„Ksiądz Stanisław?” – pytam. Miesza się, ucieka wzrokiem, odchodzi. Kiedy usłyszy: „Czy ksiądz żałuje?”, tylko odwróci się plecami, zasłoni twarz. Chwilę później sędzia powie: Stanisław P. zjawił się w sądzie, ale nie będzie dziś zeznawał. Zasłabł, lekarz odradza przesłuchanie.