Zaskakujący finał noworocznych poszukiwań w lesie: „Zgubiony” mężczyzna okazał się pijany i żartował z służb

20 godzin temu

1 stycznia, krótko po północy, do konińskiej policji zadzwonił mężczyzna, informując, iż podczas spaceru przez las poczuł się źle i nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. Twierdził, iż zgubił się w lesie niedaleko Genowefy, a bateria w jego telefonie jest niemal rozładowana. Zgłaszający podkreślał, iż pilnie potrzebuje pomocy.

Reakcja służb była natychmiastowa. Na miejsce wysłano siedem patroli policyjnych, a do akcji dołączyli strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Koninie — w sumie 39 ratowników. W poszukiwaniach wykorzystano dwa drony, które przeczesywały teren z powietrza. Warunki pogodowe były trudne — mróz i ciemność komplikowały operację.

„Po przybyciu służb na miejsce rozpoczęto intensywne działania poszukiwawcze na terenie kompleksu leśnego w miejscowości Genowefa. Ustalono dane zgłaszającego, a policjanci pojechali do jego miejsca zamieszkania, gdzie zastali członka rodziny, który poinformował, iż mężczyzna nie wrócił do domu i nie posiadał wiedzy, gdzie się udał” — relacjonuje asp. Sylwia Król, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Koninie.

Przełom nastąpił około godziny 18:15. Policjanci z Wydziału Kryminalnego odnaleźli 44-latka… w miejscowości Olesin na terenie powiatu tureckiego, daleko od rzekomego miejsca zaginięcia. Mężczyzna był w dobrym stanie — suchy, ogrzany, bez urazów. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad 2,2 promila alkoholu. Przy sobie miał w pełni naładowany telefon, który mimo wielokrotnych prób kontaktu nie odbierał.

Zespół ratownictwa medycznego nie stwierdził potrzeby hospitalizacji. 44-latek trafił do Policyjnego Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych, gdzie wytrzeźwiał. Za bezpodstawne zawiadomienie służb ratunkowych odpowie z art. 66 Kodeksu wykroczeń, który przewiduje karę za wywołanie fałszywego alarmu lub nieuzasadnione angażowanie służb.

Sprawa przypomina o poważnych konsekwencjach fałszywych zgłoszeń — angażują one znaczne siły i środki, które w tym czasie mogły być potrzebne w realnych sytuacjach zagrożenia życia. Policja apeluje o odpowiedzialność i ostrzega, iż takie „żarty” nie pozostaną bez kary.

Idź do oryginalnego materiału