Od 1 kwietnia tego stawki odbioru odpadów dla mieszkańców bloków i domów wynoszą odpowiednio 85 zł i 107 zł. To powrót do starych opłat, sprzed czasowej obniżki. Zarówno mieszkańcy domów, jak i bloków muszą uważać, by ta opłata nie wzrosła. O ile w przypadku budowli jednorodzinnych jest to względnie łatwe o tyle w budynkach wielorodzinnych stosowana jest odpowiedzialność zbiorowa.
Altana na śmieci. Fot. Shutterstock.Podwojona stawka to 170 zł w bloku i 214 zł w domu
Od 1 kwietnia 2026 roku gospodarstwo domowe w warszawskim budynku wielolokalowym płaci za odbiór odpadów 85 zł miesięcznie. To powrót do stawki sprzed czasowej obniżki, która obowiązywała od 1 października 2024 roku do 31 marca 2026 roku i przez ten okres utrzymywała opłatę na poziomie 60 zł. W domach jednorodzinnych rachunek wzrósł z 91 do 107 zł. Ratusz tłumaczy zmianę wygaśnięciem nadwyżki w miejskim systemie odpadowym oraz tym, iż cena za tonę odbieranych odpadów jest średnio o 40% wyższa niż w poprzednich latach. Nowych deklaracji nikt nie musiał składać, bo zmieniła się sama stawka, a nie dane w dokumencie.
Obie kwoty dotyczą wyłącznie tych, którzy segregują odpady, bo segregacja nie jest w Polsce wyborem, tylko obowiązkiem wynikającym z art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2025 r. poz. 733). Za jego niedopełnienie ustawa przewiduje stawkę podwyższoną, a jej wysokość rada gminy ustala w widełkach od dwukrotności do czterokrotności stawki podstawowej, zgodnie z art. 6k ust. 3. Warszawa zdecydowała się na dolną granicę tego przedziału w uchwale nr LVIII/1854/2021 Rady m.st. Warszawy z 17 grudnia 2021 r., dlatego opłata karna jest u nas dokładnie podwójna. W praktyce oznacza to 170 zł od gospodarstwa domowego w zabudowie wielolokalowej i 214 zł w zabudowie jednorodzinnej.
Różnica wygląda niepozornie przy jednym mieszkaniu, ale opłata naliczana jest od każdego gospodarstwa domowego na nieruchomości. W stukilkudziesięciolokalowym bloku miesiąc ze stawką podwyższoną to kilkanaście tysięcy złotych ponad normalny rachunek. Decyzja urzędu obejmuje konkretny miesiąc albo konkretne miesiące, w których stwierdzono naruszenie, więc nie jest to opłata nakładana raz na zawsze. Nie jest też karą w rozumieniu prawa wykroczeń, tylko po prostu inną, wyższą wysokością tej samej opłaty, i to rozróżnienie ma znaczenie przy odwołaniu, bo sprawę rozpatruje się w trybie podatkowym, a nie karnym.
W bloku deklarację składa zarządca, więc podwyżkę odczuwają wszyscy
Cały mechanizm opiera się na tym, kogo ustawa uznaje za właściciela nieruchomości. W budynku wielolokalowym, w którym wyodrębniono własność lokali, obowiązki właściciela przejmuje wspólnota mieszkaniowa albo spółdzielnia i to ona składa gminie jedną zbiorczą deklarację obejmującą wszystkie lokale. Jak wyjaśnił ekspert do spraw nieruchomości Mariusz Łubiński, prezes zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami firmy Admus, w rozmowie z portalem Prawo.pl, w zabudowie wielorodzinnej za segregację odpowiada właśnie właściciel nieruchomości, czyli wspólnota lub spółdzielnia, a nie poszczególni lokatorzy. Urząd nie ma więc żadnego adresata poza zarządcą i to do niego trafia decyzja.
Procedura, którą opisuje art. 6ka ustawy, jest krótka. Firma odbierająca odpady, stwierdziwszy niedopełnienie obowiązku segregacji, przyjmuje zawartość pojemnika jako odpady zmieszane i zawiadamia o tym prezydenta miasta oraz właściciela nieruchomości. Na tej podstawie wszczynane jest postępowanie zakończone decyzją określającą opłatę za dany miesiąc według stawki podwyższonej. Zawiadomienia opierają się zwykle na dokumentacji fotograficznej pojemnika, a orzecznictwo sądów administracyjnych jest w tej sprawie konsekwentne: do zastosowania stawki podwyższonej wystarczy jedno stwierdzone naruszenie, nie trzeba wykazywać, iż segregacja była łamana nagminnie. Argument spółdzielni, iż przypadki miały charakter jednostkowy, a pojemniki i frakcje są prawidłowo przygotowane, sądy odrzucały.
Skutek finansowy spada na mieszkańców pośrednio, ale nieuchronnie. Jak zwrócił uwagę prawnik Mateusz Karciarz z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy w analizie opublikowanej przez portal GazetaPrawna.pl, konsekwencją takiego rozwiązania jest odpowiedzialność zbiorowa, ponieważ różnicę i tak pokrywają wszyscy lokatorzy w ramach opłat za mieszkanie. Wspólnota nie ma jak wskazać sprawcy, o ile nie zna go z imienia i nazwiska, a monitoring altany śmietnikowej rejestrujący twarze mieszkańców jest prawnie problematyczny. Zostaje więc rozłożenie kwoty po równo, czyli sytuacja, w której rachunek za jeden worek wrzucony do złego pojemnika płaci cała klatka.
