Żart na lotnisku w Krakowie kosztował go podróż. 59-latek nie odleciał do Dublina

1 godzina temu

Podróż do Irlandii zakończyła się jeszcze przed wejściem na pokład samolotu. Pasażer odlatujący z lotniska Kraków-Balice stracił możliwość wylotu po słowach wypowiedzianych podczas kontroli bezpieczeństwa.

59-letni Polak, który 15 lipca miał odlecieć z Krakowa do Dublina, nie znalazł się na pokładzie samolotu. Przewoźnik zdecydował o wycofaniu go z rejsu po incydencie, do którego doszło podczas kontroli bezpieczeństwa.

Powodem były słowa wypowiedziane przez podróżnego w trakcie sprawdzania przed odlotem. Mężczyzna powiedział, iż w jego zegarku znajduje się bomba. Informacja natychmiast trafiła do funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy podjęli interwencję,.

Pasażer nie ukrywał, iż użył takiego sformułowania. Wyjaśnił, iż miał to być żart, i przeprosił za swoje zachowanie. Mimo to uruchomiono obowiązujące procedury bezpieczeństwa.

Dodatkowa kontrola i mandat

Funkcjonariusze ponownie sprawdzili 59-latka oraz jego bagaże. Przeprowadzona kontrola potwierdziła, iż pasażer nie stanowił zagrożenia.

Na tym konsekwencje się jednak nie skończyły. Mężczyzna został ukarany mandatem za naruszenie przepisów Prawa lotniczego. Ostatecznie nie odleciał do Dublina, ponieważ przewoźnik wycofał go z rejsu.

Te artykuły mogą Cię zainteresować:

Chcesz poczuć się jak pilot? W Krakowie uruchomiono symulator lotu paralotnią

Zdemolował wejście do bloku i dobijał się do mieszkania. Policjanci znaleźli przy nim metalową rurkę

Kraków Airport. Straż Graniczna interweniowała na pokładzie samolotu

Idź do oryginalnego materiału