Będą zarzuty w śledztwie w sprawie tragicznego wypadku z udziałem 17-letniego Dominika na peronie w Woli Bierwieckiej. Jak informuje Robert Bińczak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu aktualne dowody zgromadzone w postępowaniu pozwalają na stwierdzenie, iż jedna osoba nie dopełniła swoich obowiązków.
– Czynności będą polegały na ogłoszeniu tego postanowienia i zebraniu wyjaśnień od podejrzanego, który ustosunkuje się, czy przyznaje się do popełnienia zarzucanego czynu i czy będzie składał w tej sprawie wyjaśnienia. W zależności od zajętego przez osobę podejrzaną stanowiska, prokurator będzie prowadził dalsze czynności w sprawie – wyjaśnia prok. Bińczak.
Prokurator pytany o to, czy zarzut usłyszy kierownik pociągu, nie odpowiedział. Zaznaczył, iż wypowie się na ten temat dopiero po przeprowadzeniu z podejrzanym czynności.
– Zarzut skonstruowany jest tak, iż doszło do wypadku z paragrafu 2 artykułu 177/2, czyli doszło do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jeżeli chodzi o pokrzywdzonego Dominika. Natomiast zarzut jest kumulatywnie postawiony również z narażeniem innych osób też na takie obrażenia.
Kontrola w Kolejach Mazowieckich. Liczne nieprawidłowości
Urząd Transportu Kolejowego zajął się sprawą tragicznego wypadku w Woli Bierwieckiej. W połowie lutego pod koła pociągu został tam wciągnięty 17-letni Dominik. Chłopak wsiadał do wagonu po tym, jak pomógł wysiąść z niego pasażerce z wózkiem dziecięcym. Po tragedii ruszyło postępowanie administracyjne wobec przewoźnika. Jak dowiedziała się reporterka Polskiego Radia RDC Iwona Rodziewicz, kontrolerzy wykazali w pracy kierownika i maszynisty liczne nieprawidłowości.
O szczegóły zapytaliśmy rzecznika Urzędu Transportu Kolejowego Tomasza Frankowskiego.
– Chodzi m.in. o brak adekwatnej obserwacji wymiany podróżnych przez kierownika pociągu, brak adekwatnej obserwacji peronu dzięki kamer zewnętrznych przez maszynistę, rozmów z wykorzystaniem urządzeń radiołączności pociągowej niezgodnych z obowiązującymi przepisami, ale także o brak adekwatnego prowadzenia dokumentacji pociągowej – mówi Frankowski.
Koleje Mazowieckie miały zastrzeżenia do wyników kontroli, ale prezes Urzędu Transportu Kolejowego większości z nich nie uwzględnił. Postępowanie administracyjne trwa, trwa także śledztwo radomskiej prokuratury. Ciężko ranny 17-latek w szpitalu spędził dwa miesiące. Chłopak stracił obie nogi i część dłoni. Teraz czeka go długa rehabilitacja.
Wypadek 17-latka w Bierwieckiej Woli
Do dramatycznego wypadku na peronie w Bierwieckiej Woli pod Radomiem doszło 14 lutego. 17-letni Dominik jechał z mamą pociągiem relacji Radom – Warszawa.
– Około godz. 11:40, gdy pociąg zatrzymał się w Bierwieckiej Woli, Dominik na chwilę wyszedł na peron, by pomóc osobie poruszającej na wózku inwalidzkim. Gdy wsiadał z powrotem do wagonu, drzwi zamknęły się i przytrzasnęły mu rękę. Chłopiec dostał się pomiędzy krawędź a pudło pociągu, a następnie pod pojazd – relacjonowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź. Zauważywszy, co się stało, jeden z pasażerów pociągu pociągnął za hamulec bezpieczeństwa. Pociąg zatrzymał się dopiero po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Chłopiec z poważnymi obrażeniami ciała został przewieziony do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, a po kilku dniach do warszawskiego szpitala o wyższych referencjach. W sprawie prowadzone jest śledztwo. Śledczy ustalają, ile czasu upłynęło od zatrzymania się pociągu do sygnału odjazdu, czy nastolatek zaczął wsiadać przed czy po sygnale ostrzegawczym, czy kierownik pociągu sprawdził peron przed podaniem sygnału do odjazdu.

1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·