Zaatakował policjantów. Był niepoczytalny

1 godzina temu

Zakończyło się śledztwo dotyczące 40-letniego Słupczanin, który z nożem i metalową rurką rzucił się na policjantów. Biegli uznali, iż był niepoczytalny.

Ta historia miała dwa dramatyczne momenty, które mogły zakończyć się tragicznie. Jak wynika z ustaleń śledczych, 27 maja br. 40-latek wszczął awanturę w domu. Najpierw miał być agresywny w stosunku do mamy. Kiedy w jej obronie stanął tata, 40-latek ruszył na niego z nożem do tapet. W trakcie szarpaniny ranił go w szyję, po czym uciekł z domu. Rany na szczęście nie okazały się poważne. Pokrzywdzonemu mężczyźnie założono trzy szwy.

Druga odsłona tej historii, równie, jeżeli nie bardziej dramatyczna, miała miejsce dwa dni później. Dwuosobowy patrol – policjant i policjantka – po ujawnieniu miejsca pobytu poszukiwanego mężczyzny dostał zadanie zatrzymania 40-latka. Okazało się to bardzo niebezpieczne. W trakcie interwencji mężczyzna nie stosował się do poleceń funkcjonariuszy, trzymając w ręku nóż groził im pozbawieniem życia i zachowywał się agresywnie. Wobec zaistniałej sytuacji zmuszeni oni byli do użycia tasera. To rodzaj paralizatora strzelającego, który wystrzeliwuje dwie elektrody (igły) na odległość. Elektrody są połączone z urządzeniem dzięki cienkich przewodów, przez które przekazywany jest impuls elektryczny obezwładniający napastnika. W przypadku 40-latka wystrzelenie w jego kierunku elektrod nie poskutkowało. – Mężczyzna wyciągnął je z ciała, po czym trzymając w ręku nóż ruszył w kierunku policjantów, ponownie kierując przy tym groźby pod ich adresem. Sytuacja była bardzo niebezpieczna i naprawdę mogła zakończyć się tragicznie. Funkcjonariusze wykazali się profesjonalizmem. Zdołali obezwładnić i zatrzymać agresywnego mężczyznę stwarzającego realne zagrożenie dla życia i zdrowia – relacjonował Piotr Wrzesiński, prokurator rejonowy w Słupcy, wyrażając duże uznanie dla odwagi i opanowania interweniujących policjantów. Oboje funkcjonariusze w wyniku interwencji odnieśli obrażenia. Policjantka doznała urazu łokcia, policjant miał poranione palce. Przebieg zdarzenia ustalono nie tylko na podstawie zeznań świadków, ale także nagrania z kamery umieszczonej w traserze.

Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał kilka zarzutów. Jego zachowanie w stosunku do ojca i matki, bazując na uzyskanej opinii lekarskiej i dotychczas zebranym w sprawie materiale dowodowym, zakwalifikowano jako groźby karalne i spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Dodatkowo, mężczyźnie przedstawiono zarzut narażenia ojca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 40-latek usłyszał też dwa zarzuty dotyczące policyjnej interwencji. – Kierowania wobec funkcjonariuszy Policji gróźb karalnych oraz dokonania na nich czynnej napaści z użyciem noża. Czyn ten zagrożony jest karą więzienia od roku do 10 lat – informował prok. Wrzesiński.

Mężczyzna przyznał się do przedstawionych zarzutów. Badanie wykazało, iż był trzeźwy. 40-latek trafił do aresztu. Śledztwo w jego sprawie dobiegło już końca. Kluczowa okazała się opinia biegłych. Uznali oni, iż w chwili zarzucanych czynów mężczyzna był niepoczytalny. Prokurator skierował już do sądu wniosek o umorzenie postępowania oraz umieszczenie 40-latka w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Idź do oryginalnego materiału