Z tym wyciekiem zanieczyszczeń do wody to grubsza i śmierdząca sprawa. Zaalarmowano wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska

2 godzin temu

Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Gostyniu dowiedzieli się o sprawie od mieszkańców ulicy Strzeleckiej. Zaniepokojeni byli pojawieniem się śmierdzącej substancji przypominającej gnojowicę w cieku wodnym Brzezinka. Zgłoszenie wpłynęło do komendy we wtorek, 21 lipca. Funkcjonariusze niezwłocznie udali się w rejon wskazywany przez zgłaszających, po oględzinach okazało się, iż w rów Brzezinka jest mocno zanieczyszczony. Zdziwienie mieszkańcow bylo tym większe, iż kilka godzin wcześniej przy usuwaniu gnojowicy z drogi pracowała straż pożarna. Sądzili, iż problem został rozwiązany.

- Traktując sprawę priorytetowo, strażnicy podjęli intensywne działania w celu ustalenia źródła zanieczyszczenia - mówi komendant Dominik Gorynia.

Kontroli poddano cały bieg cieku wodnego - na odcinku od ulicy Strzeleckiej, przez miejscowość Brzezie, aż do wsi Czajkowo, a także sprawdzono wytypowane studzienki melioracyjne. Funckjonariusze na dwóch zmianach, działali w sumie kilkanaście godzin.

W akcję poszukiwawczą i kontrolną zaangażowani zostali pracownicy referatu ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Gostyniu oraz Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Gostyniu. Urzędnicy poświęcili na sprawdzanie i oględziny kilka godzin.

W toku podjętych czynności, w środę zaangażowani w akcję dotarli do jednego z większych gospodarstw rolnych w Brzeziu, z którego wyciekała gnojowica. Właściciel tłumaczył, iż ma niesprawny zbiornik do przechowywania gnojowicy. Strażnicy miejscy ustalili, iż przyczyna była poważna i mżna ją nazwać awarią zaworu zbiornika do przechowywania gnojowicy.

To spowodowało niekontrolowany wyciek substancji, która w następstwie przedostała się poza teren gospodarstwa, dalej na pobliskie pola uprawne i ostatecznie kanałem melioracyjnym do rowu Nrzezinka" - relacjonuje Dominik Gorynia, komendant straży miejskiej w Gostyniu.

Natychmiast po zakonczeniu kontroli i ustaleniu okoliczności zdarzenia, służby wspólpracujące w działaniach, podjęły działania, ktore mialy na celu ograniczenie skutków wycieku.

O sprawie natychmiast powiadomiono Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, którego inspektorzy uczestniczyli razem ze Strażą Miejską i urzędnikami Referatu Ochrony Środowiska w czynnościach wyjaśniająco - kontrolnych.

Z akcji sporządono dokumentację dowodową. Z informacji komendanta straży miejskiej wynika, iż sprawa nie zamknie się na ustaleniach organów gminy. Referat ochrony środowiska gostyńskiego magistratu potwierdził, iż powiadomiono wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, do którego możliwie jak najszybciej zostanie przekazana dokumentacja dowodowa zostanie w trybie pilnym. Sprawę zgloszono również do policji.

- Na obecnym etapie trwa dalsze ustalanie wszystkich okoliczności zdarzenia oraz ocena zakresu naruszeń przepisów dotyczących ochrony środowiska. Ostateczne konsekwencje i sankcje będą zależeć od wyników kontroli i postępowań prowadzonych przez adekwatne organy - mówi Dominik Gorynia.

Powstaje sporo pytań. Jedno nasuwa się od razu - jak długo gnojowica wyciekała na pola i dalej, do Brzezinki? Czy rolnik z Brzezia wiedział o wycieku? Jakie konsekwencje mu grożą? O udzielenie informacji w tej sprawie poprosiliśmy referat ochrony środowiska i policję

Do tematu wrócimy

Idź do oryginalnego materiału