Narastająca przemoc i brak reakcji służb, mimo zgłaszanych sygnałów. To właśnie to, jak twierdzi pełnomocnik byłej żony Jacka Jaworka, doprowadzić miało do tragedii w Borowcach. W rozmowie z "Faktem", mecenas Paweł Matyja punktuje wadliwy system, który zdaje się nie zauważać ofiar domowej przemocy. I zastanawia się, czy potrójnej zbrodni można było uniknąć.