Służby zatrzymały pierwsze osoby podejrzane o wywoływanie fałszywych alarmów, między innymi w domu matki prezydenta. - Dotychczas słyszeliśmy, iż to są jacyś nieuchwytni hakerzy - komentuje w rozmowie z mediami Marcin Przydacz, zarzucając ministrom nieudolność i lekceważenie sprawy.