Wyrok dotyczy wydarzeń z dnia 2 września 2018 roku, kiedy miejsce miała tragedia w Paczkowie. Do wypadku doszło w pobliżu Bramy Nyskiej. Około godziny 14.00 zawaliła się konstrukcja tarasu, na którym przebywało pięć osób. Trzy z nich spadły z wysokości ponad siedmiu metrów, doznając poważnych obrażeń. Jedna kobieta zmarła w wyniku odniesionych ran, a dwie inne osoby doznały ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Na ławie oskarżonych w sprawie, której przedmiotem była tragedia budowlanej w Paczkowie, zasiadło czterech mężczyzn:
- projektant Andrzej L.,
- wykonawca Władysław K.,
- inspektor nadzoru inwestorskiego Jan S.,
- osoba, która na zlecenie gminy Paczków wykonywała ocenę stanu technicznego budowli, czyli Grzegorz W.
Kontrola, która nie wykazała zagrożenia
Katastrofę budowlaną w Paczkowie poprzedziła nierzetelna inspekcja z marca 2018 roku. Gmina powierzyła to zadanie Grzegorzowi W., który wygrał przetarg dzięki wyjątkowo niskiej cenie, będącej zaledwie ułamkiem stawek rynkowych.
Według ustaleń śledczych, wykonawca działał bez wymaganych uprawnień, a jego kontrola miała charakter czysto fasadowy. Mimo to, po pobieżnych oględzinach, Grzegorz W. dopuścił ścieżkę do dalszej eksploatacji, co uśpiło czujność urzędników na kilka miesięcy przed tragedią.
Podczas zeszłorocznej rozprawy wyszło na jaw, iż na protokole przeglądu, który wykonywał Grzegorz W., znalazł się podpis i pieczątka Jarosława B., choć ten nie uczestniczył w kontroli. Grzegorz W. przyznał, iż sam podpisał dokument jego imieniem i nazwiskiem, nie informując o tym zainteresowanego. Powodem był wymóg formalny – w zapytaniu ofertowym określono, iż dokument powinna podpisać osoba posiadająca uprawnienia budowlane. A tych oskarżony nie miał.
– Nikt z gminy nie sprawdzał moich uprawnień – mówił wówczas przed sądem.
Podczas rozpraw oskarżony tłumaczył, iż kontrolę wykonywał pobieżnie – skakał po tarasie i używał prostych narzędzi, nie zagłębiając się w dokumentację projektową czy szczegółowe parametry techniczne śrub. Choć początkowo nie przyznawał się do winy, ostatecznie zmienił linię obrony, argumentując swoje działanie trudną sytuacją życiową i finansową.
Tragedia w Paczkowie – wyrok za katastrofę budowlaną. Doprowadził do niej łańcuch zaniedbań
Proces wykazał, iż katastrofa nie była dziełem przypadku, ale wynikiem systematycznych błędów. Żaden z oskarżonych nie pojawił się na publikacji wyroku, która odbyła się w środę 1 kwietnia w Opolu. Sąd nie znalazł okoliczności łagodzących, które pozwoliłyby na zawieszenie kar.
Grzegorz W. usłyszał najsurowszy wyrok, czyli 3 lata i 6 miesięcy więzienia za zdarzenie, którego skutkiem była tragedia w Paczkowie. Sąd uwzględnił tutaj nie tylko przyczynienie się do katastrofy, ale także oszustwo i podrabianie dokumentów. Musi on również zapłacić 175 tysięcy złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonych.
Andrzej L. (projektant) został skazany na 3 lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Zdaniem sądu to on miał największy wpływ na wadliwą konstrukcję tarasu. Otrzymał także 5-letni zakaz wykonywania samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie oraz nakaz zapłaty 175 tysięcy złotych nawiązki.
Władysław K. (wykonawca) oraz Jan S. (inspektor) zostali skazani na kary 1 roku i 6 miesięcy więzienia. Każdy z nich musi wpłacić po 120 tysięcy złotych na rzecz poszkodowanych. Inspektor nadzoru został dodatkowo objęty 5-letnim zakazem zawodowym.
Wyroki orzeczone przez sąd są nieprawomocne.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·