W domu jednorodzinnym decyzja trafia bezpośrednio do sprawcy
Właściciel domu składa własną deklarację i sam jest właścicielem nieruchomości w rozumieniu ustawy, więc łańcuch odpowiedzialności ma tu jedno ogniwo. o ile firma odbierająca zgłosi nieprawidłową segregację, postępowanie toczy się przeciwko konkretnemu gospodarstwu i to ono płaci 214 zł zamiast 107 zł za wskazany miesiąc. Nikt inny tej kwoty nie współfinansuje i nikt niewinny nie zostaje nią obciążony. Z punktu widzenia poczucia sprawiedliwości jest to układ znacznie czytelniejszy, choć w liczbach bezwzględnych bolesny, bo dotyczy jednego budżetu domowego.
Domy mają jednak coś, czego bloki nie mają: możliwość obniżenia rachunku. Mieszkańcy zabudowy jednorodzinnej, którzy kompostują bioodpady w przydomowym kompostowniku, korzystają z ulgi w wysokości 9 zł, co sprowadza opłatę do 98 zł miesięcznie. Zwolnienie działa na zasadzie oświadczenia w deklaracji, ale nie jest bezwarunkowe. o ile kontrola wykaże, iż kompostownika nie ma albo iż bioodpady mimo deklaracji trafiają do pojemnika, ulgę można stracić w drodze decyzji, a odzyskanie jej wymaga odczekania określonego czasu. Zadeklarowanie kompostowania na wszelki wypadek jest więc kosztowną strategią.
Spółdzielnie próbują podważyć te przepisy przed Trybunałem Konstytucyjnym
Warszawa nie jest wyjątkiem, bo mechanizm zbiorczej deklaracji obowiązuje w każdej polskiej gminie i wszędzie działa tak samo. W Przasnyszu na Mazowszu opłatą podwyższoną objęto mieszkańców całych bloków, w których stwierdzono nieprawidłową segregację, a zarządca odwołał się od decyzji. Spółdzielnia Mieszkańców ze Słupska poszła dalej i zaskarżyła same przepisy ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, iż nakładanie opłaty podwyższonej na wszystkich mieszkańców za jednostkowe naruszenie narusza konstytucję. Naczelny Sąd Administracyjny w rozpoznawanych dotąd sprawach takiej niezgodności nie dostrzegł i wskazywał, iż przepisy zastosowano prawidłowo.
Ustawa dopuszcza wyjście z tej pułapki, tylko decyzja należy do rady gminy. Przepisy pozwalają uchwalić indywidualne rozliczanie odpadów przez właścicieli poszczególnych lokali w budynkach wielolokalowych, co przenosi odpowiedzialność na konkretne mieszkanie zamiast na całą nieruchomość. Rozwiązanie jest fakultatywne i wymaga technicznej możliwości przypisania odpadów do lokalu, na przykład zamykanych pojemników z identyfikacją użytkownika. W Warszawie opłata przez cały czas naliczana jest od gospodarstwa domowego na podstawie jednej deklaracji składanej przez zarząd wspólnoty, spółdzielni lub zarządcę nieruchomości wspólnej, a przy tej metodzie liczba wytworzonych odpadów ani zachowanie pojedynczego lokatora nie mają wpływu na wysokość opłaty podstawowej.
Osiemdziesiąt pięć złotych to stawka wyjściowa, a nie końcowa
Różnica 85 zł między stawką podstawową a podwyższoną wygląda inaczej z perspektywy jednego mieszkania, a inaczej z perspektywy budynku, w którym takich mieszkań jest sto. Dlatego pierwszą rzeczą wartą sprawdzenia w bloku jest to, czy zarząd wspólnoty lub administracja otrzymały kiedykolwiek zawiadomienie od firmy odbierającej odpady. Takie pismo jest sygnałem ostrzegawczym, który poprzedza wszczęcie postępowania, i mieszkańcy mają prawo o nim wiedzieć wcześniej niż z rozliczenia rocznego. Zapytanie na zebraniu wspólnoty albo mail do administracji załatwia sprawę w kilka dni.
Druga kwestia dotyczy tego, co realnie da się zrobić, gdy decyzja już zapadła. Opłata podwyższona obejmuje wskazany w decyzji miesiąc, a nie stan trwały, więc po uporządkowaniu segregacji rachunek wraca do 85 zł. Od decyzji przysługuje odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego, a następnie skarga do sądu administracyjnego, choć praktyka orzecznicza pokazuje, iż argument o jednostkowym charakterze naruszenia raczej nie wystarcza. Skuteczniejsze bywa kwestionowanie samego zawiadomienia, jeżeli dokumentacja nie pozwala jednoznacznie przypisać zawartości pojemnika do danej nieruchomości.
Trzecia sprawa dotyczy tego, co dzieje się w altanie śmietnikowej na co dzień. Najczęstszym powodem zgłoszeń są bioodpady i odpady zmieszane wrzucane do pojemników na szkło, papier lub tworzywa, czyli błędy popełniane wieczorem, po ciemku i w pośpiechu. Oświetlona altana, czytelne oznaczenia na klapach i pojemnik na bio ustawiony w widocznym miejscu obniżają liczbę pomyłek skuteczniej niż kolejne ogłoszenie na klatce. W domu jednorodzinnym cała ta ostrożność sprowadza się do jednej decyzji: kompostownik albo brązowy pojemnik, konsekwentnie i zgodnie z tym, co zostało wpisane do deklaracji.

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·