Zdradzony mąż skatował kochanka żony rurką i butelką. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wydał ostateczny wyrok!

2 godzin temu

Sąd Apelacyjny zamknął sprawę. 6 lat więzienia to ostateczność

We wtorek, 16 czerwca 2026 roku w sali nr 213 rzeszowskiego sądu, opadły ostateczne procesowe emocje (sygn. II AKa 107/25). Sąd Apelacyjny w Rzeszowie rozpatrzył apelacje wniesione zarówno przez obrońcę oskarżonego, jak i Prokuraturę Rejonową, która nie zgadzała się z łagodnym traktowaniem sprawcy.

Sędziowie wyższej instancji nie znaleźli jednak podstaw do zmiany orzeczenia i w pełni utrzymali w mocy zaskarżony wyrok. Oznacza to, iż Bogdan O. spędzi za kratami dokładnie 6 lat, musi zapłacić 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia bliskim ofiary oraz przejść przymusową terapię uzależnień.

Krwawy finał sąsiedzkiego romansu

Przypomnijmy dramatyczne kulisy tej zbrodni, która swój początek miała w nocy z 2 na 3 września 2023 roku. Cała wieś huczała od plotek o romansie 43-letniego Andrzeja L. z żoną Bogdana O. Kobieta miała szukać u sąsiada pocieszenia, żaląc się, iż mąż ją maltretuje.

Bogdan O. już wcześniej dotkliwie pobił rywala, ale feralnej nocy doszło do prawdziwej rzezi. Mąż zastał kochanka na tyłach podwórka, w pomieszczeniu gospodarczym, gdzie Andrzej L. sypiał. Między mężczyznami wybuchła awantura. Bogdan O. chwycił za metalową rurkę oraz rozbitą butelkę i z potężną siłą zaczął zadawać ciosy. Andrzej L. doznał rozległego urazu wielonarządowego i zmarł na miejscu w straszliwych męczarniach.

„Zabiłem go!” – Kat padł na kolana przed matką ofiary

To, co wydarzyło się tuż po morderstwie, do dziś budzi ciarki. Około godziny 5:30 rano zakrwawiony Bogdan O. sam poszedł do domu ofiary. Drzwi otworzyła mu niczego nieświadoma matka Andrzeja L.

On od razu poszedł do mojego drugiego syna, Władka, i strasznie płakał. Mówił, iż zabił Andrzeja. Padł na kolana, walił głową o ziemię. Strasznie to przeżywał – relacjonowała dla mediów w 2023r. wstrząśnięta kobieta, która z emocji zemdlała na miejscu i wymagała pomocy pogotowia.

Ciało 43-latka leżące przed budynkiem gospodarczym zidentyfikował brat. Chwilę później na posesji zarroiło się od policji i prokuratora.

Dlaczego tak niski wyrok za odebranie życia?

Początkowo Bogdanowi O. groziło choćby dożywotnie więzienie. najważniejszy zwrot akcji nastąpił jednak w kwietniu 2025 roku przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Sędziowie zmienili kwalifikację czynu i uznali, iż zdradzony mąż działał pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, czyli w tzw. afekcie (art. 148 § 4 k.k.). Sąd uznał, iż trauma związana ze zdradą i nagły impuls ograniczyły jego zdolność racjonalnego myślenia.

Wtorkowy, ostateczny werdykt Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie definitywnie kończy ten mroczny rozdział w historii Nienadówki. Wyrok jest prawomocny.

Idź do oryginalnego materiału