Wniosek o areszt dla Piesiewicza. Zakończyło się posiedzenie sądu

1 godzina temu

W sobotę nad ranem zakończyło się kilkugodzinne posiedzenie katowickiego sądu, który rozpoznawał wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie Radosława Piesiewicza. Decyzja sądu nie została przekazana mediom, a szef PKOl został wyprowadzony przez policję tylnym wyjściem i wywieziony samochodem. W czwartek usłyszał zarzuty w sprawie Zondacrypto.

Polsat News
Radosław Piesiewicz usłyszał zarzuty w śledztwie dotyczącym afery Zondacrypto

Nie wiadomo czy sąd ogłosił już decyzję i jaka ona jest – opuszczający budynek uczestnicy posiedzenia odmawiali dziennikarzom udzielenia jakiejkolwiek informacji.

Radosław P. został zatrzymany w czwartek w Warszawie. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznaje się do winy. Po przesłuchaniu podejrzanego, które było kontynuowane w piątek, prokuratura poinformowała o skierowaniu wniosku o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące.

ZOBACZ: Afera Zondacrypto. Nowy komunikat prokuratury ws. Piesiewicza

Szef PKOl został doprowadzony do sądu w piątek wieczorem, posiedzenie aresztowe rozpoczęło się około północy i trwało do piątej rano. Jak wynika z relacji jednego z pracowników sądu, po jego zakończeniu Radosław P. został wyprowadzony przez policję tylnym wyjściem i wywieziony samochodem.

Wniosek o areszt dla Radosława Piesiewicza. Sąd zakończył posiedzenie

Kilka godzin wcześniej, kiedy szef PKOl był wprowadzany do gmachu sądu, czekającym na miejscu dziennikarzom przez chwilę udało się z nim porozmawiać. Oświadczył, iż czuje się niewinny. Pytany o przesłuchanie w prokuraturze, odpowiedział, iż udzielił wszystkich, szczegółowych informacji, a ostatnie godziny to "nic sympatycznego".

- Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać? – pytał. Twierdzi też, iż nieprawdą jest twierdzenie prokuratury, jakoby odzyskał pieniądze z Zondacrypto. Zapewnił, iż w późniejszym czasie udzieli bardziej szczegółowych informacji. – Wszystkiego dobrego i mam nadzieję, iż niedługo się zobaczymy – powiedział P., wprowadzany do sądu.

ZOBACZ: Radosław P. usłyszał zarzuty. W tle afera Zondacrypto

Później na miejscu pojawił się adwokat podejrzanego. Nie chciał odpowiadać na pytania, zapewniając, iż udzieli informacji po posiedzeniu. Wbrew tej zapowiedzi nie wyszedł do dziennikarzy. Rozmawiać z mediami nie chcieli także inni uczestnicy posiedzenia, którzy po 5 opuścili sąd.

Śledztwo ws. afery Zondacrypto. Piesiewicz usłyszał zarzuty

"Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 par. 1 i 302 par. k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością" - pisał prokurator generalny Waldemar Żurek. Zgodnie z Kodeksem karnym zarzut z art. 230 jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia, a z art. 302 - do dwóch lat pozbawienia wolności.

ZOBACZ: Spięcie Morawieckiego z Kaczyńskim. Prezes PiS pokazał nagranie

Postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.

W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, iż prezes Radosław Piesiewicz miał dostać od Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome "wstawiennictwo" ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów Piesiewicz zapewnił, iż sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.

ZOBACZ: "Zobaczymy, kto jest winny". Pierwsze słowa Piesiewicza po zatrzymaniu

O tym, iż Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy kryptowalut o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - poinformowali dziennikarze. W czwartek wieczorem TVN24 podał, iż wobec narastających problemów Zondacrypto, Radosław Piesiewicz zdołał odzyskać całość zainwestowanego kapitału. W ten sposób miał zostać potraktowany w sposób uprzywilejowany względem innych klientów, których wypłaty zablokowano.

Z kolei zarzut płatnej protekcji i powoływania się na wpływy może - według stacji - dotyczyć powoływania się przez Piesiewicza na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) i podjęcia się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala.

WIDEO: Roman Giertych w nowej roli. "Delikatnie mówiąc niefortunne"
Idź do oryginalnego materiału