Byli funkcjonariusze kanadyjskich służb bezpieczeństwa – w tym Michel Juneau-Katsuya (były szef CSIS ds. Azji i Pacyfiku) i Garry Clement (były oficer RCMP) – oskarżają grupy buddyjskie powiązane z Chińską Partią Komunistyczną (CCP) o poważne działania na Wyspie Księcia Edwarda (PEI), najmniejszej prowincji Kanady.
Główne zarzuty to ranie pieniędzy i nielegalne zakupy ziemi. Mówią o sieci korporacji i organizacji buddyjskich (jak Great Wisdom Buddhist Institute i Great Enlightenment Buddhist Institute Society), które rzekomo kupowały duże ilości nieruchomości na PEI za gotówkę, w tym bagienne tereny po zawyżonych cenach (nawet po milion dolarów). Te transakcje miały służyć praniu brudnych pieniędzy pochodzących z Chin, z wykorzystaniem m.in. klasztorów jako przykrywek.
Oskarżają o “przechwytywanie elit” (elite capture), czyli wpływanie na lokalnych polityków, urzędników i partie polityczne. PEI miała stać się “bazą operacyjną” dla KPCh, służącą do zbierania informacji wywiadowczych, korupcji i ingerencji w kanadyjską politykę. Podkreślają, iż federalny rząd (liberałowie) blokował rejestrowanie ingerencji zagranicznej, co ułatwiło te działania, a grupy te mają powiązania z organizacjami z Tajwanu i Chin, a śledztwo wykazało przepływy milionów dolarów. Mówią o infiltracji na poziomie prowincjonalnym i federalnym, co zagraża bezpieczeństwu Kanady.
Premier PEI, Rob Lantz, wezwał RCMP (kanadyjską policję federalną) i FINTRAC (agencję ds. prania pieniędzy) do przeprowadzenia wnikliwego śledztwa. RCMP wcześniej badała te zarzuty (od 2015 r.) i uznała je za bezpodstawne, ale zgodziła się na ponowną analizę.
Sprawa budzi kontrowersje od lat gdyż buddyjskie grupy, głównie mnisi i mniszki, kupiły setki hektarów ziemi, co przekracza limity własności w PEI – prowincja ma surowe przepisy chroniące lokalnych rolników.
Krytycy widzą w tym zagrożenie dla suwerenności, a zwolennicy twierdzą, iż toco robią władze to dyskryminacja.












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·