Zatrzymanie lekarki w Prudniku – a konkretnie jego forma – budzi sprzeciw Prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Opolu. Podczas zatrzymania przed dwoma tygodniami funkcjonariusze przerwali ordynator wykonywanie obowiązków służbowych na oddziale, po czym wyprowadzili lekarkę w kajdankach w obecności personelu medycznego. Rada uznała te działania za całkowicie pokazowe i nieuzasadnione.
Samorząd medyczny widzi tu nieuzasadnione rozszerzenie uprawnień organów ścigania. Przedstawiciele izby apelują o zachowanie proporcjonalności i poszanowanie godności zawodowej lekarzy.
„Szpital stanowi miejsce udzielania świadczeń zdrowotnych, gdzie priorytetem pozostaje spokój pacjentów. Zastosowane przez śledczych środki drastycznie naruszyły zaufanie publiczne” – czytamy w dokumencie.
Zatrzymanie lekarki w Prudniku. „Konieczne było zabezpieczenie dowodów”
Stanisław Bar, rzecznik prasowy opolskiej Prokuratury Okręgowej tłumaczy, iż czynności służb odbyły się zgodnie z procedurami. Odmawia bezpośredniego komentowania oświadczenia izby. Wskazuje jednak jasne powody przeprowadzenia interwencji w miejscu pracy ordynator.
– Służby musiały pilnie zabezpieczyć dowody przestępstwa przed ich zniszczeniem lub ukryciem przez podejrzaną – mówi Stanisław Bar.
Izba zarzuciła również organom ścigania całkowicie pokazowy charakter akcji. Prokuratura stanowczo odrzuca te oskarżenia. Tłumaczy, iż przekazanie informacji dziennikarzom stanowiłoby ewidentne złamanie tajemnicy służbowej.
Stanisław Bar wyjaśnia także dlaczego zatrzymanie lekarki w Prudniku było nagrywane.
– Zarejestrowany materiał wideo pozwala wyłącznie zweryfikować poprawność działań samych funkcjonariuszy – mówi.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 dzień temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·