Wstrząsające nagrania ze stajni. Kobieta miała bić i kopać konie, które dostała pod opiekę

1 godzina temu

Sprawa wyszła na jaw po przejrzeniu zapisów monitoringu w jednej ze stajni w Ślesinie. Według relacji właścicielki obiektu przed wyjazdem na urlop powierzyła ona kobiecie opiekę nad stajnią i znajdującymi się tam końmi.

Po powrocie miało dojść do sytuacji, która wzbudziła jej niepokój. Jak relacjonuje właścicielka, kobieta w jej obecności kopnęła konia. Została wówczas poproszona o opuszczenie stajni.

Monitoring miał zarejestrować kolejne sytuacje z końmi

Jak wynika z relacji właścicielki, które cytują media, wyjaśnienia kobiety skłoniły ją i jej córkę do sprawdzenia zapisu kamer.

Na nagraniach, które trafiły do internetu, widoczne są sytuacje, w których kobieta kopie konia znajdującego się w boksie oraz wielokrotnie uderza zwierzę batem, także w okolice pyska. Materiał został opublikowany w mediach społecznościowych i wywołał reakcję osób związanych z jeździectwem.

Według właścicielki kobieta miała tłumaczyć swoje zachowanie tym, iż konie stanowiły zagrożenie dla jej zdrowia i życia. Miała również określać stosowane przez siebie metody jako „naturalne metody opieki”. Te twierdzenia są w tej chwili elementem relacji stron i będą podlegały ocenie w prowadzonym postępowaniu.

Czy doszło do znęcania? Sprawą zajmuje się policja

Zawiadomienie w sprawie zostało złożone na policji. Funkcjonariusze mają dokumentować przebieg zdarzeń i zabezpieczać materiały mogące mieć znaczenie dla postępowania. Sprawa znajduje się na etapie wyjaśniania, dlatego na obecnym etapie nie można przesądzać o odpowiedzialności osoby widocznej na nagraniach.

Właściwość miejscową dla gminy Ślesin ma Prokuratura Rejonowa w Koninie. - Mamy przyjęte zawiadomienie odnośnie znęcania się nad zwierzęciem. W związku z tym zbieramy materiały. Po ich zgromadzeniu całość zostanie przekazana do prokuratury - poinformował podkomisarz Sebastian Wiśniewski z Komendy Miejskiej Policji w Koninie w rozmowie z TVN24.

https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/tragiczny-wypadek-w-powiecie-szamotulskim-nie-zyje-21-latek/xGY0zZTJXbDdiTTaWSpb

Zareagował Polski Związek Jeździecki

Sprawą zainteresował się również Polski Związek Jeździecki. W komunikacie z 27 sierpnia PZJ poinformował, iż otrzymał zgłoszenie dotyczące niedopuszczalnych zachowań wobec konia i przekazał je adekwatnym organom związku w celu zbadania sprawy oraz wyciągnięcia konsekwencji. Związek podkreślił, iż działania naruszające dobrostan koni są niedopuszczalne i sprzeczne z etyką jeździecką.

Według informacji przekazanych przez lokalne media kobieta pełniła funkcję sędziego PZJ. Rzecznik dyscyplinarny związku miał zdecydować o jej trzymiesięcznym zawieszeniu. Jednocześnie zaznaczono, iż na tym etapie zarzucane zachowania są dopiero przedmiotem postępowania, a ich ostateczna ocena nastąpi po jego przeprowadzeniu.

W piśmie PZJ czytamy, iż zdecydowano "zawiesić tymczasowo [imię i nazwisko] we wszelkich prawach przysługujących z mocy statutu PZJ, w tym w prawach zawodnika i sędziego PZJ, na czas trzech miesięcy, w związku z powzięciem informacji, które w znacznym stopniu uprawdopodobniają, iż dopuściła się działań naruszających dobrostan należących do niej lub podlegających jej opiece koni. W związku z obiektywną wiarygodnością pozostającego w dyspozycji Rzecznika materiału
video obrazującego brutalne postępowania wobec koni, wagą zarzutów, publicznym charakterem przedmiotowej sprawy, a także faktem, iż [imię i nazwisko] posiada uprawnienia sędziowskie PZJ, niezbędnym stało się wszczęcie postępowania wyjaśniającego przez Rzecznika Dyscyplinarnego PZJ. Mając na względzie, iż w Aleksandrze Chojnackiej może grozić znaczna kara dyscyplinarna, jak również czyny te mogą podlegać odpowiedzialności publicznoprawnej, niezbędnym stało
się zawieszenie w prawach wynikających ze statutu PZJ, co zabezpieczy prawidłowy tok postępowania i będzie miało charakter prewencyjny.

Co mówi prawo?

Ustawa o ochronie zwierząt zakazuje znęcania się nad zwierzętami. Za znęcanie uznaje się zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania zwierzęciu bólu lub cierpienia. Ustawa wymienia m.in. bicie zwierząt oraz stosowanie okrutnych metod w chowie lub hodowli.

Samo pojawienie się nagrania nie przesądza jednak jeszcze o odpowiedzialności karnej. To organy prowadzące postępowanie muszą ustalić, co dokładnie wydarzyło się w stajni, w jakich okolicznościach i czy zachowania zarejestrowane przez monitoring wyczerpują znamiona przestępstwa.

Za znęcanie się nad zwierzęciem ustawa przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności. o ile sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, kara może wynosić od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/wielkopolscy-rolnicy-i-ogrodnicy-spotkaja-sie-w-marszewie-jesienne-targi-juz-w-pazdzierniku/ZfceHBXVxMuPT1lv2pwn

Śledczy mają ustalić, co wydarzyło się w stajni

Na tym etapie najważniejszym materiałem dowodowym są nagrania z monitoringu oraz relacje osób, które miały wiedzę o zdarzeniach. Postępowanie ma odpowiedzieć m.in. na pytanie, w jakich okolicznościach dochodziło do zachowań widocznych na filmach i czy stanowiły one naruszenie przepisów dotyczących ochrony zwierząt. prawdopodobnie będą musili je też ocenić biegli i specjaliści.

Przy pisaniu korzystałem ze źrodeł: LM.pl, Tvn24.pl, InfoKonin.pl, PZJ,

Idź do oryginalnego materiału