Zakochałem się w żonie mojego przyjaciela – Maria kłamała, żeby spędzać ze mną czas, ukrywaliśmy nas…

5 godzin temu

Z Justyną pracowaliśmy razem w firmie w Warszawie, choć w innych departamentach. Często zostawała długo po godzinach, a jej mąż mój wieloletni przyjaciel Andrzej zdarzało mu się zadzwonić do mnie z prośbą, żebym odprowadził Justynę na przystanek tramwajowy. Tak więc czasem spotykaliśmy się w holu, szliśmy razem przez miasto, rozmawiając o życiu, pracy, o wszystkim i o niczym. Łączyło nas sporo wspólnych tematów, na które Andrzej nie miał cierpliwości, a choćby nie rozumiał pasji, które cieszyły Justynę. W tych rozmowach znajdowałem lekkość, którą stopniowo przeniosłem na naszą codzienność na pożegnanie przytulała mnie, później całowała w policzek, aż pewnego wieczoru pocałowała mnie naprawdę, tracąc przy tym swój tramwaj.
Wiedziałem, iż to złe nie tylko wobec Andrzeja, ale wobec całej jego rodziny. Ale byłem zakochany w Justynie.
Justyna zaczęła konfabulować, iż pracuje do późna, żeby móc wpaść do mojego mieszkania na Mokotowie; opowiadała o służbowych delegacjach, wyjazdach do mamy do Krakowa, choć w rzeczywistości spędzaliśmy wspólne wieczory, chodząc na spacery po Łazienkach czy do kina, kiedy Andrzej był pochłonięty pracą i nie miał szans nas spotkać.
Kochałem ją bezgranicznie choć nigdy nie rozmawialiśmy o tym, by odeszła od męża. Byłem pewien, iż jeżeli poprosiłbym, zrobiłaby to natychmiast, złożyła w sądzie papiery rozwodowe. Żyłem w naiwnym przekonaniu, kradnąc szczęście człowieka, z którym piłem w pubie, słuchałem jego żalów o tym, jak zmieniła się jego żona jak dbająca o wygląd wychodzi z domu, jak podejrzewa, iż ma kochanka. Niby pocieszałem Andrzeja, a potem biegłem do Justyny.
Nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego niszczę czyjeś życie aż pewnego wieczoru Justyna weszła do mojego mieszkania w fatalnym nastroju. Pokłóciła się z Andrzejem i postanowiła wyładować całą złość na mnie.
Tu zawsze jest brudno! Nie masz rąk, żeby umyć podłogę? Lodówka pusta jak nie wiem co. Masz mnie za osobę, która będzie sprzątać i gotować do dwóch mieszkań? Jesteś tylko kochankiem, nie moim synem naucz się dbać o siebie.
Zamurowało mnie. Zrozumiałem, iż Justyna mnie nie kocha jestem jej ucieczką, chwilowym azylem. Nasza miłość stała się równie szara jak jej małżeństwo. Justyna była znudzona.
Żałuję tylko, iż to ja pierwszy poprosiłem ją o rozstanie. Tego wieczoru wysłała mi SMS-a: Wyjeżdżam. Nie waż się mówić Andrzejowi. Nigdy. Nie zamierzałem. Wstydziłem się spojrzeć mu w oczy, nie mówiąc już o wyznaniu prawdy. Przekazałem tylko, iż nie będę odprowadzał Justyny, bo kończę pracę wcześniej.
Mówią, iż na nieszczęściu innych nie zbudujesz swojego szczęścia. Teraz żyję z ciągłym lękiem iż moja nowa dziewczyna, Zosia, kiedyś okaże się taka sama jak Justyna…

Idź do oryginalnego materiału