Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego w prokuraturze trwało 9 godzin. Prezes PiS zeznawał w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym tzw. dwóch wież. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Antoni Skiba przekazał, iż Kaczyński odpowiadał na wszystkie pytania i był ostatnim świadkiem przesłuchiwanym w tej sprawie.
Śledztwo dotyczy planowanej budowy wieżowców w Warszawie na działce należącej do spółki Srebrna powiązanej z PiS. Austriacki biznesmen twierdzi, iż prezes partii zlecił mu wstępne przygotowanie tej inwestycji, za którą nigdy mu nie zapłacono – miał na tym stracić milion trzysta tysięcy euro. Śledztwo wznowiono w lutym 2025 roku. Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego było pierwotnie zaplanowane na 20 maja. Termin przesunięto ze względu na jego chorobę.
Śledztwo w sprawie "dwóch wież"
Śledztwo w sprawie "dwóch wież" zostało wszczęte przez warszawską prokuraturę okręgową w lutym 2025 roku. Sprawa związana jest z planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do (powiązanej z PiS) spółki Srebrna działce w Warszawie. Śledztwo dotyczy wprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd.
Prok. Skiba poinformował, iż Kaczyński bierze udział w przesłuchaniu ze swoimi pełnomocnikami, dwoma adwokatami. Rzecznik prokuratury relacjonował, iż świadek został pouczony o możliwości skorzystania z prawa do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania, ale ani razu z niego nie skorzystał. Według rzecznika przesłuchanie odbyło się w "dość dobrej atmosferze". Na początku brali w nim udział również pełnomocnicy pokrzywdzonego – mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois. Giertych jednak po godz. 14:00 puścił prokuraturę.
Spytany po wyjściu z budynku o swoje odczucia Giertych powiedział dziennikarzom, iż ma wrażenie, iż "pani prokurator nie poradziła sobie do końca". Przed przesłuchaniem Kaczyńskiego stwierdził za to, iż głównym zainteresowaniem prokuratury będzie wątek 50 tys. złotych. W połowie lutego 2019 roku Gazeta Wyborcza podała, iż Birgfellner zeznał w prokuraturze, iż Kaczyński nakłonił go do wręczenia 50 tys. złotych księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna. W 2019 roku – za rządów PiS, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro – Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa Kaczyńskiego złożył wtedy w prokuraturze jeden z pełnomocników Birgfellnera. Austriak był kilkukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie, w tym raz w Austrii. Odmowę śledztwa tłumaczono wtedy tym, iż Birgfellner "nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty" i nie przedstawił żadnych pisemnych umów zawartych z podmiotami, którym miał zlecić określone prace, a które to dokumenty umożliwiałyby weryfikację faktur. Zdaniem pełnomocników Birgfellnera decyzja prokuratury była "niesłuszna". Wskazywali, iż zgodnie z prawem postanowienie w sprawie wszczęcia śledztwa lub odmowy wszczęcia należy wydać w terminie 30 dni od dnia złożenia zawiadomienia, a prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa po prawie dziewięciu miesiącach od złożenia zawiadomienia. Pełnomocnicy austriackiego biznesmena zaskarżyli postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. W lutym 2020 roku warszawski sąd okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.

1 godzina temu








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·