Widmo paraliżu wymiaru sprawiedliwości w Gnieźnie. Czy prokuraturze grozi zapaść?

1 tydzień temu

Lokalny system sprawiedliwości w Gnieźnie staje w obliczu poważnego kryzysu. Od wielu miesięcy sytuacja kadrowa w tamtejszej prokuraturze systematycznie się pogarsza, a brak rąk do pracy rodzi uzasadnione obawy o płynność prowadzonych postępowań. jeżeli tendencja ta się utrzyma, mieszkańcy muszą przygotować się na to, iż machina sprawiedliwości drastycznie zwolni.

Trzy puste gabinety

Obecnie w gnieźnieńskiej prokuraturze nieobsadzone pozostają aż trzy etaty, co w skali lokalnej jednostki stanowi potężny cios w jej codzienne funkcjonowanie. Sytuacja ta jest wynikiem splotu kilku okoliczności. Środowiskiem prawniczym wstrząsnęła śmierć prokuratora Radosława Krawczyka, która pozostawiła niespodziewaną lukę w kadrach. Sytuację pogłębiły odejścia – w maju 2026 roku w stan spoczynku przeszedł wieloletni prokurator Piotr Gruszka. Doliczając do tego jeszcze jedno, już wcześniej nieobsadzone stanowisko, otrzymujemy obraz instytucji borykającej się z dramatycznym deficytem śledczych.

Konkursy, które nie przynoszą rozwiązań

Uzupełnienie braków kadrowych okazuje się zadaniem niezwykle trudnym. Procedury rekrutacyjne przypominają w tej chwili zderzenie ze ścianą, ponieważ już dwukrotnie konkurs na stanowisko prokuratora zakończył się niepowodzeniem. W 2025 roku zjawisko to przybrało skrajną formę, gdy do otwartego naboru nie zgłosił się absolutnie żaden chętny.

Według naszych informacji, najnowsze postępowanie konkursowe dawało pewne nadzieje, ponieważ tym razem wpłynęły zgłoszenia od kilku kandydatów. Niestety, ostatecznie i ten konkurs został rozstrzygnięty negatywnie. Zmarnowano kolejną szansę na zasilenie rzędów gnieźnieńskich śledczych, a problem wakatów pozostał nierozwiązany.

Zagrożenie dla płynności postępowań

Sytuacja, w której prokuratura funkcjonuje w tak mocno okrojonym składzie, to nie tylko problem administracyjny, ale przede wszystkim realne zagrożenie dla obywateli. Mniejsza liczba prokuratorów przy niezmienionym wpływie spraw oznacza, iż na barki pozostałych śledczych spada ogromny, trudny do udźwignięcia ciężar.

Bezpośrednim skutkiem takiego stanu rzeczy są i będą przedłużające się procedury. Czas analizy akt, przesłuchiwania świadków, nadzorowania dochodzeń i ostatecznego kierowania aktów oskarżenia do sądu ulega nieuniknionemu wydłużeniu. W sprawach karnych, gdzie czas często odgrywa kluczową rolę zarówno dla pokrzywdzonych oczekujących zadośćuczynienia, jak i dla podejrzanych, przewlekłość postępowań uderza w same fundamenty wymiaru sprawiedliwości.

Brak stabilności kadrowej może prowadzić do niebezpiecznych zatorów. o ile Ministerstwo Sprawiedliwości i Prokuratura Krajowa nie znajdą skutecznego sposobu na zachęcenie prawników do podjęcia pracy w Gnieźnie, tutejszy wymiar sprawiedliwości może niedługo stanąć na krawędzi organizacyjnego paraliżu. Taka zapaść to wyrok na skuteczność lokalnych organów ścigania, którego koszty ostatecznie poniosą obywatele.

Głos ze środka: ratowanie systemu po godzinach

Nasze obawy o zbliżający się paraliż znajdują brutalne potwierdzenie w zakulisowych relacjach osób, które na co dzień obserwują funkcjonowanie lokalnych organów ścigania. Obraz, jaki wyłania się z tych opowieści, pozbawia jakichkolwiek złudzeń co do kondycji instytucji.

Sytuacja jest tragiczna. Regularnie zdarzają się problemy z obsadami wokand, a śledztwa przedłużają się. Trzeba oczekiwać wiele miesięcy na wydanie decyzji. Prokuratorzy są przepracowani. W razie zdarzeń nagłych, takich jak poważne przestępstwa i zatrzymania, praca jest bardzo często sparaliżowana. Prokuratorzy ratują się pracą po godzinach i w weekendy i to poza okresem obowiązkowych dyżurów – przyznaje wprost w rozmowie z nami osoba związana z gnieźnieńskim wymiarem sprawiedliwości.

Powyższa relacja dobitnie pokazuje, iż machina sprawiedliwości w Gnieźnie utrzymuje się na powierzchni niemal wyłącznie dzięki nadludzkiemu wysiłkowi i poświęceniu prywatnego czasu przez garstkę pozostałych na stanowiskach śledczych. Taki stan rzeczy na dłuższą metę jest jednak nie do utrzymania i prędzej czy później musi doprowadzić do całkowitej niewydolności systemu.

Milczenie jednostki nadrzędnej

Skala problemu wydaje się na tyle poważna, iż postanowiliśmy zapytać u źródła o to, jak w obliczu tych braków kadrowych wygląda rzeczywiste obciążenie pracą pozostałych gnieźnieńskich śledczych. W tym celu skierowaliśmy oficjalne zapytanie prasowe do Prokuratury Okręgowej, która sprawuje bezpośredni nadzór nad tutejszą jednostką. Chcieliśmy poznać konkretne dane i ewentualne plany naprawcze. Niestety do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zapytanie prasowe. Kiedy tylko ją otrzymamy, opublikujemy kolejny materiał na ten temat.

Idź do oryginalnego materiału