy Łukasz Cimała i potwierdza, iż chodzi o tereny należące do firmy z Opoczki.
– Z materiałów wynika bez wątpliwości, iż był to teren należący do tej firmy, a odpady są związane z prowadzoną przez nią działalnością. W czynnościach na miejscu brał udział biegły z zakresu ochrony środowiska. Jego zadaniem jest wydanie opinii, czy składowanie tych odpadów wyczerpuje znamiona czynu zabronionego z artykułu 183 Kodeksu karnego – mówi prokurator Cimała.
Prokuratura zaznacza przy tym, iż samo odnalezienie śmieci pod ziemią w procedurze karnej nie wystarcza do postawienia zarzutów. najważniejsze jest wykazanie realnego zagrożenia dla środowiska lub ludzi.
– U nas w postępowaniu karnym nie jest wystarczające samo ustalenie, iż odpady były składowane. Istotny jest drugi fragment przepisu – musimy ustalić, czy miało to istotne znaczenie dla środowiska, czyli dla życia i zdrowia ludzi, roślin czy zwierząt. To jest najtrudniejszy element dowodowy, dlatego czekamy na pełną ocenę biegłego – tłumaczy prokurator Marek Cimała.
Co dotychczas ustalił WIOŚ?
Inny kąt widzenia na sprawę przedstawia na ten moment Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu. W odpowiedzi na nasze pytania rzecznik prasowa instytucji przekazała aktualne ustalenia z trwającej kontroli interwencyjnej.
– Informuję, iż aktualnie inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska prowadzą kontrolę interwencyjną u przedsiębiorcy odpowiedzialnego za niewłaściwe gospodarowanie odpadami. Należy podkreślić, iż w trakcie działań realizowanych w dniu 18.06.2026 r. na terenie powiatu świdnickiego ujawniono wyłącznie odpady inne niż niebezpieczne – poinformowała Karolina Madera-Bielawska, rzecznik prasowy WIOŚ we Wrocławiu.
Rzeczniczka dodaje, iż na obecnym etapie WIOŚ nie dopatrzył się znamion przestępstwa karnego.
– Tutejszy organ nie stwierdził przesłanek mogących świadczyć o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na przetwarzaniu odpadów w takich warunkach lub w taki sposób, iż może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym, o którym mowa w art. 183 § 1 Kodeksu karnego – czytamy w stanowisku WIOŚ.
WIOŚ potwierdza: nie było zezwolenia
– W toku kontroli potwierdzono prowadzenie przetwarzania odpadów bez wymaganego zezwolenia sankcjonowane administracyjną karą pieniężną w wysokości od 1 000 do 1 000 000 zł wymierzaną na podstawie art. 194 ust. 4 ustawy o odpadach. Przewidywany termin zakończenia kontroli wyznaczono do końca III kwartału 2026 r. – podsumowuje Karolina Madera-Bielawska.
O ile jednak WIOŚ na gruncie przepisów administracyjnych traktuje odpady jako „inne niż niebezpieczne”, o tyle nakaz ich ewentualnego wywiezienia i utylizacji leży właśnie po stronie organów administracyjnych i samorządowych, a nie prokuratury.
Co na to właściciel?
Skontaktowaliśmy się ze współwłaścicielem firmy, na której działkach ujawniono zakopane odpady. Przedsiębiorca przestawił w rozmowie swoje stanowisko, ale nie zgodził się na jego publikację.
Mieszkańcy przekazali apel o wyjaśnienie sprawy nie tylko do instytucji z zakresu ochrony środowiska, ale także do gminy Świdnica i miasta Świdnica. Oba samorządy współpracują z firmą.
Agnieszka Szymkiewicz
Zdjęcia nadesłane przez czytelnika

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·