„Wolne z wolnymi”. Marsz Równości przeszedł przez Lublin

5 godzin temu
Zdjęcie: „Wolne z wolnymi”. Marsz Równości przeszedł przez Lublin


Ulicami Lublina przeszedł VII Marsz Równości. Według wstępnych szacunków policji wzięło w nim udział ponad 300 osób. Nie odnotowano żadnych incydentów.

Marsz wyruszył spod Centrum Kultury w Lublinie. – Hasłem marszu, które łączy wszystkich mieszkańców i mieszkanki Lublina, jest „Wolne z wolnymi. Równe z równymi”. To hasło nawiązujące bezpośrednio do tradycji Unii Lubelskiej, która była zawierana w przeświadczeniu, iż możemy być razem i możemy tworzyć wspólnotę mimo dzielących nas różnic – wyjaśnia Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz ze Stowarzyszenia Unia Równości, współorganizatorka marszu.

– Jesteśmy tu po prostu po to, żeby wyrazić siebie. Równość to przyszłość. Zależy mi na młodzieży, która bardzo potrzebuje akceptacji i zależy mi na moich przyjaciołach i przyjaciółkach – mówili uczestnicy.

Marsz miał też swoich przeciwników. – Uważamy, iż realizacja postulatów (Marszu Równości – red.) jest zagrożeniem dla społeczeństwa. To krzywda dzieci, dekonstrukcja społeczeństwa, dekonstrukcja rodziny – uważa Marek Wilczewski z Fundacji Życie i Rodzina.

– Dla zapewnienia bezpieczeństwa zaangażowaliśmy spore siły i środki – mówi rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, nadkomisarz Anna Kamola. – Marsz przechodził przez ścisłe centrum miasta, a to oznaczało sporo pracy dla policjantów ruchu drogowego. Wiele skrzyżowań na pewien czas musiało zostać wyłączonych z ruchu. Dzięki naszym mundurowym uczestnicy marszu bezpiecznie przeszli przez teren miasta. Do służby zostały skierowane dodatkowe patrole. Swoje zadania realizowali policjanci kryminalni, śledczy, przewodnicy psów, policjanci ruchu drogowego, sztab, a także policjanci z zespołów antykonfliktowych. Podczas zabezpieczenia tego wydarzenia nie odnotowaliśmy żadnych incydentów.

Uczestnicy marszu przeszli ulicami: Kołłątaja – Krakowskie Przedmieście – Lipowa – Narutowicza – Okopowa – Zesłańców Sybiru.

MaTo / opr. ToMa

Fot. PAP/Wojtek Jargiło

Idź do oryginalnego materiału