Zlecenie zabójstwa pod Opolem? „Szwagier chciał zapłacić 40 tys. zł za moją śmierć”

2 godzin temu

Jan i Maria z Opolszczyzny od miesięcy żyją w poczuciu zagrożenia. O tym, iż ktoś miał pozbawić Jana życia, dowiedzieli się od człowieka, który – według ich relacji – otrzymał taką propozycję.

To pan Mateusz, samotny mieszkaniec niewielkiego domku letniskowego pod Opolem. Nie ukrywa problemów z alkoholem, ale podkreśla, iż nigdy nie skrzywdziłby drugiego człowieka.

Może i piję, ale człowieka bym nie zabił – mówi. – Dlatego powiedziałem im prawdę.

Rodzinny konflikt, który przerodził się w strach

Historia zaczęła się od rodzinnej pożyczki. Maria i Jan przekazali szwagrowi Damianowi znaczną sumę pieniędzy. Po śmierci jego żony – siostry Jana – relacje się załamały.

Damian przestał spłacać dług, a kwota, której zwrotu domagało się małżeństwo, według ich wyliczeń sięgała od 600 tysięcy do choćby 1,2 miliona złotych.

Spór trafił do sądu. Damian przegrał kolejne sprawy i – jak twierdzi rodzina – zaczął ukrywać majątek.

– Przepisywał wszystko na matkę, żeby uniknąć komornika – mówi Maria.

Zlecenie zabójstwa pod Opolem? „Killer” zgłosił się sam

Wtedy pojawił się pan Mateusz. Opowiedział małżeństwu, iż Damian zaproponował mu zabójstwo Jana za 40–45 tysięcy złotych. Plan miał być prosty: upić Jana i „zająć się resztą”.

Małżeństwo nagrało rozmowę telefoniczną z Mateuszem, w której ten szczegółowo opisuje propozycję. Początkowo nie dowierzali, ale gwałtownie uznali, iż nie ma powodu, by świadek wymyślał tak poważne oskarżenia.

– Najbardziej przeraziło nas to, iż gdy Damian dostał wezwanie z prokuratury, od razu zapytał Mateusza, kiedy ostatnio rozmawiał z Jankiem. Skojarzył treść wezwania z tym, co sam mu proponował – mówi Maria.

Zlecenie zabójstwa pod Opolem? Śledztwo i decyzja prokuratury

Sprawa trafiła na policję. Mateusz potwierdził swoje zeznania w prokuraturze. Damian wszystkiemu zaprzeczył. Postępowanie zostało umorzone. Kluczowa okazała się opinia biegłego psychologa, który uznał, iż ze względu na uzależnienie od alkoholu świadek nie jest wiarygodny.

Decyzja śledczych wywołała oburzenie u pokrzywdzonych. Podkreślają, iż Mateusz nie miał żadnego interesu w zmyślaniu historii o zleceniu zabójstwa. Dodatkowo niepokoi ich fakt, iż Damian natychmiast dowiedział się o przesłuchaniu świadka.

Pełnomocnik rodziny złożył zażalenie na umorzenie śledztwa. Sąd Okręgowy w Opolu rozpozna sprawę 18 września 2026 roku. Sędziowie ocenią materiał dowodowy i zasadność decyzji prokuratora.

Jan i Maria konsekwentnie domagają się wznowienia postępowania, przekonani, iż zagrożenie, które opisują, było realne.

Imiona bohaterów tekstu zostały zmienione.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału